Od dwóch dni „przyspawana” do ekranu telewizora śledzę wydarzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym.
Słucham komentarzy. Przeraża mnie cynizm i kłamstwa prawej strony. Brzydzi i sprawia że zaczynam pogardzać i coraz bardziej bać się ludzi.
Dziś smutny acz rodzinny dzień, bez tych spotkań 1 i 2 listopada byłoby żyć gorzej i wiara w siłę i solidarność rodziny byłaby mniejsza. Cmentarz, groby, bliscy a potem obiad rodzinny w Warszawskim Dniu. 20 osób, niestety nie dojechali z Niemiec i Włoch. W tym roku przybył nowy członek rodziny, to wielka radość.
Wspominam tych których już nie ma a jest ich coraz więcej w moim życiu. Od śmierci ojca mija ponad 20, męża 19 lat, mamy 6, do tego każdego roku odchodzą przyjaciele którzy byli bliscy jak rodzina. Tak ich brak.
Jutro ZAPĘTLONA w Teatrze Polonia.