Wczoraj wieczorem w teatrze POLONIA zaczęliśmy sezon 2007/2008. Pierwszy spektakl „Darkroom”. Aktorzy stęsknieni. Publiczność miła i chyba też trochę „wyposzczona”.
Ciekawe, co to będzie za sezon? Na pewno trudny. Plany wielkie i ambitne. 28 października „jubileusz”, druga rocznica otwarcia, obchody planowane hucznie i lekko obłąkańczo, według pomysłu naszego dyrektora Romana Osadnika. Postanowił zagrać wszystko, co mamy w repertuarze w dwa weekendowe dni. Zaczynamy o 9 rano pierwszy spektakl, a potem na zmianę duża scena i scena Fioletowe pończochy, do północy, i tak następnego dnia aż do szczęśliwego końca jubileuszowego maratonu.Zamiast bankietować, postanowiliśmy grać! Na wszystkie spektakle tańsze bilety i ekwilibrystyka ze zmianami dekoracji, świateł, kostiumów i artystów. Logistyczne piekło, przy naszym małym zespole technicznym. Zobaczymy.
Wczoraj, kiedy odjeżdżałam przed próbą wznowieniową do domu, „kopaliśmy się” wszyscy w tyłki na szczęście, jak każe stary teatralny zwyczaj. Kopnęło mnie 25 osób, i ci, którzy szykowali „Darkroom” i ci, którzy już stawiali „Boską” na dużej scenie na poniedziałek i biuro. Tyle „kopów”! może się uda?
W końcu września premiera w reżyserii Piotra Cieplaka „ Wątpliwość” z Aleksandrą Konieczną, Lidią Sadową(debiut), Żanną Gierasimową i Cezarym Kosińskim,słynny już tekst, obsypany wszystkimi możliwymi nagrodami teatralnymi na świecie. Potem, w końcu listopada „Kobiety-sytuacja krytyczna” ja jako reżyser i sześć Kobiet w różnym wieku na scenie. Na przełomie roku, dwa współczesne teksty polskie i na dużej i na małej scenie – niespodzianka, i dla mnie w jakimś sensie ciągle także, bo się wciąż piszą aż podobno komputery trzeszczą, a wiosną Andrzej Seweryn i jako reżyser i aktor z „Dowodem” Davida Auburna. Na koniec, mam nadzieję wreszcie „ Bóg” Allena, na którego czekamy żeby móc to zrealizować, od początku.
To plany, ale po drodze jeszcze pewnie kilka niespodzianek, jak jak znam życie i teatr. Zawirowania i trzęsienia ziemi, stare lubiane spektakle i premierowe emocje, przyjaźnie i awantury, zakochania i kłótnie, męki twórcze, łzy, nieprzespane noce i przyjemne zmęczenia i satysfakcje, euforie i załamania, klęski i sukcesy. Jak to w teatrze. Artystą się bywa, czasami, jak tłumaczę naszym młodym aktorom i reżyserom. Teatr to miejsce walki ale przede wszystkim radości, a ja jestem za stara na zbyt długie smutki. Teatr, to przyjemność! Zabawa! Miejsce w którym co wieczór zdarzają się cuda, cuda! I tyle pracy! Do tego budowa, budowa! Znów budowa! Uruchamiamy wejście do ul. Marszałkowskiej! Mam nadzieję niedługo. Na razie tak jak się da, a potem od wiosny jednocześnie je remontując.
Zobaczymy, co przyniesie życie i los. Zobaczymy.
Dorzucam dla Was zdjęcie Osterwy z jego słynnym "wieszczącym tragedię" spojrzeniem. Obyśmy tak w tym sezonie nie patrzyli.
Dobrego weekendu.