15
Maj
2019
07:05

dziennik 2019-05-15 05:09

Dziś sprawy w fundacji, kilka spotkań, kamera TVN w teatrze, powtórka tekstu i spektakl „ 32 Omdlenia” w Teatrze Polonia. Zaczynam o 11:00 skończę 22:30.

Składam pani, najserdeczniejsze wyrazy współczucia z powodu śmierci mamy.    Moja mama odeszła rok temu i wciąż nie mogę się pozbierać. Chodzę wiecznie jak skołowana, do dzisiaj. Zajmowałam się mamą 14 ostatnich lat. Przez chorobę mamy, przykutej do łóżka, nie ułożyłam sobie życia, zaniedbałam wszystkie sprawy, nie próbowałam nawet realizować planów, no bo nie miałam jak, planów i zawodowych i związanych z moją miłością, śpiewem. Śpiewam teraz w chórze, półzawodowym, ale bez przyjemności i żadnych nadziei na rozwój. Straciłam chęć i motywacje. Kiedyś obwiniałam o wszystko, chorobę mamy i to, że byłam skazana na tę opiekę nad nią. Teraz, moje życie po jej śmierci, stało się jeszcze bardziej puste i już zupełnie niepotrzebne. Tyle lat byłam tylko z nią, w jednym małym mieszkanku, teraz nie umiem nawet rozmawiać z ludźmi. Odzwyczaiłam się od normalnego życia.

            Oddałam jej wszystko, młodość, swoje życie, wszystko, teraz nie mam po co, bez tego obowiązku żyć.
Kiedy mnie niedawno przyjmowano do pracy, zapytał mnie pan – co pani robiła tyle lat, odpowiedziałam – nic, zajmowałam się chorą matką. A tak naprawdę harowałam całymi dniami, czuwałam nocami, robiłam zakupy, gotowałam, sprzątałam, karmiłam ją, kąpałam, ubierałam, obcinałam paznokcie, byłam potrzebna, niezbędna. Spojrzał na mnie jak na nienormalną a potem się ucieszył – no to może pani przyjmować dyżury w dni wolne i święta? Tak? – Tak- odpowiedziałam –  bardzo chętnie.

            Składam pani kondolencje, pani i całej rodzinie. Ja tak chciałabym, żeby moja mama wciąż żyła, nawet jeśli dalej byłaby ode mnie całkowicie zależna. Wiedziałabym, po co żyję. Anna- Monika. Mama mówiła do mnie Anika.

            Tak, pani Aniko, no cóż, bardzo dziękuję za słowa współczucia i list. Moja sytuacja była dokładnie odwrotna, zawdzięczam mamie wszystko, to że mogłam pracować, żyć swobodnie, być wolna od codziennych obowiązków i trosk. Ona zajmowała się codziennością i całą rodziną.            Zawsze to nasze sprawy, plany, potrzeby, były na pierwszym miejscu. Teraz kiedy jej nie ma każdego dnia to sobie na nowo uświadamiamy. I każdego dnia nasza wdzięczność rośnie i pamięć o tym. Oddała nam życie, nie miała swoich planów, rezygnowała ze wszystkiego, dla nas. Chyba, mimo to, była z nami szczęśliwa, tak mi się wydaje. Teraz Jej nie ma, a my chodzimy „jak błędni”, używając pani określenia. Mówiła- rodzimy się, żeby umrzeć – a ja na to zawsze odpowiadałam – Mamo! Rodzimy się żeby żyć! Taka była ta różnica, zasadnicza różnica, podstawowa różnica, miedzy nami. Mówiła też – żyje się tak, jakie kto ma możliwości – nieprawda – protestowałam – żyje się tak jak się chce! Możliwości trzeba stworzyć! – A jak byś miała męża pijaka? – To bym go rzuciła! A jak byś nie miała pieniędzy? – To bym je zarobiła! A jak byś nie miała talentu? – To bym robiła co innego! A jak byś nie miała nóg? – To bym pisała albo malowała! A rozumu? – To bym była głupia! – śmiałyśmy się. – Mamo, nie dałabym rady tylko bez Ciebie!

            Kiedyś moja mama została sama w domu, wyjechaliśmy na wakacje, a ona postanowiła od nas odpocząć. Następnego dnia, przyplątał się chory, bardzo zaniedbany pies, przybłęda potrzebująca pomocy. Mama poszła z nią do weterynarza, trzeba było robić natychmiast operację, to był guz. Kiedy zadzwoniłam okazało się, że mama nie śpi już drugą noc, zmienia opatrunki, wynosi na siusianie, no i bo trzeba pilnować żeby ta stara suka nie wygryzła sobie szwów. Tak mama spędziła te dwa tygodnie odpoczynku od nas, ratując dniami i nocami beznadziejnie chorego psa. Ten pies, Tesia, leży teraz koło mnie, nie widzi już, nie słyszy, reaguje tylko na dotyk, nie ma mojej mamy, najbliżej jej osoby, która się nią zajmowała, ciągle i zawsze. Ten pies to chodzi dopiero „jak błędny”. My mamy się naprawdę lepiej niż ona. Widzimy. Słyszymy. Czujemy. Pracujemy.

Pani Anno – Moniko – Aniko, śpiewa pani? Naprawdę?! Przecież to jest piękne życie!

Serdecznie panią pozdrawiam. Krystyna Janda

1 maj 2019

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.