20
Kwiecień
2019
02:04

Wysokie obcasy extra, nr 5 - maj 2019 - okładka

zobacz zdjęcie

dziennik 2019-04-27 00:06

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,152731,24689793,krystyna-janda-z-usmiechem-o-slodkim-koncu-dnia-wystarczy.html

 

Świat bierze zakręt

Nie pławię się w problemach i w tematach. Idę marszem, cały czas. Nawet kiedy staję, to piszę

z Krystyną Jandą rozmawia Maja Staniszewska

 

„Słodki koniec dnia” według scenariusza Jacka Borcucha i Szczepana Twardocha opowiada o Marii Linde, polskiej poetce, noblistce mieszkające] w Toskanii z włoskim mężem. Ich pół polska, pół włoska córka grana przez Kasię Smutniak i włoskie wnuki mieszkają w Rzymie, ale odwiedzają dziadków w ich willi pod Volterrą. Linde cieszy się poważaniem, także wśród miejscowych, którzy postanawiają przyznać jej honorowe obywatelstwo miasta. Znów robi się o niej głośno, co poetki wcale nie cieszy. Próbuje się bowiem odsunąć od świata, który zna, pociąga ją młody przystojny imigrant i jego kultura. W dniu uroczystości w Volterze robi coś, czego nikt się nie spodziewa.

Za kreację Linde Krytyna Janda dostała w lutym nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalu kina niezależego Sundance.

 

Czy Volterra, w której toczy się akcja „Słodkiego końca dnia”, to dla pani jakieś szczególne miejsce?

– Nie, akurat tego rejonu Toskanii nie znam dobrze. Byłam w Volterrze wcześniej kilka razy, ale wydawała mi się dość ponura. Mówi się, że to miasto wampirów.

I nawet wampiry w nim mieszkają, przynajmniej w powieściach Stephenie Meyer z „Sagi Zmierzch”…

– To piękne miejsce,tylko dość mroczne. Tajemnicze i piękne szczególnie w ostrym słońcu Toskanii.

Dlaczego więc tutaj?

– Pewne dlatego, że to miasteczko fotografuje się zjawiskowo, jest jednorodne kolorystycznie, piękne i fotogeniczne. Ale w zasadzie o to trzeba spytać reżysera. Znalazł tam niewątpliwie ludzi przychylnych do współpracy. Wszyscy w mieście bardzo żywo uczestniczyli w naszych pracach, na czele z burmistrzem. Choć myślę także, że ważna jest postać amerykańskiego poety Ezry Pounda, który wybrał te okolice,  sympatyzował z faszystami i Włochy Mussoliniego wybrał na swoją ojczyznę. Historia Pounda była dla Jacka Borcucha i Szczepana Twardocha inspiracją do napisania scenariusza, niewątpliwie.

Rola Marii Linde, polskiej poetki, noblistki, mieszającej we Włoszech została napisana dla pani?

– Chyba tak. Jacek Borcuch i Szczepan Twardoch przyjechali do mnie pewnego dnia do Milanówka z kwiatami i winem i powiedzieli, że chcą dla mnie napisać rolę. Zapytałam, ze śmiechem czy to będzie rola główna czy tytułowa. Odpowiedzieli, że główna, więc natychmiast się zgodziłam. Opowiedzieli mi o pomyśle, a Pound i klatka w której go we Włoszech zamknięto publicznie za karę, to był jej początek. Potem było wiele wersji, jak to zwykle, czytałam je kolejno i czekałam …

Znaliście się wcześniej z Jackiem Borcuchem?

– Tak. Pracowaliśmy razem, robiliśmy serial „Bez tajemnic” dla HBO, w którym grałam superwizorkę głównego bohatera – psychoterapeuty. Bardzo się w tej pracy zaprzyjaźniliśmy, zagustowaliśmy w tym jak pracujemy. Jacek z pierwszego zawodu jest aktorem, bardzo dobrym aktorem, porozumiewaliśmy się w sekundę prawie bez słów.

Dla nas wątek Pounda jest hermetyczny. Za to z pani bohaterką wielu może poczuć związek. Maria Linde robi rzeczy nieodpowiednie nie tylko dla autorytetu, ale dla kobiety „w pewnym wieku”.

– Jej wiek jest elementem tej historii – jak się okazuje – dla wielu kobiet szczególnie bardzo ważnym. Oprócz pryncypiów, o których opowiada film, stosunku do tego, co się dzieje na świecie, wątpliwości i lęku, zawirowań światopoglądowych mojej bohaterki, jej apetyt na życie budzi emocje, jak widzę. Ona zagłusza wewnętrzny niepokój wynikający z poczucia, że jej świat – ułożony, symetryczny, humanistyczny świat z tradycjami, świat muzeów, świat dzieł sztuki i poezji – odchodzi. Towarzyszy jej przeczucie, że taka Europa się kończy. I reaguje bardzo typowo dla kogoś, kto wie, że żyje w fin de siècle’u. Jej zachowania są jak tarcie styropianem po szkle. Destabilizacja powoduje chęć, aby coś zburzyć, spróbować naruszyć i uszkodzić, z niepokoju. Coś, co za chwilę i tak runie. Obudzić to, co jeszcze śpi. Tak to rozumiałam.

wysokieobasy.pl, maj 2019, wysokie obcasy extra. Str. 92-95

 

 

 

© Copyright 2019 Krystyna Janda. All rights reserved.