18
Październik
2021
07:32

Łukasza i Juliana - wszystkiego dobrego

Wróciłam z pięciodniowej głodówki kontrolowanej. Powodem był ból stawów. Minęło. Naprawdę. Przy okazji 3 kg minęły. Wszystko odbyło się bez specjalnego wysiłku. Kilka godzin bólu głowy drugiego dnia. Nie jedliśmy nic, piliśmy wywar z jarzyn, wodę ryżową i różne herbaty, no i woda z cytryną i imbirem. Zero głodu co zdumiewające. Dookoła ludzie z reumatyzmem, otyłością, cukrzycą itd itp.
największa zdobycz tego pobytu to świadomość że można nie jeść i nic się nie dzieje i że samopoczucie jest lepsze każdego dnia.
no ale jak mówił nasz opiekun- kontroler głodówka to filozofia życia na zawsze. Można jeść co drugi dzień, można stosować okno żywieniowe, nie ważne, zawsze jest lepiej.
Oczywiście nie mówimy o osobach z patologiami żywieniowymi.
badania przed, badania po wyniki znacznie lepsze i pozbycie się bólu, pewnie na jakiś czas, nie mniej, ulga.
Pozdrawiam, od dziś ruszam do bardzo intensywnej pracy, próby, spektakle itd  wszystkie obowiązki fundacyjne także.
we wtorek 16:30 PŁONIEMY wydarzenie przed Pałacem Kultury poświęcone Piotrowi Szczęsnemu, środa i czwartek w Och- Teatrze 19:30 BIAŁA BLUZKA, 25 w poniedziałek w Teatrze Polonia .

Wczoraj w Warszawie odbył się protest STOP TORTUROM NA GRANICY , nie mogłam być, żałuję.

Nie wierzcie w głupoty i zmyślenia oraz przeinaczenia na mój temat. Kto rozsądny umie to osądzić.
Pozdrawiam . Dobrego dnia.

01
Październik
2021
07:34

Danuty i Remigiusza - wszystkiego dobrego

ZBIGNIEW PREISNER

Dear Refugees,

I reach to you all. You, searching for shelter in Poland, children above all.

I apologize for the actions of Polish authorities.

I apologize for your suffering.

I apologize for all that has happened to you on the Polish soil.

I hope you will survive.

Once again, I apologize for my country.

Many of my friends and me, will welcome you and will help.

Prime minister Mateusz Morawiecki,

Citing the words of Czesław Miłosz I ask you:

“What are you, human,

A criminal or a hero?”
Zbigniew Preisner

Bracia uchodźcy,

zwracam się do was wszystkich, którzy szukacie schronienia w Polsce, a zwłaszcza do dzieci.

Przepraszam za postępowanie polskich władz.

Przepraszam za wasze cierpienie.

Przepraszam, że was to spotkało na polskiej ziemi.

Mam nadzieję, że uda wam się przetrwać.

Jeszcze raz przepraszam za mój kraj.

Ja i wielu moich znajomych przyjmiemy was i pomożemy.

Premierze Mateuszu Morawiecki,

cytując Czesława Miłosza, pytam:

„Kto ty jesteś, człowieku,

zbrodniarz czy bohater?

Fot. Antoni Mantorski dla OKO/press

30
Wrzesień
2021
07:49

Zofii i Hieronima - wszystkiego dobrego

Robię, reżyseruję w Teatrze Polskim w Warszawie WIŚNIOWY SAD Czechowa, premiera w końcu listopada. Raniewską będzie  grać Grażyna Barszczewska.
Chciałam obejrzeć spektakl Twatru TV w reżyserii Andrzeja Domalika w którym sama grałam Raniewską, niemożliwe, wydobycie z archwów telewizji czegokolwiek, kolejny raz niemożliwe.
Usunięte niestety także na You Toubie gdzie wisiał piracko jakiś czas.
to paranoja.
Telewizja więzi nasze spektakle, filmy, programy, wydobyć je nie sposób, nawet za pieniądze na pokazy bezpłatne, prywatnie w ogóle nie możliwe.  No cóż, sa ich własnością. Mogą z nimi zrobić co chcą.
Czy nie dałoby się naprawdę stworzyć platformy internetowej ze wszystkimi spektaklami Teatru TV, wypożyczanymi za pieniądze?
Tam jest tyle cudów, naszych wielkich nieżyjących, klasyki….
Po co to więzić?

Sprawa i postępowanie Państwa Polskiego z Uchodźcami powoduje poczucie czerni, depresji, wstydu, bezsilności, buntu, żalu, protestu, bezsenności, upokorzenia, bezsensu, goryczy, bezradności, utraty człowieczeństwa, honoru, wszelkiej godności, bezsiły, poczucia bezkarności, bezprawia, poczucia że żyjemy wśród morderców, bandytów, nieludzi i jesteśmy od nich zależni bez nadziei.

26
Wrzesień
2021
07:55

Justyny i Cypriana - wszystkiego dobrego

Wczoraj zakończenie festiwalu filmowego w Gdyni, to nigdy nie był „ sprawiedliwy” festiwal, z różnych powodów, nie lubię go i omijam, ale wczoraj Agnieszka Holland otrzymała platynowe lwy i przemówiła:

– Moje filmy mówiły o pogardzie i nienawiści, o reżimach dzielących ludzi, politykach, którzy grają strachem i manipulują opinią publiczną, o skorumpowanych mediach. Miałam świadomość, że ten czas nie minął, ale zasnął i może się obudzić, jeśli nie będziemy czujni. To się niestety dzieje. Szczepionka Holocaustu i gułagów przestała działać – powiedziała. – Trudno mi się cieszyć naszym świętem, kiedy to samo dzieje się niedaleko, na naszych granicach, gdzie ludzie umierają z zimna w lesie, tylko dlatego, że są inni. Dzieje się to za naszym przyzwoleniem. Żadne demokratyczne państwo nie może pozwolić na to, żeby bezbronni i niewinni ludzie umierali na jego granicach. Umierali w milczeniu, jak bohaterowie moich filmów. Nie godzę się na to, żeby Straż Graniczna grała rolę strażników muru berlińskiego, a miejscowa ludność – donosicieli. Stan wyjątkowy został wprowadzony, żeby nie było śladów. Mam nadzieję, że człowieczeństwo wciąż będzie dla nas najważniejsze

Dziękujemy  za Jej filmy i postawę która jest nam wzorem od lat. Agnieszko dziękuję.

Gratuluję innym nagrodzonym.

Wczoraj  podczas podróży do Torunia, przeglądałam Internet, wpisy Polaków- Rodaków pod postami dotyczącymi uchodźców i sytuacji na granicy są haniebne! Okrutne, złe, głupie i podłe! Ludzie! Co się z Wami stało?! Czy zawsze tacy byliście? Aż tacy? Nie do uwierzenia.

My z Och-Teatrem wczoraj w Toruniu , dwa spektakle POMOCY DOMOWEJ w sumie dla 1600 widzów. Dziękujemy.
Wróciłam w nocy zmęczona, ale zadowolona, bo rano wzięłam 3 dawkę szczepionki i dałam radę z tą podróżą i 5 godzinami na scenie. Zapisałam  się na szczepienie i wyznaczono mi termin- za godzinę! w Milanówku, wszystko przez telefon ( zamieszczam zdjęcie informacji ze strony internetowej szczepień)

Dobrego dnia.

 

 

25
Wrzesień
2021
10:44

Aurelii i Ładysława - wszystkiego dobrego

We wtorek 28 września pogrzeb Kiksy – Krystyny Kołodziejczyk i Jej męża Wiesia. Podobno kiedy się pobierali, na ślub przyszedł pan Józef Szajna z grubym powrozem, obwiązał ich razem i powiedział – nigdy się nie rozstaniecie. Pogrzeb , będzie podwójny, Kiksa upadła straciła przytomność i nigdy jej nie odzyskała, umarła nie wiedząc, że kilka dni po Jej wypadku umarł Jej mąż. Przepowiednia pana Szajny się spełniła.

Kiksa znała wszystkich i wszyscy Ją znali, żyła tańcząc, śmiejąc się , żartując , rozsadzała Ją radość życia, w każdym razie taki stworzyła wizerunek. O Mężu, synach, kolegach, wszystkich, mówiła zawsze  z radością w superlatywach, wydawało się że cały świat jest Jej przyjazny i wszyscy ludzie na świecie. Była żywą legendą, chodzącą historią łódzkiej filmówki, kinematografii, potem wielu teatrów a przede wszystkim ludzi, ludzi, ludzi, artystów.
Grała u nas w trzech spektaklach, po śmierci Marysi Kleydysz w|”Trzech siostrach” nianię, W „ Nosie” Gogola w reżyserii Janusza Wiśniewskiego i „ Trzeba zabić starszą panią” w reżyserii Cezarego Żaka. byłą radością i dusza tych wieczorów, nasze garderoby teatralne chodziły w posadach od Jej energii i opowieści. Młodzież teatralna przecierała oczy ze zdumienia i  niedowierzania , starsi słuchali z zapartym tchem opowieści Jej życia.
Kiedyś dawno, dawno temu, urządziłyśmy spotkanie aktorek, kobiet ze środowiska, było ich bardzo dużo, w pewnym momencie powiedziałam głośno-  która jest zadowolona ze swojego życia prywatnego podnosi prawa rękę, która z życia zawodowego , podnosi lewą rękę, Kiksa jako jedyna podniosła obie ręce, bez namysłu i triumfalnie.
Wchodząc do teatru, na powitanie krzycząc – Seks i alkohol gwarantem pogodnej starości! Od jakiegoś czasu chyba wszyscy wiedzieliśmy, że jest to dobra mina do złej gry, nie czuła się najlepiej, chorobą męża, jego zmaganiem z rakiem martwiła sie od dawna.
Odeszła nagle, tuż przed wypadkiem była jak zwykle na naszej premierze i jak zwykle, trzymając mnie za guzik opowiadała mi żart za żartem, dowcip za dowcipem. Wydawała się szczęśliwa, bardzo zadowolona z życia, opowiadała o mężu, że już jest dobrze, że lepiej.
Oj jak Jej będzie brak. Poprosiła panią garderobiana, żeby mi przekazała jej biały szlafrok.
24
Wrzesień
2021
07:02

POMOC DOMOWA - 100. spektakl, 15 czerwca 2019. Fot. Maciej Łysakowski

zobacz zdjęcie

Gerarda i Teodora - wszystkiego dobrego

Nowa fala hejtu, jaka uderza we mnie, brutalnego hejtu, wulgarnego, z groźbami, jest irracjonalna. Tak jak Wy nie chcecie się szczepić tak ja mam prawo Was niezaszczepionych się bać. Jestem w grupie ryzyka, przez ostatnie miesiące zobaczyłam wiele nieszczęść, przeżyłam kilka śmierci i żyjemy w nieustannym lęku.
W teatrze wszyscy widzowie oglądają spektakle w maseczkach, nie ma wyjątków.
Podczas tych wakacji byłam w Niemczech, Austrii i Włoszech, z Włoch wróciłam ledwie przed kilkoma dniami, nie mogłabym odbyć tych podróży, wynająć hotelu, zjeść w restauracji, zwiedzić muzeum wejść do samolotu, bez paszportu covidowego w telefonie, w żadnej restauracji kelner nie podałby mi karty dań bez uprzedniego sprawdzenia świadectwa szczepienia.
Wczoraj w restauracji w Warszawie nikt nie zapytał nas o nic, było wielu gości wchodzących bez maseczek, tam gdzie byłam jest to absolutnie niemożliwe. Zdejmuje się maseczki w restauracjach po okazaniu świadectwa szczepienia, do jedzenia.
Pozdrawiam wszystkich, życzę Wam aby ominęły Was wszelkie nieszczęścia i choroby ale apeluję o odpowiedzialność i myślenie nie tylko o sobie.
We Włoszech wydano rozporządzenie aby nieszczepieni nie przychodzili do pracy, nie można ich zwolnić ale muszą wziąć urlopy bezpłatne. Wszystko w trosce o innych.
Pozdrawiam. Mam nadzieję przyjąć za chwilę trzecią dawkę szczepienia, robiłam test i moja odporność na covid bardzo spadła.
W sobotę, jutro w Toruniu gramy dwa razy POMOC DOMOWĄ. Wszyscy jesteśmy zaszczepieni. Pozdrawiam, do zobaczenia.

22
Wrzesień
2021
06:51

Plac Konstytucji - Jaś i Małgosia - inauguracja. Dziennik 8.07.2018. Fot. Krzysztof Wołyniec

zobacz zdjęcie

Tomasza i Maurycego - wszystkiego dobrego

Wczoraj ALEJA ZASŁUŻONYCH, wciąż „ młody spektakl” oczekujący na swoich widzów.  Granie tego, to wieczory pełne sensu, wie się po co się jest, mam na szczęście kilka takich ról a w naszych teatrach, teatrach naszej fundacji, jest wiele takich spektakli, mówię to z absolutną pewnością jako szefowa artystyczna Teatru Polonia i Och- Teatru.
W tej chwili nie odbywają się żadne nowe próby, podczas pandemii „ naprodukowaliśmy” tyle, że mamy naprawdę co grać, wiele nowości, „wartych zachodu” wieczorów. Bilety na spektakle zaplanowane do końca roku w sprzedaży, łącznie z sylwestrowymi. W tym roku, w grudniu, czeka nas jeszcze jedna premiera w Och-Teatrze.
Kolejny rok teatralny zaplanowany, mamy nadzieję na osiem premier w tym jedną dla naszego „ teatru ulicznego”  LIS WITALIS o którego prosiły dzieci podczas weekendowych, letnich ulicznych prezentacji i CZERWONEGO KAPTURKA i JASIA I MAŁGOSI.
Pracujemy, gramy, planujemy, wyjeżdżamy ze spektaklami, gramy na festiwalach, odpowiadamy na zaproszenia, nasz Impresariat „ szaleje”. Czekamy z niepokojem co będzie dalej w sprawach pandemii, ale mamy nadzieję już się nie zatrzymywać.

Do zobaczenia w teatrze na ważnych i dla nas i dla Was, wartych zachodu, wieczorach.

21
Wrzesień
2021
07:06

Hipolita i Mateusza - wszystkiego dobrego

Wczoraj w Teatrze Polonia konferencja, panel, spotkanie, wywiady, początek kampanii MASZ WYBÓR profilaktyka i leczenie, rak piersi. Optymistyczne w przekazie i smutne. Jak sprawić żeby kobiety w każdym miejscu w Polsce miały szansę. Wiedza i informacja. Każdego roku obowiązkowo, wszystkie kobiety – cytologia, mapografia, kolonoskopia- obowiązkowo. Wcześnie wykryty guz, daje szansę na 100% wyleczenie.
Badajcie się! Jestem w tym roku twarzą kampanii, między innymi dlatego, że wokół mnie kobiety z tym problemem, także w naszej fundacji.

Wczoraj na spektaklu ALEJA ZASŁUŻONYCH wielu gości między innymi pan Adam Michnik. Dziękujemy. Dziś kolejny spektakl, bardzo to granie, tego tekstu Jarosława Mikołajewskiego, dla nas ważne. Dla mnie ważne.

Na froncie „ Wiśniowego sadu” zaczynamy szkicować drugi akt. Czechow nas kołysze. Mam ochotę zacząć ten akt od burzy w sadzie, mimo słońca w tekście i sielskiego poranka, zobaczymy…..

Dobrego dnia, mimo że na granicy dramaty, śmierci z wychłodzenia, siłą wypychanie z powrotem za granicę, wbrew wszelkim konwencjom i prawu, graniczne służby mundurowe bez cienia wahania i litości, nazywani przez obserwujących – nowymi nazistami, bandytami, zwyrodnialcami, zasłaniają się rozkazami!

Cena benzyny dochodzi do 6 złotych, mówi się że to psychologiczna granica, drożyzna szaleje, ceny żywności dotąd niewidziane. Świadczenie 500+ tylko po wypełnieniu elektronicznie wniosku i tylko na konto, wypłacane z ZUSu, tak uchwalił sejm, no znacznie to ograniczy dostęp do tych pieniędzy. Dostać się do lekarza nie sposób, Białe Miasteczko po tragicznym incydencie  samobójczym na jego terenie w kryzysie. Dzieci pierwsze tygodnie w szkole, ale już prawie 1000 nowych zachorowań dziennie, podobno wewnątrz szpitalu szykują się do nowej agresywnej fali pandemii, nie wiadomo co będzie. O 3 dawce ani słychu ani widu, a przeciwciała zaszczepionych maleją.  Ludzie chodzą bez maseczek, nie dezynfekują rąk i się uparcie nie szczepią! zagrażając nam wszystkim. Wczoraj pan za mną z maseczką na brodzie a nie na ustach i nosie, w sklepie w kolejce chuchał mi w twarz, zwróciłam uwagę, był agresywny, wyszłam i poczekałam aż zrobi zakupy i dopiero wróciłam do kolejki,  ludzie milczeli, obsługa nie zwróciła uwagi.

Dobrego dnia Rodacy!

20
Wrzesień
2021
06:53

Wizyta starszej pani

zobacz więcej zdjęć (2)

Filipiny i Eustachego - wszystkiego dobrego

Dziś niespodzianka, w korespondencji link do naszej WIZYTY STARSZEJ PANI.

zrobiliśmy to lata temu z Jurkiem Stuhrem i wieloma kolegami, reżyserował Waldemar Krzystek.

Dziś panel na temat raka piersi w Teatrze Polonia, pod hasłem „ Masz wybór” , w tym roku zostałam patronką akcji informacyjnej na temat choroby i możliwości leczenia. Nie mam na szczęście osobistych doświadczeń z rakiem piersi, ale co chwilę, koło mnie, przyjaciółki, koleżanki, aktorki, znajome przeżywają ten koszmar.
wieczorem ALEJA ZASŁUŻONYCH.
Dobrego dnia.

19
Wrzesień
2021
07:34

Januarego i Konstancji - wszystkiego dobrego

Wczoraj dwa spektakle POMOC DOMOWA. Szał, pełno i tak się śmieją że trzeba zwalniać granie żeby wszystko docierało. Dla mnie ta rola to poważne ćwiczenie gimnastyczne, dwa spektakle prawie zgon. Ale to kocham. Wczoraj na wieczornym państwo Budkowie z kwiatami, ubawieni, jak zwykle uroczy, bardzo miło, podczas swoich pobytów w Warszawie, bywają u nas. Dziś gramy o 17:00 i już się cieszę na tę zabawę, sami bawimy się równie dobrze, takie to miłe! Teatr, grupa przyjaciół, serdeczność, opowieści, gorąca, inteligentna publiczność.
🍷Przychodzi facet do lekarza: – Panie doktorze, zjadłem pizzę z pudełkiem, czy umrę? – Wie pan, wszyscy umrzemy…- Boże! Co ja narobiłem!

🍷 Przychodzi facet do psychiatry:- Panie doktorze, wypiłem kawę i zjadłem filiżankę ale uszko zostawiłem! – To ciekawe! Bo uszko jest najpyszniejsze.

Dobrej niedzieli.

Radio Detoks

 

18
Wrzesień
2021
07:44

Ireny i Józefa - wszystkiego dobrego

Od powrotu z Włoch próby w Teatrze Polskim, spotkania z kolegami i Czechowem wysoko, pod dachem, daleko od całego tego koszmaru  dookoła, a jedocześnie blisko, każdej minuty blisko, bo uciec się nie da.
Jestem zmęczona Polską, cholernie pretensjonalnie powiedziane, ale sześć lat to dużo, naprawdę dużo. Początkowo nie wierzyłam, potem cały czas czułam gorycz i żal, zdumienie tym co się wydarza i rozczarowanie zachowaniem Polaków , większości Polaków, cały czas protestowałam, wychodziłam na ulicę, śledziłam, uczestniczyłam, robiłam to co do mnie należy i walczyłam jednocześnie o swoje małe ojczyzny, o nasze teatry, rodzinę, siebie, swoje nerwy.
Jestem zmęczona i wielu ze mną. Władza? – to już paradoksalnie codzienność, wiemy już doskonale z kim z czym mamy do czynienia, przewidujemy kolejne haniebne ruchy, decydujące o naszym życiu. Opozycja? – tak, tyle że co oni właściwie mogą zrobić bez silnego poparcia i w chórze malkontentów i symetrystów. Obezwładnia NARÓD, wyświechtane teraz słowo, ich obojętność, wygodnictwo, brak świadomości, bezreakcyjne zgadzanie się na wszystko, bo brak wyraźnego protestu jest zgodą.
Ja wiem, że tak jak 4o lat temu, zacznie się jak zabraknie kiełbasy w kiosku w fabryce w Ursusie, zresztą Ursusa już nie ma, jak zabraknie czegoś elementarnego. Mówią, że za chwilę cena benzyny przekroczy psychologiczne 6 złotych, że podwyżki cen gazu i prądu jesienią wzbudzą protest, może, wątpię, jeśli nie wzbudził go los 32 osób nieludzko przez nas potraktowanych na granicy, protesty służby zdrowia, osamotnionej, mimo że od Nich zależy nasz los, nasze zdrowie, wszystkich, i zgadzamy się teoretycznie, że kto jak kto ale Oni powinni w pierwszej linii dostać to o co proszą, w podziękowaniu za wysiłek w pandemii choćby, a walczą nie tylko o siebie, walczą o pieniądze na służbę zdrowia w ogóle, czyli pieniądze dla nas wszystkich.
Ludzie! Obudźcie się! Tyle podłości dookoła i kłamstw! Wzięli się także za wasze dzieci, na całego! Kto nie rozumie że media są strategiczną sprawą?! Wolność słowa! Dostęp do rzetelnych informacji! Co jest z tymi ludźmi na granicy?! Mamy prawo wiedzieć!
Bezradność. Samotność. Bezsiła. Podnieście głowy i spójrzcie dwa metry dalej. Zobaczcie choćby Białe Miasteczko.

15
Wrzesień
2021
08:01

Albina i Nikodema - wszystkiego dobrego

Wróciłam z Italii, wręczono mi tam nagrodę APOXIMENO, nagrodę stanowioną przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji i Służb Mundurowych z jury na czele którego stoi pan Konczałowski a laureatami w poprzednich latach było wielu twórców kultury między innymi aktorów.
Zostali

Jesteśmy uhonorowani tymi nagrodami razem z Jarosławem Mikołajewskim ( 3 listopada wychodzi w Wydawnictwie Literackim Jego przekład BOSKIEJ KOMEDII Dantego, dzieło życia, tłumaczył to 30 lat).
przy okazji Rzym, zwiedzanie, Arezzo Pierro della Francesca i wiele honorów i przyjemności.
w laudacji…. Jest to międzynarodowa nagroda za „opowiadanie ważnych historii wspierających przestrzeganie prawa i pracę policji na całym świecie”!
łał…po roli w filmie „ Przesłuchanie!” Nieźle.
dziś pierwsza próba sytuacyjna w Teatrze Polskim. Jak „ depniemy” po raz pierwszy tak będzie, potwierdza to 50 lat mojego doświadczenia zawodowego.
Dobrego dnia.

11
Wrzesień
2021
07:51

Jacka i Piotra - wszystkiego dobrego

11 września – czarna data, ten zamach terrorystyczny zmienił  świat, bardziej niż przewidywano. Mój także.
Dla mnie także 1 września przestał być przede wszystkim rocznicą wybuchu wojny ale także koszmarną rocznicą ataku na szkołę w Biesłanie. Od roku 2007 zawsze początek roku szkolnego to dla mnie wspomnienie tamtego koszmaru i lęk.

Za chwilę jadę do Poznania grać BIAŁĄ BLUZKĘ, wracam w nocy.

Strajk pracowników służby zdrowia trwa, rozwija się. Jestem z Nimi. Życzę Im powodzenia, determinacji i wytrwałości.

Wczorajsza  premiera w Och-Teatrze, bardzo udana, wielu szanownych gości, długie brawa a tekst Andrzeja Kondratiuka jakby wczoraj napisany interwencyjnie.

Dobrego dnia. No nie jest najweselej
w naszym środowisku również, śmierć Wiesława Gołasa i rozwijający się konflikt w Związku Artystów Scen Polskich także dotyczący Skolimowa i tamtejszego domu opieki  zaciemnia te dni dodatkowo. .

10
Wrzesień
2021
07:05

Bernarda i Sobiesława - wszystkiego dobrego

Wczoraj urodziny Jurka Radziwiłowicza, SHIRLEY w Teatrze Polonia, dziś pierwsza próba WIŚNIOWEGO SADU w Teatrze Polskim i wieczorem premiera spektaklu BIG BANG w Och- Teatrze.
W Internecie wielu żegna się z Unią Europejską po ostatnich posunięciach rządzących i przypominają, że potem trzeba będzie mieć wizy do Hiszpanii czy gdziekolwiek, gdzie dotąd teraz tak częste weekendowe wypady.
W Teatrze Polonia garderobianą jest moja koleżanka z klasy ze szkoły podstawowej, patrzy na mnie i mówi: – Krysiu, nam to i tak już wszystko jedno. A charakteryzatorka na to: – Jedni żyją 60 inni 90, jeszcze mogłybyście pojeździć.
Od dziś w zasadzie u mnie koniec laby, mam zajęty każdy dzień, każdy wieczór na długo, praktycznie do końca roku, choć nie, jeszcze mały wypad do Włoch w październiku, dobrze że na razie nie trzeba załatwiać wizy.
Dobrego dnia, na Giewoncie baner- BYŁEM PRZYBYSZEM ALE MNIE NIE WPUŚCILIŚCIE.
Podły czas i okropni ludzie sądząc po komentarzach internetowych. Podli, podli, podli i źli.

07
Wrzesień
2021
07:43

Reginy i Melchiora - wszystkiego dobrego

Każdy dzień zaczynam przeglądem prasy, nie umiem bez tego choć to mnie pogrąża. Dziś  przypadkowo dodatkowo przeczytałam horoskop dla mnie na ten dzień! czego nigdy nie robię. No super! Koszmar.
Tygodniowy rejs po wodach Chorwacji z którego wróciłam w niedzielę wieczór pozornie uspokojona, zrelaksowana i wyspana, okazało się nie przyniósł ulgi na długo. Nie mniej, mam poczucie że gorzej mi na lądzie niż na morzu, stałe płynięcie koi nerwy.  Ale kołek w głowie, ciężar w piersi, napady duszności i poczucie bezsilności wobec tego co się dzieje nie minął.  Wielki ciężar. Nic nie przynosi pocieszenia.

We czwartek gram SHIRLEY,  w piątek rano pierwsza próba WIŚNIOWEGO SADU w Teatrze Polskim i premiera BIG BANGu w Och- Teatrze, w sobotę BIAŁA BLUZKA w Poznaniu, w niedzielę rano wylatujemy z Jarkiem Mikołajewskim  do Rzymu aby oboje w poniedziałek w Rimmini odebrać wspaniale nagrody –  Premio Apoxiomeno, ale ten wieczny ciężar w płucach i kołek w głowie nie daje żyć.

04
Wrzesień
2021
07:05

Rozalii i Róży - wszystkiego dobrego

Wracam z tygodniowego rejsu po Chorwackich wodach. Ani na chwilę nie zapomniałam o tym co w Polsce. Wisiałam na wiadomościach całymi dniami. Wracam smutna do smutnego kraju. Zmarnowane nadzieje. Dni stają w gardle.

21
Sierpień
2021
10:27

Joanny i Franciszki - wszystkiego dobrego

Szanowni Państwo, pozwalam sobie zamieścić tutaj ten list, przeniesiony z mojego Forum, bo jestem z niego bardzo dumna, stał się dodatkową radością ostatnich naszych dni w fundacji.
A sytuacja? Mamy wspaniałą frekwencję na wszystkich spektaklach, publiczność można powiedzieć – szaleje, gromko i długo nas nagradzając brawami. Dziękujemy.
W Och- Teatrze trwają próby  do wrześniowej premiery BIG BANGU. Planujemy repertuar do zrealizowania w roku 2022. Plany, rozmowy, kompletowanie obsad, nowe premiery ku radości , pokrzepieniu i przetrwaniu.
To wszystko w wielkim zamęcie i niepewności dookoła, związanej z sytuacją na świecie, pandemiczną i tą niewiadomą jaką przynosi Nowy Ład. Jeśli wejdzie czekają nas choćby zmiany kadrowe, bo emerytom nie będzie opłacało się pracować …Pracujemy, trwamy, gramy…nie tracimy ducha.
Wszystkiego dobrego.
Dziś, jutro , pojutrze w Teatrze Polonia ALEJA ZASŁUŻONYCH. Zapraszamy.

Postprzez julixwx Śr, 18.08.2021 22:44

Kochana Pani Krystyno!
W sierpniu zrobiłam sobie maraton pani monodramów – Biała bluzka, Zapiski z wygnania, wczoraj pierwszy raz Shirley i jeszcze Lily już poza ,,maratonem” Nie byłabym w stanie zliczyć łez, uśmiechów i niekontrolowanych wybuchów śmiechu, których mi Pani dostarczyła w tych kilka wieczorów, ale za każdy jestem niesamowicie wdzięczna.
Od października zaczynam studia, co właściwie jest też częściowo Pani zasługą. Całą maturę z polskiego napisałam w oparciu o pani role – Agnieszki, Elżbiety, Marty z Tataraku, Danuty Wałęsy, Sabiny Baral… Aż się bałam, że egzaminator w końcu podkreśli słowa ,,Krystyna Janda” i uzna za powtórzenie.
Właśnie przeprowadziłam się do Warszawy i cały sierpień spędzam na szukaniu przystanków, ulic i mebli. Często jestem zagubiona, czasami troszkę samotna, ale Pani teatry są lekarstwem na wszystkie trudy. Czy Pani wie, jaką Och i Polonia mają wspaniałą widownię? Ile ja poznałam fascynujących ludzi w kolejce po wejściówkę! Nawet idąc do teatru sama, ostatecznie zawsze kończę w jakimś miłym towarzystwie. Stworzyła Pani miejsce, w którym czuję się ,,na miejscu” jak nigdzie.
Wielką czułość mam do tych Pani teatrów, jeśli można czuć coś takiego do instytucji. Tak się przytulam do tej Białej bluzki i po wczorajszej Shirley coś czuję, że do niej też będę przychodzić regularnie żeby usłyszeć to ,,Ty się nie bać żyć!”.Chciałam tylko wysłać Pani trochę ciepłych słów i zapewnić, że to, co Pani robi jest ważne i potrzebne.Jakiś czas temu podpisałam się jako nowa stała bywalczyni Pani teatrów i tylko troszkę go zmodyfikuje.

Dziękuję i tulę serdecznie

13
Sierpień
2021
15:05

Hipolita i Diany - wszystkiego dobrego

Krystyna Janda: Nie myślę o tym, ile dają mi bliscy. Myślę o tym, ile ja im mogę dać

Krystyna Janda: Nie myślę o tym, ile dają mi bliscy. Myślę o tym, ile ja im mogę dać

Widzowie wracają do teatrów?
– Tak, mamy prawie 100% dozwolonej frekwencji i rekordowe sprzedaże na jesień! Pracujemy bez przerwy od 16 lat, nie stać na wakacyjne zamknięcie. I jest pełno. Nasze spektakle uliczne, które pokazujemy na Placu Konstytucji i przy ul. Grójeckiej 65 i w przestrzeni Konesera, biją rekordy widzów. W soboty i niedziele, kiedy gramy bajki dla dzieci, przychodzi 500-600 osób. Stoją, siedzą, oglądają, biją brawo, krzyczą, wstają w podziękowaniu. Jestem szczęśliwa, tym bardziej że w tym roku zdecydowaliśmy sfinansować nasz teatr uliczny z datków widzów.

Pani miała kilka miesięcy przerwy w pracy w związku z epidemią?
– Przeciwnie! Nie grałam, ale jestem szefową, byłam przez cały ten rok w pracy bardziej niż zwykle, podejmowaliśmy setki decyzji, pisaliśmy wnioski, przez fundację przeszły tony papierów. Tak intensywnej pracy organizacyjno-biurowej, księgowej, koncepcyjnej nie pamiętam. Te teatry to duże przedsiębiorstwo i odpowiedzialność, cały właściwie czas, z przerwami, odbywały się także próby do nowych rzeczy. Po tym roku pandemii wypuściliśmy pięć premier, z których trzy zrobiłam ja, wyreżyserowałam je i w jednej z nich gram.
To był dziwny i bardzo, bardzo pracowity i trudny czas przetrwania. Trudny także od strony emocjonalnej, psychicznej, do tego wszystkiego dołączyła się gigantyczna nagonka na mnie i na naszą fundację. Nie, o przerwie nie było mowy. Mam uczucie, że stoję w krajobrazie po bitwie.

Większość teatrów ma teraz wakacje. Wy gracie pełną parą!
– Może dlatego u nas takie tłumy, że inni są zamknięci!? (śmiech). Gramy jak zwykle latem. No i pokazujemy nowości. Powstał w reżyserii Andrzeja Domalika wspaniały „Minetti. Portret artysty z czasów starości” Thomasa Bernharda z wielką rolą Jana Peszka to teraz nasza „perła w koronie”. Mamy „Aleję zasłużonych” Jarosława Mikołajewskiego, „Cwaniary” Sylwii Chutnik w reżyserii Agnieszki Glińskiej, spektakl, na który wszyscy długo czekali.
Podczas pandemii zrobiłam dwie komedie: czeską i bardzo nam bliską „Wspólnotę mieszkaniową” i „Coś tu nie gra” kanadyjski tekst, komedię polityczną, gatunek u nas w Polsce prawie niespotykany, a jego temat bardzo „rymuje się” z aktualnymi polskimi problemami. Wreszcie Cezary Żak „postawił” kryminał według bardzo znanej książki „Dziewczyna z pociągu”. Większość z tych tytułów wystartowała w czerwcu i wszystkie mają już swoją publiczność.

Wielu aktorom zapewniła pani w ten sposób pracę?
– To był nasz cel także, by nie zostawiać ich samych. W obu naszych teatrach rocznie występuje około 400 artystów. W czasie pandemii starałam się nie tracić z nimi kontaktu i robiliśmy wszystko, żeby pracownikom etatowym płacić pensje. Zachować „tkankę” za wszelką cenę. Niestety stało się dużo dramatycznych rzeczy. Aktorzy zmieniali zawody, wielu młodych wróciło do rodziców, żeby koszty utrzymania podzielić z bliskimi, zdarzyły się tragedie i naprawdę smutne historie, a śmierć Piotra Machalicy była i jest dla nas prywatnie i dla fundacji wielkim dramatem. Jego nieobecność to wielka zmiana w naszych teatrach. Umarł w pełni sił twórczych, zostawił u nas trzy duże role i niezrealizowane plany. Dla mnie umarł ktoś najbliższy z najbliższych. Było i jest trudno.

Jakim cudem w obliczu tych wszystkich spraw udaje się wam jeszcze grać dla ludzi za darmo?
– Już mówię! Przez dziesięć lat ministerstwo kultury lub władze miasta dofinansowywały nasze akcje letnie na poziomie rzędu 100-180 tysięcy i za to graliśmy zależnie od dotacji 30-50-60 spektakli na ulicach Warszawy. Ponieważ jednak już drugi raz nie dostaliśmy pieniędzy, podjęłam decyzję, że nie czekam na „litość” władz i przeznaczymy na to pieniądze, które ludzie podarowali fundacji, odpisując 1% swojego z rocznego podatku. Zwykle za te dodatkowe jakby pieniądze robiliśmy jedną z premier w sezonie, w tym roku widzowie sfinansowali teatr uliczny, za darmo, dla wszystkich!
Ta dwuletnia przerwa w plenerowym graniu…
…zrobiła wielką wyrwę. A my przecież w naszym repertuarze „ulicznym” mamy wiele tytułów, w tym najważniejsze, bajki dla dzieci. Jest „Lament”, „Starość jest piękna”, „Flamenco namiętnie”, „Związek otwarty”, „2 000 000 kroków” i dwie bajki dla dzieci: „Czerwony kapturek” i „Jaś i Małgosia”. Przy okazji muszę powiedzieć, że entuzjazm i zaangażowanie dziecięcej widowni uświadomiło mi kolejny raz w tym roku, jak są ważne i potrzebne spektakle dla nich.
Dlatego w przyszłym roku trzeba koniecznie zrobić nową bajkę, może „Lisa Witalisa”, o którego proszą. Dzieci przychodzą po kilka razy oglądać ten sam spektakl, może dla ich rodziców znaczenie ma także to, że spektakle są za darmo.

Zastanawiam się, jak może pani pamiętać te wszystkie role i znajdować w sobie ciągle pokłady nowych chęci, by jeszcze reżyserować premiery?
– Ależ to wszystko jest rozłożone w czasie. Poza tym zapamiętywanie tekstów to dla aktora umiejętność zawodowa. Ja prywatnie nie pamiętam czasem, jak się nazywam! (śmiech). Tylko kiedy wchodzę na scenę, tekst przychodzi do mnie w sposób naturalny. No moze nie zawsze… Z nauczeniem nowej roli, robionej teraz w pandemii, miałam problem, ale też tekst „Alei zasłużonych” jest trudny jak piekło i szatani.

Pani wiele razy w wywiadach mówiła, że w trudnościach zawsze widzi perspektywę jasną. Skąd ta siła?
– Od 16 lat jestem szefową dużego przedsięwzięcia, fundacji i dwóch teatrów, które muszą się praktycznie utrzymać same. Wzięłam odpowiedzialność za ludzi, którzy mają rodziny, dzieci, kredyty, zaufali mi. To nie jest tak, że nie odpuszczam, bo jestem dzielna i mam wyjątkowy charakter. Ale to prawda, jestem chorobliwą wręcz optymistką. Szukam zawsze nie tylko najlepszego wyjścia, ale także rozsądnego, bezpiecznego, nie szarżuję. To mój obowiązek.

Podobno nawet wypoczynek na wakacjach zwyczajnie panią nudzi, bo tak kocha pani pracę w teatrze. Nie lubi pani pospać, poleniuchować?
– Spać nie mogę, czytanie to dla mnie przyjemne leniuchowanie i zawsze mówiłam, że praca jest o wiele bardziej interesująca niż zabawa, szczególnie praca twórcza, rozwijająca i budująca, której rezultaty widać natychmiast, każdego dnia. A poza tym, naprawdę muszę być stale pod ręką i do dyspozycji naszych teatrów, tak zdecydowałam 16 lat temu i jestem temu obowiązkowi wierna. W Polonii i Och-Teatrze mamy około 75 tytułów, w tym 8. z moim udziałem. A na szczęście ja się wciąż „sprzedaję” jak świeże bułeczki (śmiech), mimo kamieni rzucanych w moją stronę.

Od 12 lat gra pani w Och -Teatrze „Białą Bluzkę”. W te wakacje również! Czy to znaczy, że publiczność pokochała ten spektakl na podstawie tekstu Agnieszki Osieckiej w jakiś wyjątkowy sposób?
– Gram teraz po latach nową wersję „Białej Bluzki”, z innymi piosenkami. To inny spektakl, choć też według pomysłu i adaptacji Magdy Umer. Minęło od tamtej pierwszej wersji, robionej w okolicach stanu wojennego wiele lat, a dojrzała kobieta opowiada o tych sprawach inaczej. Myślałyśmy z Magdą, że będzie to spektakl w jakimś sensie historyczny, dla młodych pokoleń. Niestety sytuacja polityczna sprawia, że jest coraz bardziej aktualny. Za chwilę zagram dwusetny spektakl tej nowej wersji. Zamknęłam w pewnym momencie granie a teraz po dwóch latach przerwy, wznowiliśmy go na prośbę publiczności i za namowami reżyserki Magdy Umer. Ona ma rację, zyskał on nowe konteksty i ma inne znaczenie. Magdzie wierzę jak nikomu.
Może siła tego spektaklu to kwestia wyjątkowego porozumienia, jakie ma pani z Magdą? Ona z kolei przyjaźniła się z autorką tekstu Agnieszką Osiecką. Ile lat przyjaźni się pani z Magdą?
– Zaczęłyśmy się przyjaźnić w latach 80. przy okazji pracy nad sztuką „Abelard i Heloiza” dla Teatru Telewizji, zagrałam w nim z Zygmuntem Hübnerem, a Magda była reżyserką tego przestawienia. To był cudny czas i pan Zygmunt w wielkiej formie. Powstało wtedy coś ważnego i dobrego, także w naszym życiu prywatnym. Potem zrobiłyśmy też telewizyjną wersję tamtej pierwszej „Białej bluzki” i było jeszcze kilka naszych z Magdą wspólnych przedsięwzięć: „Kobieta zawiedziona”, „Marlena”, a ostatnio „Zapiski z wygnania”. To wiele, wiele wspólnych dni, godzin i lat.
Jaka „iskra” połączyła was z Magdą Umer tak mocno na lata?
– Cenimy się nawzajem, myślimy podobnie, mamy podobne poczucie humoru. Poza tym razem przeżyłyśmy dużo życiowych zakrętów. Kiedy poznałyśmy się, Magda była w ciąży i niedługo potem urodził się jej drugi syn Franek. Zaprzyjaźniłam się z jej mężem Andrzejem Przeradzkim, dla mojego męża także stali się bliskimi ludźmi. Dzięki Magdzie poznałam najbliższy mi krąg kobiet: Zuzię Łapicką, Magdę Czapińską i Agnieszkę Osiecką.

Tworzyłyście wyjątkową grupę – wszystkie piękne i diabelnie utalentowane. O takich kobietach Agnieszka Osiecka mówiła, że mają „zapalenie duszy”. Czy namówię panią na chwilę wspomnień?
– O naszych spotkaniach, lamentach i rozmowach napisałam już setki słów. To były lata spędzanych razem wakacji, wspierania się, wspólnie podejmowanych decyzji na różnych rozstajach dróg. Magda Czapińska, którą wszyscy kochają i do której zgłaszają się po jej piękne teksty, autorka arcydzieł w tej dziedzinie („Remedium”, „Święty spokój”, „W moim magicznym domu”) jest też uznaną terapeutką. To ona zawsze wspierała tę naszą „szaloną grupę”, spokojem i mądrymi radami i nadal jest opoką. Natomiast Zuzia Łapicka? Jej błyskotliwość, ogląd świata i ludzi bawił nas i nauczał. Ona była zawsze naszym srebrem i złotem, naszym szampanem. A Agnieszka Osiecka to Agnieszka! Pyta pani, co nas połączyło?… Wszystko. Trudno powiedzieć!
O swoich przyjaciółkach myślę jak o najbliższej rodzinie. To tak jakby mnie pani zapytała, co mnie połączyło z moją matką czy siostrą. Życie, podobne odczuwanie, „kalejdoskop zdarzeń”, jak mówiła Agnieszka. Niestety Zuzi i Agnieszki już nie ma z nami. Zostałyśmy we trzy. Obie Magdy i ja i każda tak samotna jednocześnie, osierocona.

Jest jeszcze pani najbliższa rodzina – córka Maria, synowie Adam i Andrzej oraz wnuki. Może to oni dają dziś pani ten nieprawdopodobny napęd do pracy?
– Raczej pracuję dla nich i mimo nich, bo moja praca jest egoistyczna i wymagająca. Są dorośli, wspaniali. Jest jeszcze córka mojego męża Magda Kłosińska i jej syn, wnuk męża. Magda pracuje w naszej fundacji, jest z nami od samego początku, wiele jej zawdzięczamy. Cieszy przede wszystkim to, że moim bliskim dobrze się układa, że realizują swoje plany, są prawymi, mądrymi i szlachetnymi ludźmi. Chyba są w rezultacie, mimo wielu zawirowań, szczęśliwi – to ma dla mnie największe znaczenie. Nie myślę o tym, ile oni mi dają. Myślę o tym, ile ja im mogę dać.

To pięknie, co pani mówi. Mam wrażenie, że ludzie w dzisiejszych czasach skoncentrowani są najbardziej na tym, by być kochanymi i by brać, nawet od najbliższych.
– Jak w każdej sytuacji zagrożenia. O dzieci jestem dziś spokojna, ale ciągle myślę o wnukach. Czekam z niecierpliwością, jakie będą ich wybory życiowe. Moja córka Marysia, wiadomo jest świetną aktorką, a ostatnio reżyserką. Magda, córka mojego zmarłego męża, jest stale ze mną, z nami w fundacji i jest opoką wielu naszych produkcji teatralnych, oparciem i przyjaciółką aktorów, ma wpływ terapeutyczny, zbawienny na sytuacje konfliktowe. Moi synowie Adam i Andrzej, odwiedzają mnie i są stale w kontakcie. Adam robi doktorat z fizyki i pracuje na uczelni, a Andrzej jest grafikiem komputerowym, wiecznie zajętym, robi między innymi nasze plakaty, ale też wiele innych rzeczy. Lena, starsza córka Marysi studiuje reżyserię filmową i już pracuje na planie, a młodsi są jeszcze niepełnoletni i szukają swoich dróg. Poza tym nie wiem, czy ich rodzice chcieliby, żebym o nich mówiła publicznie. W każdym razie nie tracimy kontaktu.

Nie boi się pani zatrudniać młodych aktorów, twarze zupełnie nieznane np. w „Stowarzyszeniu umarłych poetów”?
– Nie boję się, to mój konik zresztą – nowi aktorzy. W Och-Teatrze mamy chyba najwięcej debiutów w Warszawie, dlatego młodzi aktorzy do nas piszą, przychodzą, pokazują się. Liczą na nas. Stawiam na nich w nadziei, że przyniosą pomysły, nową krew, zrobią piękne role. Stawiam na ich młodość, talent, wyobraźnię, temperament. Ja w ogóle wierzę w nich i szanuję młodych! Rozumieją teraz często z tego świata więcej niż my i lepiej sobie z nim radzą. Dookoła w fundacji, w teatrach mam prawie samych młodych współpracowników, bez nich nie dałabym sobie rady.
Zresztą, krąży o mnie wśród nich dziesiątki anegdot na temat mojego zakręcenia i braku wiedzy na tematy bliskie nowym „normom” życia. Powoli staję się szefową specjalnej troski. Dobrze mi z tym

11
Sierpień
2021
22:57

Zuzanny i Filomeny - wszystkiego dobrego

Obrzydlistwo! Ohyda! Podłość!

11
Sierpień
2021
00:20

Zuzanny i Filomeny - wszystkiego dobrego

© Copyright 2021 Krystyna Janda. All rights reserved.