Takie mam ostatnio rozmowy:
Zepsuła się nam zmywarka.
– A gdzie ma pani gwarancję na tę zmywarkę?
– Nie wiem. Zgubiłam.
– Kiedy ja pani kupiła ?
– Niedawno.
– Gdzie ją pani kupiła?
– W EKG.
– Słucham?
– Przepraszam. W AGD.
– Ale gdzie?
– W Jankach.
– W AGD? W Jankach?
– Przepraszam w „Jupiterze” w Jankach.
– Jupiterze? Tam nie ma niczego takiego.
– No to może w „Neptunie”.
– Tam tez takiego sklepu nie ma.
– Wiem. W „Saturnie”.
– No to, co robimy?
– Naprawiamy za pieniądze, bez gwarancji.
– Dobrze.
– Wie pan ja ją kupiłam chyba w czymś takim „nie dla idiotów”. Zresztą chyba raczej dla idiotów, niech pan naprawia.
U lekarza.
– Ile ma Pani lat?
– 45.
– Acha. Bo…Ale wie pani, że ja muszę wiedzieć dokładnie?
– Tak, tak, oczywiście.
– No więc?
– Słucham?
– No dobrze niech się pani rozbierze. No…no, no….Proszę się ubrać. Całkiem dobrze jak na pani wiek.
– Co znaczy jak na mój wiek?
– No, bo…przepraszam panią, ale chyba ma pani trochę więcej lat niż mi pani powiedziała…
– A ile ja panu powiedziałam?
– 45.
– Ach, nie ja mam 54, przepraszam.
– Nie szkodzi. Tak myślałem, że chyba jednak trochę więcej. Proszę mi wybaczyć.
– Drobiazg. Niech się pan nie przejmuje. Zamyśliłam się.
Itd, itp….
Dobrej nocy.