Nikt nie pozostaje obojętny wobec ikony polskiej kultury. Krystynę Jandę jedni uwielbiają, innych denerwuje jej sposób bycia, przebojowość i bezkompromisowość. Aktorka jest wulkanem energii. Założyła Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury, w ramach której działają dwa teatry. Gra rocznie w 300 spektaklach, reżyseruje, śpiewa, wydała kilka płyt i książek, publikuje felietony w kobiecych pismach, i prowadzi od dwóch dekad dziennik internetowy.
W lipcu 2020 w Och -Teatrze odbyła się kolejna premiera spektaklu w reżyserii Krystyny Jandy. „Wspólnota Mieszkaniowa”Jiříja Havelki to komedia o społeczności mieszkającej w jednym domu. Zebranie wspólnoty ujawnia różne poglądy i śmieszności ludzkich charakterów. W spektaklu oglądamy współczesną Polskę jak w soczewce – rasizm, brak szacunku do drugiego człowieka, homofobia, przemoc, niezrozumienie. W obsadzie plejada polskich gwiazd. Spektakl okazał się sukcesem. Nic w tym dziwnego, bo Krystyna Janda to kobieta skazana na sukces.
Nic nie zapowiadało, że Krystyna Janda będzie aktorką. Urodziła się i wychowała w Starachowicach. W dzieciństwie uczęszczała do szkoły muzycznej. Potem uczyła się w studium baletowym Operetki Warszawskiej i Liceum Plastycznym. Marzyła, żeby studiować w Akademii Sztuk Pięknych. Koleżanka poprosiła ją, żebym towarzyszyła jej podczas egzaminu. Przypadek sprawił, że została aktorką.
„Na egzamin do szkoły szła moja koleżanka, ja jej tylko towarzyszyłam. Kiedy po kilku godzinach oczekiwania okazało się, że koleżanka się nie spodobała, wbiegłam tam i zrobiłam okropną awanturę! Zaczęłam strasznie krzyczeć, a dosłownie chwilę później jeden z egzaminatorów zapytał, czy mogłabym pokazać nogi. W tej całej złości nawet się nie zastanowiłam, o co on mnie pyta, odsłoniłam kawałek i krzyknęłam „Proszę, takie mam nogi!”. Usłyszałam tylko „Niezłe, powinnaś zdawać” , wspominała aktorka w jednym z wywiadów.
Nie przypominała typowej studentki. W ogóle się nie malowała. Farbowała włosy na czerwono i chodziła tylko w spodniach. Profesor Janina Romanówna, która uczyła aktorkę, powiedziała jej kiedyś: „Idź, umaluj się, bo wyglądasz, jakbyś przed chwilą rzygała. Kto będzie się z tobą chciał całować?”.
Szkołę teatralną Krystyna Janda wspomina z rozrzewnieniem:
„Szkoła była dla mnie nowym lądem, żyłam jej życiem. Najbardziej lubiłam zajęcia. Bardzo miło wspominam te u profesorów: Jerzego Kaliszewskiego, Aleksandra Bardiniego i Jana Kreczmara” , mówiła aktorka w wywiadzie.
Wywiad dla portalu urodazycia.pl
„Mądrość większości jest często problematyczna”. Wywiad z Krystyną Jandą.
„Człowiek jest mały i bywa wielki, jest i tak, i tak. W tym utworze śmiejemy się z siebie, przez łzy, ale jednak” – mówi Krystyna Janda o spektaklu „Wspólnota mieszkaniowa”. Od dziś w Och-Teatrze.
Sztuka czeskiego dramaturga i reżysera Jiříego Havelki „Wspólnota mieszkaniowa” to pierwsza w Och-Teatrze premiera po pandemicznej przerwie. Arcyzabawna komedia, która w Czechach została zekranizowana, stając się wielkim kinowym przebojem, to zarazem gorzka satyra na współczesne społeczeństwo. W obsadzie spektaklu zobaczymy między innymi Agnieszkę Więdłochę, Katarzynę i Cezarego Żaków oraz Stanisława Brejdyganta. Z Krystyną Jandą, reżyserką „Wspólnoty mieszkaniowej”, rozmawiałam tuż przed premierą.
Anna Zaleska: Z czego ostatnio pani się śmiała?
Krystyna Janda: Teraz, kiedy po ponad trzech miesiącach wróciliśmy do pracy w teatrach i pracowaliśmy nad nową premierą, poziom optymizmu się podniósł, śmiejemy się na nowo bardzo dużo i często. Praca daje radość i zapomnienie. A ponieważ robimy komedię pokazującą typowe postawy społeczne, karykaturujemy je, sprawia nam to prawdziwą uciechę. Mamy też nadzieję, że ten gorzki śmiech będzie towarzyszył widzom podczas oglądania.
Krystyna Janda – powrócić, orbitować
REMIGIUSZ GRZELA
Kiedy pojawiła się w „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy, ekran eksplodował energią. Z impetem weszła do historii kina. Dzisiaj gra w filmie rzadziej, skupiając się na prowadzeniu założonej przez siebie 15 lat temu Fundacji na rzecz Kultury i dwóch teatrów – Polonii i OCHu. Wybitna aktorka, reżyserka, aktywistka – o czasie, w którym świat się zatrzymał, o świecie, który zmienia pandemia.
Coś jeszcze zostało z twojej podróży do Maroka?
Cudowne obrazy, kolory. Świat o wiele barwniejszy, niż przeczuwałam. Poznałam nomadów, mają ze swojego namiotu siedem kilometrów do wody. Odwiedzałam ludzi żyjących na poziomie minimum egzystencji. I raptem, w hotelu, przewodnik mówi, że musimy jak najszybciej wracać do Polski, zamykają granice. Nocna podróż samochodem. Lot Marrakesz – Casablanka – Paryż, gdzie przejechałam całe miasto, by dostać się na inne lotnisko. Jeszcze nie czułam zagrożenia. Na lotnisku w Warszawie już miałam maseczkę, rękawiczki, stałam w długiej kolejce, nikt nie chciał pożyczyć mi długopisu.
10 czerwca ukaże się nowy numer Forbes Women Polska, a w nim ranking najcenniejszych marek osobistych kobiet w Polsce 2020.
Ranking pokazuje rosnącą siłę kobiecych marek, kobiet, które stanowią autorytet, wzór i inspirację dla milionów Polek i Polaków. W rankingu znalazły się artystki, kobiety rozwijające biznesy i działające na forum publicznym. Co je wyróżnia? Wartości takie jak pasja, praca i prawda.
Krystyna Janda znalazła się na 5 miejscu w zestawieniu Top10 Rankingu najcenniejszych polskich marek kobiet 2020.
Większość artystów w Polsce nie ma etatów, oni pracują na wolnym rynku sztuki, nie przynależą do żadnych instytucji i zwyczajnie stracili środki do życia i tworzenia – mówi Krystyna Janda o sytuacji, w jakiej znaleźli się artyści w czasie epidemii koronawirusa. W rozmowie z Business Insider Polska podkreśla, że artystyczny „zacier” jest odcięty od tlenu.
• Większość artystów zwyczajnie straciła środki do życia i tworzenia – mówi Krystyna Janda
• Jej zdaniem państwowa pomoc dla kultury i sztuki jest niewystarczająca
• Artyści i sztuka, jak widać, to nie jest paląca troska rządzących, to często poogradzany i lekceważony margines wszystkiego – mówi artystka
Krystyna Janda w 2005 roku jako jedna z pierwszych w Polsce stworzyła własny, prywatny teatr w Warszawie, Teatr „Polonia”. Jest fundatorką i Prezesem Zarządu Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury, która w 2010 uruchomiła drugą warszawską scenę „Och-Teatr”.
Mikołaj Kunica, redaktor naczelny Business Insider Polska: Mówi się, że artysta, twórca nie istnieje bez odbiorcy, bez publiczności (nieliczni z premedytacją tworzą do szuflady). Po uderzeniu koronawirusa fakt ten nabiera nowego znaczenia. Przenosi problem w zupełnie inny, ekonomiczny wymiar. Tak faktycznie się stało?
Krystyna Janda: Nie wiem, czy tworzą w tej chwili pisarze, malarze, dramaturdzy, wszyscy ci twórcy, których warsztat pracy jest w domu i którzy bardzo często pracują bez konkretnych zamówień, z potrzeby, kiedy nie ma epidemii także. Wiem natomiast, że wszyscy inni zwyczajnie nie mają ruchu, mogą tylko planować. Film, teatr, to sztuki zespołowe, kosztowne, opierające się na przymierzu twórców w jakiejś artystycznej sprawie. Nie sądzę, żeby teraz spotykali się gdzieś, coś robili, bo to zwyczajnie niemożliwe.
Jedna z naszych aktorek, zrozpaczona bezczynnością i zdenerwowana tym, że nasz projekt teatralny się odsuwa, zaproponowała próby czytane, ten pierwszy etap powstawania każdego przedstawienia teatralnego, w sesjach internetowych konferencyjnych z domu, tak jak przebiega teraz nauka organizowana przez szkoły. Odmówiłam. Jakoś nie bardzo sobie to wyobrażałam.
No, ale to wszystko trochę żarty, zabawy, a problem jest naprawdę poważny, palący. Artyści będą tworzyć zawsze, jak mówiłam w „Człowieku z marmuru”, na marginesach, nieoficjalnie, w podziemiu. Będą, bo dla wielu twórczość to nie praca, to życie, to przymus kreacji, niezależnie czy jest ona wynagradzana i ma publiczność. Problem polega na tym, że większość artystów w Polsce nie ma etatów, oni pracują na wolnym rynku sztuki, nie przynależą do żadnych instytucji i zwyczajnie stracili środki do życia i tworzenia. Być artystą to praca w większości przypadków sezonowa, i mówię tu o wszelkich dziedzinach sztuki, zamówienie się zdarza, propozycja artystyczna, ale większość artystów żyje z dnia na dzień i bieduje. To jest wielki problem. A ci artyści, ci freelanserzy są jednocześnie, właśnie oni, siłą napędową sztuki, awangardą myślenia i działania, ci niezależni, wolno myślący, odważni, i ich sytuacja jest naprawdę dramatem dla nas wszystkich „zabezpieczonych” stałymi angażami.
VI Wielka Gala Charytatywna Kobiety Kobietom w Auli UAM przeszła do historii. W tegorocznej edycji wystąpiły dla zgromadzonej publiczności Magda Umer oraz Krystyna Janda. Dwie legendy polskiej kultury, charyzmatyczne osobowości wielu scen.
Program “Nasze ulubione piosenki”, który artystki wykonały to zbiór utworów stworzonych przez najwybitniejszych twórców.
Krystyna Janda zagrała ponad sto ról filmowych i teatralnych, jest wybitną aktorką, reżyserką spektakli, teatrów telewizji i filmów oraz autorką książek. Wielokrotnie nagradzana jako najpopularniejsza i najbardziej ceniona aktorka w Polsce. Nagradzana również na całym świecie, w tym w Cannes.
67. urodziny Krystyny Jandy
Janda to bodaj jedyna polska aktorka o statusie gwiazdy, otoczona gronem wielbicieli, których uwielbienie dla aktorki przypomina aurę otaczającą ulubieńców publiczności w „epoce gwiazd” XIX-wiecznego teatru. Swoją pozycję zawdzięcza granym rolom i silnej osobowości. Jak pisał Jan Kłossowicz w „Słowniku Teatru Polskiego”: „Janda zawsze gra podobną, raz stworzoną postać, nadając jej cechy wszystkim swoim rolom. Jej aktorstwo cechuje silna ekspresja, żywiołowy temperament, ideowe zaangażowanie, czasem manieryczność.”
Urodziła się 19 grudnia 1952 roku w Starachowicach. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, dyplom uzyskała w 1975 roku. Na scenie zadebiutowała w 1976 w Teatrze Ateneum w Warszawie w roli Anieli w wyreżyserowanych przez Jana Świderskiego „Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry. Jeszcze jako studentka w 1974 zagrała w legendarnym przedstawieniu telewizyjnym „Trzech sióstr” Antoniego Czechowa w reżyserii Aleksandra Bardiniego. Jej urzekająca i pełna prawdy Masza dała początek kilkudziesięciu rolom stworzonym w Teatrze Telewizji.
Teatr Polonia obchodzi właśnie swoje 14. urodziny. Aby spełnić marzenie o własnym teatrze, Krystyna Janda sprzedała dom i zainwestowała sporo swoich oszczędności. Opłaciło się, bo dzisiaj, każdego wieczoru widownia Teatru Polonia wypełniona jest po brzegi. Ale teatr pracuje nie tylko wtedy, kiedy odbywa się wieczorny spektakl. Z okazji urodzin sceny przy ul. Marszałkowskiej, postanowiliśmy zajrzeć za kulisy Teatru Polonia.
Teatr Polonia to dwie sceny – duża, z widownią na 266 osób i mała „Fioletowe Pończochy”, z widownią na 130 osób, sala prób, dwie garderoby w podziemiach, bufet na antresoli, hol, gabinet Krystyny Jandy, szatnia i kasy.
Obok sceny, drugim „sercem teatru” jest biuro. To tutaj pracuje m.in.: dział marketingu, impresariatu i dział koordynacji pracy artystycznej. Kierownikiem biura jest Joanna Różańska, która w Fundacji pracuje już prawie sześć lat. Wcześniej nie miała zawodowo styczności z teatrem – pracowała m.in. w kancelarii prawnej i na poczcie. Do jej obowiązków należy m.in. układanie grafików pracowników, dokumentacja faktur, czy podpisywanie umów.
Nie ma takiego filmu, spektaklu, roli, dla której warto byłoby upokorzyć człowieka; tego jestem pewna – mówiła Krystyna Janda, której w poniedziałek nadano tytuł doktora honoris causa Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie.
Podczas poniedziałkowej inauguracji 74. roku akademickiego 2019/2020 w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie nadany został – po raz pierwszy w historii tej uczelni – tytuł doktora honoris causa, który otrzymała Krystyna Janda, wybitna aktorka teatralna i filmowa, reżyser.
„Nigdy nie traktowałam siebie ani mojej pracy zbyt poważnie. Raczej nigdy nie brałam tego, co robię, za pracę. Przez całe życie była to przyjemność i zabawa, odpowiedzialność i często także poświęcenie, bo zawsze uważałam, że to zawód obarczony społecznymi obowiązkami i odpowiedzialnością” – mówiła aktorka, założycielka i dyrektor artystyczna warszawskiego Teatru Polonia i Och -Teatru. Jak dodała, jej działalność była dla niej przede wszystkim sposobem „na udane życie, pełne wrażeń, sensu i niespodzianek”.