23
Kwiecień
2020
06:04

Sponsorzy naszych foteli w Och- Teatrze: moja Mama, Jerzy Karwowski i Basia Bogucka (kadry w fundacji). Dziennik 23.04.2020

zobacz zdjęcie

dziennik 2020-04-23 04:27

Dziś imieniny Jurka Karwowskiego, mojego wieloletniego przyjaciela i członka naszej rady fundacji. Jurek ma dziś 94 lata i od jakiegoś czasu, nie wychodzi z domu, nie mniej, jest cały czas z nami, z fundacją, teatrami i wszystkimi aktorami i pracownikami fundacji. Kiedyś bywał na naszych spektaklach co wieczór, do dziś żywo, choć z domu, uczestniczy w naszych losach i planach.
Jurek skończył reżyserię filmową razem z pierwszym rokiem powojennym, był długo reżyserem i współpracownikiem najpierw Opery Łódzkiej, później Opery Bałtyckiej, był współzałożycielem i prowadzącym Teatrzyk Bim Bom, przyjacielem Zbigniewa Cybulskiego i Bogumiła Kobieli, i oddał, i artystom tego teatru, i samej instytucji wiele czasu, i serca. Potem długie lata był drugim reżyserem w wielu, wielu produkcjach filmowych, takim reżyserem „od obsad”. Zaangażował i wypromował wielu aktorów, obsadzał i był drugim reżyserem „Czterech pancernych”, i wielu filmów Kazimierza Kutza, Jerzego Antczaka, i wielu wielu innych. Był przyjacielem i dobrym duchem polskiej kinematografii, długoletnim sekretarzem kilku „wielkości”, między innymi Andrzeja Wajdy.
Ja poznałam Jurka przy okazji serialu „Doktor Murek” pana Lesiewicza, do którego mnie „wymyślił” i zaangażował, i od tego czasu, a mija prawie 40 lat, się w zasadzie nie rozstaliśmy. Kiedy odeszłam z Teatru Powszechnego, gdzie bywał oglądać mnie w zasadzie każdego wieczora, Callas, jego ulubioną moją rolę, widział około 150 razy w Powszechnym i ze 100 razy w Och-Teatrze, ale wszystkie inne role także. Wracając, kiedy odeszłam z Teatru Powszechnego i nie dostawałam propozycji ról, ani angażu z żadnego z warszawskich teatrów, uparcie zaczął szukać dla mnie sali na nowy teatr… dla mnie… do grania… jak mówił, a potem wszedł do rady fundacji, założonej przeze mnie, mojego męża i córkę. Budował z nami oba teatry i był z nami każdego dnia, aż do choroby. Często ze swojej emerytury fundował rekwizyty czy sponsorował plakaty, nigdy Mu tego nie zapomnimy.
Z moimi oboma mężami – Andrzejem Sewerynem, a potem Edwardem Kłosińskim przyjaźnił się z „uprzejmością”, ale przede wszystkim stale utrzymywał serdeczny kontakt z moją mamą, dziećmi i rodziną w ogóle. Jako człowiek samotny, od powstania naszego domu w Milanówku, spędzał z nami wszystkie święta i towarzyszył we wszystkich uroczystościach rodzinnych. W naszych fundacyjnych teatrach wszystkie premiery „były jego”, ale wieczorami bywał zawsze wtedy, kiedy ja grałam.
Wiele Mu zawdzięczam i zawsze będę pamiętać Jego „towarzystwo życiowe” i opiekę jaką od młodych, pierwszych lat zawodowych, nade mną roztaczał. Mam nadzieję, że i ja i moja rodzina była Mu z kolei bliska i pomocna, i jest nadal.
Dziś Jurka imieniny. Obchodziliśmy je zawsze w fundacji. Dziś to niemożliwe.
Jurku, mimo że się nie możemy zobaczyć, rozmawiać tylko telefonicznie, składamy Ci najlepsze życzenia i mamy nadzieję, że siądziesz jeszcze kiedyś na naszej widowni.
Zdrowia, sił, nadziei i radości.

http://filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=11122

© Copyright 2020 Krystyna Janda. All rights reserved.