Wczoraj jak zwykle "zamieszanie remontowe", dwie próby i wieczorem spotkanie z Gazecie Wyborczej, na temat teatru, zbliżających się drugich urodzin i nowej premierze planowanej na 30 listopada. Spotkanie miłe choć chaotyczne z mojej strony, bo też i chaos w głowie i dziwny nie do nazwania niepokój. Niepokój wieczny teraz i codzienny choć sprawy i zdarzenia wydaje się płyną pomyślnie.
Dobrego spokojnego dnia sobie i Państwu.
Pani Dorota Wyżyńska dla Gazety.
– Jaki robię teatr? Taki, jaki sama chciałabym oglądać. Definicja aktorstwa? Żeby nie kłamać, tylko komponować, bo to jest sztuka komponowania – mówiła Krystyna Janda.
Ponad 200 osób przyszło 22 października do naszej redakcji przy Czerskiej na spotkanie w cyklu "Teatr w Gazeta Café". Krystyna Janda opowiadała o planach swojego Teatru Polonia i bawiła słuchaczy anegdotami.
Zdradziła, że pomysł stworzenia własnego teatru tak naprawdę urodził się w Brazylii. Ze złości na brazylijskie aktorki. Była na występach gościnnych, spotkała tam wielkie aktorki brazylijskie, które pytały ją: "A pani ma swój teatr? "Ja nie mam, u nas nikt nie ma swojego teatru". A one na to: "Bo my tu wszystkie mamy teatry".
Opowiadała o tym, jak na spotkaniu kobiet biznesu, które zapytały ją, czy nie bała się tak ryzykować, odpowiedziała im szczerze: "Miałam do stracenia tylko pieniądze". I o robotniku, który nie tylko świetnie pracował w Teatrze Polonia, ale też z wielkim zainteresowaniem oglądał spektakle. Krystyna Janda myślała nawet, żeby go zatrudnić na stałe. Ale okazało się, że był ścigany przez policję, a w Polonii się po prostu ukrywał.
O tym, że są reżyserzy dla których może zagrać wszystko. Zwracając się do siedzącego w jednym z pierwszych rzędów Andrzeja Wajdy, wspominała, jak kiedyś przesłuchiwano ją po pokazach "Wieczernika" w kościele na Żytniej i powiedziała im wtedy: "Gdyby pan Wajda zaproponował, żebym zagrała byle co, gdzieś w toalecie, to też bym zagrała".
O twardych prawach rynku. Ale też o tym, że pewnych granic nie można przekraczać. I o Teatrze Polonia: – Chcę, żeby był to teatr-przyjaciel. Teatr blisko ludzi. Widzowie, wychodząc z mojego teatru, mówią nam "do widzenia".
Spotkanie prowadził Remigiusz Grzela