Codzienne próby, to miłe. Nie wiadomo co z tego wyjdzie.
Rano zakatarzona kupowałam chleb, sprzedawczyni spojrzała na mnie: – No widzi pani, ja też chora, o! I już i lekarstwa biorę i ciągle jak kołowata, bo to człowiek ma temperaturę.. Teraz to tyle chorób! Wszyscy chorzy. A narobiło się tych choróbsk! Na tego Kwaśniewskiego tak gadają, a ja? O! Na antybiotyku stoję, a jakbym pijana była!
Wczoraj w rankingu teatrów warszawskich zabawie Życia Warszawy, nasz teatr niespodziewanie na pierwszym miejscu. Miłe. Tym bardziej że bez "napinki" jak mówi znajomy alkoholik z placu Konstytucji. To wszystko niespodziewane prezenty od życia.
Dobrego dnia.