11
Czerwiec
2021
06:31

Barnaby i Feliksa - wszystkiego dobrego

Wczoraj w Och-Teatrze premiera farsy politycznej COŚ TU NIE GRA w mojej reżyserii. Brawurowe wykonanie, dziękuję aktorom i wszystkim współpracownikom. Ponad dwa miesięcy przyjemności pracy na próbach a teraz mam nadzieję przyjemność i zabawa dla widzów. Zapraszamy.

08
Czerwiec
2021
07:32

Maksyma i Medarda - wszystkiego dobrego

    Dziś 17 rocznica powstania Fundacji Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury. 17 lat radości i męki, przyjemności i znoju jakiego nie przewidziałam

    Zaczęliśmy tydzień pełen wydarzeń. Wczoraj premiera spektaklu MINETTI. PORTRET ARTYSTY Z CZASÓ STAROŚCI w Teatrze Polonia i pierwsza próba generalna spektaklu COŚ TU NIE GRA w Och-Teatrze. Premiera we czwartek, dziś we wtorek, spotykamy się po raz pierwszy z publicznością, dla losów farsy to decydujące spotkanie.
    Zapraszamy.
    Bilety w sprzedaży www.teatrpilonia.pl i www. Ochteatr.com.pl

04
Czerwiec
2021
07:18

Karola i Franciszka - wszystkiego dobrego

Dziś i jutro w Teatrze Polonia spektakl ZAPISKI Z WYGNANIA w Och-Teatrze 8 KOBIET i MAMINSZYMEK wolno sprzedać tylko 50% miejsc na sali. To dla nas wciąż nie kończąca się niesprawiedliwość dotycząca kultury w porównaniu z innymi dziedzinami życia społecznego. Siedzimy w prawie pustych teatrach i patrzymy na przejeżdżające,pełne ludzi tramwaje i autobusy, z wielkim żalem. Dokładamy do każdego spektaklu, opłacalność naszych spektakli jest obliczona na poziomie 65% sprzedanych biletów. W przyszłym tygodniu dwie premiery MINETTI i COŚ TU NIE GRA. Zapraszamy.
Wczoraj w Milanówku, jak co roku spotkanie. 18 lat temu zaczął organizować te spotkania mój mąż. Kontynuuję tę tradycję.

31
Maj
2021
06:43

Anieli i Petroneli - wszystkiego dobrego

W tym tygodniu gram 4 spektakle:
1,2 czerwca 19:30 Teatr❤️Polonia 🍀ALEJA ZASŁUŻONYCH
4,5 czerwca 19:30 Teatr❤️Polonia 🍀ZAPISKI Z WYGNANIA
Każdego dnia także prowadzę próbę w Och💛Teatrze do nowej premiery na tej scenie, planowanej na 10 czerwca
🍀COŚ TU NIE GRA

27
Maj
2021
03:11

Jana i Juliusza - wszystkiego dobrego

Zadzwonił dziś w Dzień Matki do mnie syn: – Dziękuję że mnie urodziłaś mamo. O bardzo proszę synku.
Najlepsze życzenia dla wszystkich Matek.

24
Maj
2021
06:40

Joanny i Zuzanny - wszystkiego dobrego

Mija 49 lat od powstania filmu CZŁOWIEK Z ŻELAZA i od nagrody w Cannes dla tego filmu. Dziś smak goryczy i poczucie straty

20
Maj
2021
06:19

Bernarda i Bazylego - wszystkiego dobrego

Dziś urodziny naszej najdroższej mamy i babci. Zdzisława Janda z domu Janicka, przeżyła 90 lat, zmarła 8 kwietnia 2019 roku o 20:00.
Za chwilę Dzień Matki.
Była najlepszym, najszlachetniejszym, najbardziej prawym i skromnym człowiekiem jakiego znałam. Żyła w harmonii z ludźmi ze światem, tolerancyjna do granic rozsądku, nie narzucająca się nikomu, zawsze gotowa do pomocy nieograniczonej.
Zawdzięczamy Jej wszyscy, cała rodzina, dzieci, wnuki bardzo bardzo wiele. Była naszą opoką, łagodnością, ukojeniem, naszym Szymonem Słupnikiem.
Mamo, tak nam Ciebie brak! Tak tęsknimy! Zostawiłaś tutaj tyle uczuć, wdzięczności i bolesnego poczucia braku. Odpoczywaj w spokoju i czuwaj dalej nad nami, prosimy Cię.
Piszę to w Internecie, bo mam nieuzasadnione niczym, idiotyczne przekonanie, że tą drogą to do Ciebie dotrze.

29
Kwiecień
2021
07:45

Piotra i Pawła - wszystkiego dobrego

Dziś pogrzeb Wiesi Mazurkiewicz. Dziś się z Nią żegnamy.

Wiesiu kochana. Żegnamy Cię wspaniała i nie do zapomnienia..
Byłaś nam wszystkim, kimś naprawdę bliskim, najbliższym.
Teatr były dla Ciebie domem i pocieszeniem, w każdej chwili, a tych naprawdę trudnych w Twoim życiu, było niemało. Kochałaś scenę i aktorów, każdą „ robotę„ aktorską, bo tak o tej pracy mówiłaś.
Przypomnę bo się to należy:
W latach 1951-1963 byłaś aktorką Teatr Nowego w Łodzi, a w między czasie w latach 1960-1961 należałaś do zespołu TEATRu Słowackiego w KRAKOWIE.
Lata 1963-1969 należałaś do rodziny Teatru Powszechnego w Warszawie a w latach 1969-1973 Teatru Narodowego.
Na 4 lata, od roku 1973 do 1977 weszłaś do zespołu warszawskiego Teatru Rozmaitości i na nowo od roku 1977 do 1991 służyłaś Teatrowi Powszechnemu. Przy czym, służyłaś jest tu bardzo adekwatnym określeniem, byłaś zawsze do dyspozycji, nie grymasząc, grając małe i większe role zawsze z pasją, oddaniem i radością.
Na emeryturze, od początku, od powstania Teatru Polonia byłas na nami. Dołączyłaś do nas, do naszej fundacji, opiekując się nami, przyjaźniąc się i grając cudownie Ciaputkiewiczową w „ Grubych rybach” u boku pana Ignacego Gogolewskiego, a potem także w Och-TEATRze wspaniałą rolę, odważną i na wskroś nowoczesną w ” Pocztówkach z Europy”. Zawsze uśmiechnięta, wszystkim życzliwa, otwarta, cudowna, wspaniała i niezmiennie piękna. Byłaś bodaj najpiękniejszą kobietą jaką znałam i z latami wciąż piękniałaś i szlachetniałaś. Elegancka, ze świetnym poczuciem formy i gustem wybornym, także w sztuce.
Wiesia zagrała 82 role mniejsze i większe w filmach, pracowała w dubbinguu I Teatrze Telewizji oraz w radiu.
Byłaś Wspaniałym człowiekiem, Cudowną kobietą. Pełną uroku, elegancji, dobrych manier, dumy i empatii, o nieokiełznanej do końca wyobraźni i wielkim poczuciem humoru.
Wiesiu, lubiłaś mówić, że „sobie pożyłaś” i wydawałaś się być zadowolona i z kariery i życia, nigdy nie miałaś do nikogo o nic pretensji, choć wszyscy wiedzieliśmy i czuliśmy że zasługiwałaś od zawodu, twórców, dyrektorów i życia na dużo, dużo więcej. Byłaś aktorką i człowiekiem większego formatu niż ocenił to los i Tobie współcześni.
Kochana Wiesiu, dziękujemy Ci za wszystko, nigdy Cię nie zapomnimy, odpoczywaj w spokoju i czekaj tam na nas, jestem pewna że każdego z nas przywitasz tam na progu z szerokimi ramionami i przytulisz. Mam nadzieję że tam będziecie znów grać z Gustawem w garybaldkę i będziesz Gustawowi gotowała pierogi a on je będzie zjadał wszystkie.
Byłaś pięknym, rzadkim okazem najpiękniejszego z możliwych kwiatów.
Składamy głębokie kondolencje Rodzinie i Przyjaciołom, kolegom Wiesi .. i całemu środowisku.
W jednym z naszych ostatnio zrobionych spektakli, na premierze którego nie mogłaś już być ale wypytywałaś o niego, jest taki wiersz Jarosława Mikołajewskiego, przeczytam fragment i dla Ciebie.

MUZYKA NA POGRZEBIE

….niszo prawa i lewa
zakątku sufitu

biała koszulo mistrza ceremonii

skrzypie butów w przyklęku
szumie sztywnych spodni

tuszu rozpuszczony i zastygły w zmarszczce

szminko przyszłych śniegów
futrzany kaszkiecie

módlcie się nad nami
módlcie się czasami

tylko po cichutku
tylko pomalutku

a ty śpij kochany w kołysce żywiołów
i nie słuchaj bajek o ich osobności

już jesteś dorosły i wiesz że strumienie
sycą płomienie
a wiatr pieści ziemię

że kobieta jest chłopcem
jednorożcem
mężczyzną

pożegnanie świętem
bezkresnych powitań

przezroczystość ścianą jest nieprzezroczystą
domu wszystkich naraz i każdego w innych

nie ma śmierci jest tylko
portret na powierzchni
rozchybotanego oceanu rtęci ….

22
Kwiecień
2021
07:50

Leona i Łukasza - wszystkiego dobrego

Dziś o świcie, pierwszego dnia po 45 rocznicy mojego debiutu scenicznego, o czym się ze zdumieniem dowiedziałam wczoraj, obudziłam się jak każdego dnia po 2,3 godzinnych drzemkachq nocnych podczas których czytam ( tej nocy Cicho, ci jutko – Ignacego Karpowicza, w drugiej przerwie snu- Czerwony śnieg na Etnie – Jarosława Mikołajewskiego i Pawła Smoleńskiego, w trzeciej przerwie – nowy tekst teatralny), no więc obudziłam się ostatecznie i jak każdego poranka w tym momencie zjawiły się spod ziemi dwa czarne koty a pies ( też czarny) się obraził, że je przyjmuję na audiencji w łóżku i wyszedł z sypialni, obudziłam się i zdałam sobie sprawę że od 6 lat, nie – żyję a tylko – przeczekuję aż zbawca narodu przestanie mnie zbawiać. Gram w tragifarsie. Też dobry gatunek teatralny ale tęskno do utworu poetyckiego. 🌷Pandemia i czarne dni z jej powodu, są jakby naturalnym zrządzeniem losu, zmagam się z tym pogodzona ale to….
Dobrego dnia dla wszystkich, uważajcie na siebie kochani.

21
Kwiecień
2021
19:38

Feliksa i Anzelma - wszystkiego dobrego

Podobno dziś mija 45 lat od mojego debiutu scenicznego.
To była Aniela w „Ślubach panieńskich” w Teatrze Ateneum w Warszawie. Reżyserował pan Jan Świderski grali: Aleksandra Śląska, Jan Świderski, Grażyna Barszczewska, Tadeusz Borowski, Andrzej Seweryn i ja. 45 lat, szmat czasu.

20
Kwiecień
2021
08:01

Czesława i Agnieszki - wszystkiego dobrego

Prawie już jest , co roku to ona zaczyna naszą wiosnę. Dobrego dnia

14
Kwiecień
2021
09:31

Justyny i Waleriana - wszystkiego dobrego

Pamiętamy.

09
Kwiecień
2021
10:11

Marii i Marcelego - wszystkiego dobrego

Szanowni Państwo, kończy się jak co roku czas rozliczeniowy Polaków i jak co roku, od siedmiu lat, widzicie Państwo nasze banery i ulotki zachęcające Was, naszych Widzów, teatromanów, przyjaciół, do oferowania 1% z waszych podatków, naszym teatrom, naszej fundacji prowadzącej dwa warszawskie teatry, Teatr❤️ Polonia i Och💛Teatr. Te pieniądze, odmiennie od lat poprzednich, będą przeznaczone nie na nową premierę na scenie teatru, a na teatr uliczny, letni, za darmo dla warszawiaków. O tym wszystkich informujemy i to komunikujemy.
W zeszłym roku po raz pierwszy od dziesięciu lat nie graliśmy dla Was ani na Placu Konstytucji, ani przed Och-Teatrem na Grójeckiej. Nie graliśmy, bo miasto ani ministerstwo nie przeznaczyło dla nas dotacji na ten cel. Nasz repertuar to 10 spektakli wyprodukowanych specjalnie dla tego „ ulicznego teatru”. Jest to repertuar różnorodny i gatunkowo i tematycznie, atrakcyjny i dobrze zrobiony i grany, w tym co naprawdę ważne, cztery tytuły dla dzieci i młodzieży, grane zawsze w niedzielę i oblegane przez małych widzów.
Przez te lata grania dla Was „na zewnątrz” zrozumieliśmy jak wielka jest potrzeba kontaktu z teatrem, jak ważna jest powszechna, bezproblemowa dostępność do niego i jak wdzięczni i przyjaźni temu teatrowi ulicznemu są ludzie. Były lata, wakacje, podczas których udawało nam się zagrać 80 spektakli i co roku do „ ulicznego repertuaru” dodawaliśmy nową premierę. Każdego roku oglądało te spektakle około 15 tysięcy widzów, przechodniów, turystów, stałych bywalców. Oczywiście te ilości, zależały od wysokości dotacji, czasem udało nam się zagrać 80 spektakli, czasem 25, ilość „wybłaganych” na to pieniędzy była dzielona przez naprawdę minimalny koszt jednego wystawienia i z tego dzielenia wynikała ilość spektakli, przy czym sprzęt, jego zużycie, nie był wliczany w te koszty jako wkład, ukłon naszej fundacji dla wagi przesięwzięcia, jego znaczenia, walorów edukacyjnych, popularyzatorskich i dla niezwykłej więzi jaka się rodzi pomiędzy teatrem a tymi, którzy często nigdy w teatrze nie byli, tymi którzy uważali że teatr jest nudny czy zwyczajnie tymi, których na teatr nie stać, na najtańszy nawet bilet.
Nasze spektakle to między innymi LAMENT Krzysztofa Bizio, trzy monologi kobiet, babci – samotnej emerytki, córki – bezrobotnej zrozpaczonej kobiety i wnuczki – mającej poważne problemy ze światem i rówieśnikami, to także STAROŚĆ JEST PIĘKNA Esther Villar, uliczny manifest, hymn o starości, oskarżający społeczeństwa o dyskryminację ludzi starszych, wspaniały spektakl. W repertuarze mamy także ZWIĄZEK OTWARTY Dario Fo, zabawny, rozkoszny żart o małżeństwie, karykaturujący i kobiety i mężczyzn w związkach, FLAMENCO- namiętnie, wprowadzający widzów w świat jakiego wielu z nich nie znało, 2 MILIONY KROKÓW, rzecz o tzw. sierotach europejskich, dzieciach wychowywanych przez dziadków i tęskniących za rodzicami którzy wyjechali „za chlebem”. Mamy nareszcie spektakle dla małych dzieci, bajki Brzechwy i ….bardzo chcielibyśmy pokazać w przyszłości a może w tym roku, kostium, stylowe kostiumy i sztukę mówioną wierszem, rozkochać i zachęcić do klasyki. Marzymy żeby to był któryś z tekstów Aleksandra Fredro. Chcielibyśmy….
Dlatego, w tym roku, dotknięci po raz drugi, brakiem dotacji docelowej na teatr uliczny, przeznaczymy na ten cel ewentualne pieniądze z 1% w całości. Można by powiedzieć, tym razem całkowicie Naród- Sobie, jak jest napisane na poznańskim Teatrze Polskim, zbudowanym z datków poznanian. W tym roku, ile pieniędzy Państwo nam ofiarujecie tyle razy zagramy, a może dołączymy nową premierę.
Drodzy Państwo, bardzo dziękujemy za Waszą dotychczasową przyjaźń i obecność, za dotychczasową pomoc, tym razem za Wasze pieniądze będzie grał Wasz Teatr, na wolnym powietrzu, za darmo, dla wszystkich, młodych i starych, biednych i bogatych, teatromanów i przypadkowych widzów. W słońcu i w deszczu, codziennie po południu.
Serdecznie Was pozdrawiamy i mamy nadzieję, do zobaczenia, latem, „na ulicy”. ❤️💛

06
Kwiecień
2021
07:07

Celestyna i Wilhelma - wszystkiego dobrego

Zymunt Malanowicz🖤
Krzysztof Krawczyk🖤
Wiesław Wójcik🖤

04
Kwiecień
2021
06:52

Wacława i Izydora - wszystkiego dobrego

Szanowni Państwo, przyjaciele, składam Wam najserdeczniejsze życzenia wszystkiego dobrego z okazji świąt. Miałam największe słowa na końcu palca ale zaniecham, bo wszystkie teraz zbyt pretensjonalne. Życzę Wam zdrowia, możliwości pracy i spokojnego dnia codziennego. Pozdrawiam🐥

27
Marzec
2021
06:14

Lidii i Ernesta - wszystkiego dobrego

Czas pandemii. Ponad 34 tysiące zachorowań, ponad 500 zmarłych. Od dziś wszystko i wszyscy zamknięci a raczej ci mądrzy. Wczoraj umarł dr.Wasilewski, wybitny psychiatra, pomógł wielu ludziom, dzieciom, stworzył kilka klinik, trzymał „w pionie”wielu moich znajomych. Mnie pomagał po śmierci męża, mam wobec Niego także wielki dług wdzięczności za Pawła, mojego ulubionego producenta i przyjaciela. Darek Wasilewski w momencie największego kryzysu u Pawła, na moją prośbę pojechał do Niego, rozmawiał przez drzwi całą noc a rano udało Mu się wywieźć Pawła do szpitala. Uratował Mu życie jeszcze na rok. Paweł zdecydował umrzeć rok później. Niestety nie udało Mu się Pomóc, bo nie kontaktował się już z nikim.
Darek, znaczy dr.Wasilewski od kilku lat w Teatrze Polonia robił ze swoją żoną, muzykiem „ Koncert pogodny” dla smutnych, świrów i depresjonistów, jak to nazywaliśmy. Występowaliśmy w nich wszyscy, pochopni, świry, poturbowani, załamani, smutni, samotni, depresjoniści, ci po leczeniu i w trakcie leczenia. Darek grał na kontrabasie, pisał piosenki, żona grała na fortepianie, pisała muzykę i aranżacje. Darek każdemu mówił że go kocha i Mu wierzyliśmy.
Był wielkim, zdrowym, silnym męskim mężczyzną lekarzem i nagle ni w pięć ni w dziewięć umarł, to absurd, umarł jak ptak w locie. Zostawił rzeszę zrozpaczonych ,na granicy samobójstw pacjentów, którzy Mu codziennie mówili że nie chcą żyć, a On im codziennie tłumaczył że życie jest piękne i ma wyższy sens nawet jak sobie z nim nie można dać rady.
Umawiał się ze mną na kawę od lat, poza gabinetem, w którym mnie leczył najpierw na bezsenność a potem tłumaczył że nie można dopuścić do obniżenia jakości życia ani na chwilę, że wieczny smutek to obniżenie jakości, bo potem trzeba trzęsienia ziemi żeby to zmienić, trzeba choćby drugiego człowieka, a o to niełatwo, albo lotu na księżyc, co prostsze. Trzeba ewenementu, żeby się wyciągnąć z czerni i szarości. Tłumaczyłam, że ja ewenement mam co wieczór. Gram. Śmialiśmy się, śmialiśmy a potem On nagle wyciągał w moją stronę pudełko z chusteczkami , bo wcześniej ode mnie wiedział, że właśnie będę płakać. Nigdy nz tę kawę nie poszliśmy , bo oboje nie mieliśmy czasu.
Teraz zostawił takich , którzy żyli od jednego telefonu z Nim do drugiego.
Podobno to nie był covid.
Co za straszny czas, nie ma tygodnia żeby nie umarł przyjaciel.
Uważajcie na siebie.

19
Marzec
2021
11:32

Józefa i Bogdana - wszystkiego dobrego

Ostatnio zalew wiadomości medialnych o „demonach w naszym środowisku, czyli mee too, molestowania, prześladowania, upokarzanie, odbieranie godności, okrucieństwo, przemoc, wykorzystywanie seksualne, znęcanie się fizyczne i psychiczne reżyser∑ó i dyrektorów nad aktorami itd itp…wyznania młodych i starszych aktorek, brudy, pomówienia, doniesienia, prawdy tajone latami , Korzystanie z pozycji siły, władzy i dyskusja gdzie kończy się „ofiarność dla Sztuki” czyli namowy do tzw. ” przekroczeń ” w sztuce, tak modnych teraz a co ma prowadzić do dzieł wiekopomnych, wstrząsania widzami i nowoczesnym językiem porozumiewania się z publicznością it itd itd…
Najpierw deklaracja: Nigdy podczas prawie już 50 lat w zawodzie i środowisku, nie byłam do niczego zmuszana, nigdy nie namawiano mnie do zagrania zrobienia czegokolwiek wbrew mojej woli, nigdy nie byłam mobbingowana, molestowana , zaczepiana, torturowana psychicznie, a jeśli to wszystko odbywało się w ramach i na zasadach normalnej pracy twórczej i różnicy zdań miedzy artystami, realizatorami . Ale tez czytając i słuchając tych ostatnich wynurzeń i opisów nigdy nie zgodziłabym się nawet na cień takich zachowań i słów wobec siebie. Stanowczo.I jeszcze jedno wszyscy moi znakomici koledzy i koleżanki starsi z którymi pracowałam, reżyserzy, dyrektorzy teatrów to byli ludzie naprawdę wspaniali, godni szacunku, pełni honoru i wiedzy w pracy twórczej. Abstrahuję od ich życia prywatnego i ich spraw poza artystycznych , bo nie o to tu chodzi.
Postanowiłam przypomnieć mój wykład inaugurujący kolejny rok akademicki , w tym wypadku 2014, w warszawskiej Akademii Teatralnej. Bo w nim o tym mówię.

Szanowne Panie, Panowie , moi Drodzy.
Skończyłam te szkołę ponad dawno temu, w tym roku upłynęło 45 lat mojej pracy artystycznej. Wspominam lata tu spędzone dziś z rozrzewnieniem, ale też pamiętam ile lęku, obaw i nadziei im towarzyszyło. Ile łez i nieprzespanych nocy, ile też szczęśliwych chwil. Jesteście w cudownym momencie kiedy wszystko może się zdarzyć i świat przed Wam. Zazdroszczę Wam i współczuję. Zaczynacie te drogę w trudnych czasach.
Ponad 20 lat żyłam i uprawiałam ten zawód w socjalistycznej Polsce, z cenzurą i brakami w każdej dziedzinie. Przede wszystkim z brakiem dostępu do świata i jego kultury. Dziś dostęp jest nieograniczony, a w Internecie są nie tylko obrazy wszystkich galerii świata, spektakle i filmy, książki, także wszystko lub prawie wszystko co było przed Wami, cała historia sztuki, którą należy znać i szanować. Wszelkie informacje i teksty. Można z tego korzystać nieograniczenie. Ale jak powtarzam, nie zawsze tak było.
Zawód artysty to zawód specjalny, możliwość kreacji to dar bezcenny. Szansa publicznej wypowiedzi artystycznej to i odpowiedzialność i wielkie zadanie. Artyści różnie je traktują i tworzą z wielorakich powodów i potrzeb. Uprawiają sztukę dla sztuki, dla siebie i dla innych, ale zawsze mają nadzieję, że to co robią trafia do ludzi i ma dla nich znaczenie. Można też uprawiać sztukę także dla pieniędzy i satysfakcji, to nie jest naganne. Ale wtedy artysta musi być naprawdę zrozumiany i kochany, trafić w swój czas, a to nie łatwe.
Dziś chcę Wam jednak przypomnieć że aktorstwo, reżyseria, właściwie, każdy rodzaj sztuki to także zawody „społeczne”. Artyści są zależni od czasu w którym żyją, od miejsca, okoliczności. Zależni od sytuacji społecznej i politycznej, obyczajowej i finansowej także. Słowo „posłannictwo” bardzo się wyświechtało, często jest lekceważone, wywołuje uśmiech, ale nadal sens tego słowa jest niezmienny. Sztuka ma za zadanie kształcić, zmieniać, edukować, poszerzać horyzonty, humanizować świat. W trudnych czasach, tak to enigmatycznie nazwijmy, artystom nie powinno być wszystko jedno, co mówią i dlaczego, w jakich kontekstach i znaczeniach funkcjonują ze swoim „ dziełem”. A z tym było różnie i w tamtych czasach niewoli i coraz częściej teraz. Mówi się że wielka sztuka jest ponad czasem, polityką, sytuacją, że jest większa niż chwila i sytuacja. Bardzo mnie to dziwi i niepokoi. Wiem że jest wielu, którym jest obojętne, co mówią i jaki to ma odbiór, wymowę, stawiają siebie i swoje artystyczne wypowiedzi ponad codzienność, jak to nazywają. Moim zdaniem, tylko częściowo mają do tego prawo. Trzeba brać odpowiedzialność za to co się robi, także w dalszej perspektywie. Czy dzieło teatralne, filmowe, książka, obraz , utwór muzyczny może zmienić świat? Pewnie nie, choć w naszej historii mamy przykłady, że jest to możliwe.
Namawiam Was, korzystając z zaproszenia mnie na tę dzisiejszą uroczystość do odpowiedzenia sobie na kilka podstawowych pytań: Kim jestem? Gdzie żyję? Jaki mam światopogląd? Jakim jestem człowiekiem? Jednym słowem o określenie, wyrobienie własnego widzenia siebie i świata. Zrozumienia zasad moralnych i etycznych, które są Wam bliskie. Określenie własnych granic wolności i intymności, poza które zdecydujecie się nie wychodzić. Namawiam Was do ustalenia własnych zasad i norm i do wierności im. Namawiam Was do zdobywania wolności w życiu i sztuce. Do uprawiania tych zawodów według siebie. Nie wszystko powinno być na sprzedaż i nie wszystko ma swoja cenę. Są rzeczy bezcenne i te warto zachować.
Aktorstwo, reżyseria, to tajemnicze zawody, posługują się wyobraźnią, talentem, wrażliwością, umiejętnościami zawodowymi, rzemiosłem i miarą Waszego człowieczeństwa, wiedzą o naturze ludzkiej, jej pięknie i brzydocie. Ale też musicie mieć świadomość, że paradoksalnie, niczego się tu nie da zagrać, nikogo oszukać. Ze sceny, z ekranu, widać – jakkolwiek byście interpretowali – kim jesteście. I widać to zawsze, najdrobniejszymi szczelinami świetnie skonstruowanej roli czy utworu. Od lat twierdzę, że nie ma wielkiego aktorstwa w marnych ludziach i nie ma też wielkiej sztuki w miałkich, pokrętnych umysłach. Niezależnie od roli jaką się przyjęło, czy tematu, który się porusza. Miarą człowieczeństwa jest sposób w jaki się opowiada o okrucieństwie i ohydzie tego świata i miarą człowieczeństwa jest sposób w jaki rozmawiacie z odbiorcami o cudzie człowieczeństwa i urodzie świata, w którym żyjemy.
Są artyści jak płomienie i są tzw. robotnicy scen i ekranów, wszyscy są potrzebni, bo dzieła teatralne i filmowe to sztuka zespołowa. Ważne jest jednak żeby nic nie robić wbrew sobie i aby być suwerennym i w harmonii z tym, co czujecie i myślicie. Najmniej trwałym fundamentem tych zawodów jest kłamstwo, a budowla zbudowana na fałszu, niezgodzie na coś czy upokorzeniu, rozpada się najszybciej. Celowo używam słowa upokorzenie, bo bywa ona bardzo obecne w tych zawodach.
Teatr to dziedzina w sztuce bodaj najpiękniejsza, jednoczy w sobie wiele sztuk, ale też jest to miejsce z największymi możliwościami kreacji. Film jest sztuką najczęściej dosłowną, w teatrze wyobraźnia i niedomówienie mają znacznie więcej miejsca. Wchodząc na pustą scenę możecie, macie szansę opowiedzieć nawet niuanse tego świata, opowiedzieć o człowieku, o sobie. Wzruszyć, zdenerwować lub rozśmieszyć. Sprowokować i poruszyć. Pod warunkiem, że umiecie mówić, umiecie porozumiewać się z publicznością i macie do tego narzędzia, jakim jest rzemiosło. Rozumiem to i doceniam dopiero dziś, po tylu latach pracy, po tylu godzinach na scenie i planie filmowym. Bez rzemiosła nie ma wielkości, trzeba liter, żeby napisać zdanie. Ale aktorstwo, spektakl, wtedy są najpiękniejsze, kiedy opowiadają tak, że nie da się tego opisać. Kiedy brakuje słów zaczyna się aktorstwo, coś czego nie da się opowiedzieć, trzeba to zagrać.
Sukces, szczęśliwe długie życie w tym zawodzie, nigdy nie jest wynikiem przypadku. Jak powiedziała Maria Callas, którą gram: „sztuka to wielka praca, wieczne zmiany, inspiracje, wiedza o ludziach i świecie, ale trzeba pamiętać o prawidłowej emisji, dykcji i o uczuciach”. Puste konstrukcje to „gówno” – jak się wyraziła. Talent, geniusz, tak, oczywiście, bez tego jest się nikim, ale żeby wyrazić talent i człowieczeństwo, trzeba mieć środki wyrazu. I tego – teoretycznie – macie się tutaj zacząć uczyć. W tej szkole, w tym budynku. I jeszcze jedno: nikt Was tego nie nauczy. Musicie nauczyć się sami. Możecie tu spotkać osobowości, artystów, sposoby myślenia, ludzi którzy Wam uchylą drzwi, ale otworzyć je i wejść musicie sami. Ten budynek to tylko i aż sale do ćwiczeń i prób, miejsce do popełniania błędów i poszukiwań i…. czas, czas, którego później już nigdy nie będzie.
Poszukajcie tutaj siebie. Określcie się. Spójrzcie na siebie w lustrze i zrozumcie, co obiecujecie wchodząc na scenę lub przed kamerę, odezwijcie się i usłyszcie czy to, co z Was wychodzi brzmi prawdziwie i z przekonaniem, i na tym budujcie. Nie budujcie na wyobrażeniach czy marzeniach o sobie, tylko na tym kim jesteście. Ale przede wszystkim trzeba rozumieć, co się gra i dlaczego, co się opowiada i z jakiego powodu. Wiedzieć kim się jest i polubić to. Nie kłamać, ani przed ludźmi, ani przed sobą. I bądźcie dla siebie surowi. Wymagajcie od siebie. Nie bądźcie zadowoleni z byle czego.
Uważa się, że w literaturze jest wszystko, że opisano wszystkie ludzkie uczucia, stany, myśli, sytuacje, lęki… wszystko. Warto znać kanon światowej literatury, żeby być artystą, wiedzieć że wszystko już było, zmienia się tylko forma, sposób, ale… każde pokolenie ma prawo do własnych wypowiedzi, nowych sposobów, interpretacji i form. Walczcie o to. Opowiadajcie według siebie i na swój sposób. Nie dajcie się zwieść innym. Tylko odwaga i ryzyko się opłaca. Niekonwencjonalność i brak konformizmu, wyrażanie własnych form bólu czy miłości znanych od wieków – po swojemu – ma siłę. Przyciągnie widza – bo jest prawdą. Ale strzeżcie się wymuszonej, wymęczonej, zbudowanej na pozorach awangardy, bo to trwa krótko. Tylko autentyczna potrzeba wypowiedzi ma wartość.
A teraz na koniec. Musicie grać i tworzyć, dla pieniędzy… ale także dla własnego zbawienia, jak mówi Callas. To nie są zbyt duże słowa. Na koniec spektaklu powtarzam jej monolog i za każdym razem mnie zachwyca jego prostota i jej wiara w to przesłanie:
….”Wybierając sztukę, przyczyniamy się do tego, żeby ten świat stawał się piękniejszym i lepszym. Że zostawiamy go mądrzejszym i bogatszym dzięki sztuce”….
Pretensjonalne? Naiwne? Mam nadzieję, że nie, że i Wy myślicie podobnie. Na marginesie, z innymi zdaniami, które wygłaszam jako ona, generalnie się zgadzam, ale ze zdaniem …sztuka to piękno…nie do końca. Wiele się zmieniło i nie ma co tęsknić.
Życzę Wam wszystkiego dobrego. Wielu uniesień, objawień i odkryć. Ten zawód, szczególnie zawód aktora, to sprzedawanie uczuć, własnych uczuć i emocji. To boli. Niezrozumienie boli i brak akceptacji boli. Ale chroń Was Boże od upokorzenia, od złamania własnych ideałów, wstydu za to, co się gra.
I jeszcze jedno, nie warto tym zawodom, oddawać wszystkiego, wszystkiego…. To jest zawód, a nie życie. Nie ma takiej roli, spektaklu, filmu sceny dla której warto dać się złamać i kogoś upokorzyć. Pamiętajcie. A z drugiej strony…Jest taka wspaniała anegdota: Królowa Wiktoria, pewnego dnia zachorowała. Zbadali ją lekarze i uznali, że cierpi na melancholię, smutek, depresję. Zapytali ją na co miałaby ochotę, co mogło by ją rozweselić czy pocieszyć. Odpowiedziała, że chciałaby spędzić noc z Aleksandrem Wielkim. Wtedy lekarze poszli do ówcześnie największego aktora Edmunda Keana i poprosili : – „Mistrzu, królowa chce spędzić noc z Aleksandrem Wielkim, niech mistrz się ucharakteryzuje, przebierze w stosowny kostium i pójdzie do królowej”. Rano, królowa czuła się lepiej. Kolejnego wieczora zapytali znów na co miałaby ochotę, odpowiedziała, że chciałaby spędzić noc z Juliuszem Cezarem. Lekarze poszli wtedy do Keana i powiedzieli : – „Mistrzu, tym razem zadanie jest proste – Juliusz Cezar. Ma mistrz właśnie tę rolę w repertuarze, proszę się ucharakteryzować, założyć kostium i pójść do królowej”. Rano królowa czuła się lepiej. Trzeciego wieczoru, kiedy ją zapytano, odpowiedziała, że chciałby spędzić noc z Edmundem Keanem, największym aktorem szekspirowskim. – „Mistrzu tym razem zadanie jest arcy proste. Królowa chce pana”. I wtedy Kean miał podobno odpowiedzieć: – „Panowie, to jest absolutnie niemożliwe, prywatnie jestem impotentem”.
I tego Wam życzę. Chrońcie swoją niezależność, dumę i prywatność.
Dobrego roku. Wielu pomysłów i sukcesów. Powodzenia i aplauzu. Szczęścia. I bądźcie wierni sobie.
I nie miejcie wszystkiego w d… jak mi ostatnio powiedział młody aktor, kiedy zapytałam, jak mu się podoba to wszystko dookoła. Nie warto mieć wszystkiego, oprócz siebie i sztuki w d… , bo to co mielibyście ewentualnie w d… wpływa i na sztukę i na Wasze życie. I sztuka i życie potrzebują zaangażowania, Według własnych przekonań., ale do tego trzeba mieć światopogląd, kręgosłup i odwagę. Nie wolno być w tym zawodzie koniunkturalistą.

14
Marzec
2021
21:41

Leona i Matyldy - wszystkiego dobrego

Imieniny Krystyny, razem z dwoma spektaklami do zagrania w Och-Teatrze, to męcząca sprawa. Jednak było miło a nawet „brawurowo”miło. Dziękuję za wszystkie serdeczne życzenia wszystkiego dobrego i przyjemności, które mnie spotkały. Dziękuję Państwu.
Dziś urodziny Jerzego Treli, którego kochany i szanujemy, życzymy wszystkiego dobrego.
Od jutra znów nie gramy niestety, jak długo nie wiadomo, w ogóle teraz nic nie wiadomo i tak cały czas.
Pozdrowienia.

10
Marzec
2021
14:28

Cypriana i Marcelego - wszystkiego dobrego

Dziś pożegnanie, pogrzeb pana Jana Lityńskiego. Tam mi przykro że nie mogę tam być. Należą Mu się najpiękniejsze pożegnania, ukłony i podziękowania od nas wszystkich. Zostanie na zawsze w naszej wdzięcznej pamięci. Cześć bohaterowi.

07
Marzec
2021
23:18

Pawła i Tomasza - wszystkiego dobrego

Urodziny Andrzeja Wajdy
Urodziny Agnieszki Osieckiej
Cmentarze.
Gramy. Pani na wózku inwalidzkim, wstała, nie mogliśmy w garderobie dojść do siebie.
Przeczytałam „ WYKLĘTĄ CÓRKĘ KUBIAKÓW”,książka zrobiła na mnie wrażenie, potem obejrzałam wszystko co można w Internecie i z wrażenia nie mogę złapać oddechu aż do teraz.
Czytam CZUŁEGO NARRATORA i roztapiam się, koniec z mięsem definitywnie daj Boże.
Jutro w Dzień Kobiet gram SHIRLEY VALENTINE.
W weekend pięć razy POMOC DOMOWĄ.
Uczucie samotności i osierocenia pogłębia się każdego dnia. Pogrzeby, rozstania, osobność.

© Copyright 2021 Krystyna Janda. All rights reserved.