PATRZ MI PROSTO W OCZY
Jaki tajemniczy związek łączył kobietę przeciętnej urody o imieniu Florentyna, i nieślubnego syna wieśniaczki Cateriny? Człowieka, którego los pozbawił nazwiska dając mu przydomek da Vinci, czyli Leonarda z Vinci, z miasta, w którym żył.
Pięćset lat, patrzymy na Florentynę- Giocondę- ściga każdego jej spojrzenie,. Nikt nie może uciec przed jej wzrokiem, a jednocześnie delikatnie uniesiony lewy kącik ust sugeruje początek uśmiechu.
Im dłużej wpatruję się w twarz Florentyny, czuję się coraz bardziej zawstydzony. Jeżeli zakryję usta, pozostaje intensywne spojrzenie. Neutralne a jednocześnie świadczące o mądrości i wielkiej wiedzy o płci, której kobiety zawsze ulegały, a jednocześnie w jakiś tajemniczy sposób nad nią panowały. Przesuwam dłoń w dół i odsłaniam uśmiech, który ledwo się pojawił, to już zastygł. W tym kaprysie kobiety ujawnia się cała tajemnicza sfera związków damsko-męskich. Florentyna mówi do setek milionów mężczyzn- wiem o tobie więcej, niż ci się wydaje, ale nie powiem, bo cię kocham.
Mam uczucie że w tym spojrzeniu, razem z cieniem uśmiechu ujawnia się cała tajemnicza wiedza na temat intymnej sfery związków damsko-męskich. Florentyna wydaje się mówić do setek milionów mężczyzn- nie chcę tracić miłości , dzięki niej jestem silna, a dla ciebie być może wszystko to mało znaczy
Portret Florentyny 77 x 53cm jest więcej wart niż setki tysięcy książek z dziedziny psychoanalizy. Wystarczy oddać się przez chwilę kontemplacji, aby zrozumieć największe tajemnice, zakamarki intymności, które wydają się oczywiste.
Leonardo da Vinci nigdy się nie ożenił i do tej pory nie odnaleziono dowodów na to, by przedłużył swój ród. W 1476 r. zgłoszono anonimowy donos na niego, jakoby korzystał z usług siedemnastoletniego młodzieńca Jacopa Saltarelliego, który uprawiał nierząd za pieniądze. Z braku dowodów sprawę umorzono. Na tej podstawie zaczęto sądzić, iż Leonardo był homoseksualistą.
A jakie to ma za znaczenie? Nawet gdyby…Jeżeli małym ruchem pędzla odkrył najbardziej istotną rzecz w relacji miedzy mężczyzna a kobietą. A nie mógłby tego zrobić, gdyby kobieta była dla niego kimś obcym emocjonalnie i nie próbował jej zrozumieć
Zygmunt Freud, prowadząc badania nad jego psychiką w pracy zatytułowanej Leonarda da Vinci wspomnienia z dzieciństwa, cytował jego notatki: Akt płciowy i wszystko, co się z nim łączy, jest tak ohydny, że ludzie wymarliby szybko, gdyby nie był on uświęconym zwyczajem i gdyby nie istniały ładne twarze i zmysłowe dyspozycje. Sugerował, że Leonardo żył w abstynencji i przekładał swój popęd seksualny na działania twórcze. Uważał także, że nie kończenie obrazów wynikało niekiedy z jego zahamowań w życiu seksualnym.
Panie Freud! Czy kiedykolwiek przyjrzał się dokładnie Monie Lizie? A może zamglone od długiego czytania okulary nie pozwoliły dostrzec małego ruchu pędzla, który zatrzymał coś, co jest nieuchwytne?
Panie Freud! Proszę nie obrażać mojej inteligencji i sprowadzać wszystkiego, co istnieje między płciami do samej fizjologii, pozostawiając całą tajemniczą przestrzeń bez żadnej próby interpretacji
Mili czytelnicy! Nie radzę wam jechać do Louvre i patrzeć na obraz w świetle jarzeniówek, niewiele większy od ekranu komputera, oddzielony kilkoma szybami pancernymi. Trudno tam dostrzec słynny uśmiech i odczytać wyraz oczu. Zostawmy to Japończykom, którzy skanują w biegu dzieła sztuki i na pytanie: jak udał się urlop- odpowiadają: jeszcze nie wiem, bo nie wpisałem zdjęć do komputera.
Spójrzcie na jakakolwiek reprodukcję obrazu, jest ich tak wiele dookoła nas. Panowie, popatrzcie prosto w oczy Giocondzie, czy to tylko kpina,, czy jest w tym spojrzeniu coś więcej?
Grzegorz Skurski [skurskig@interia.pl]