27
Grudzień
2006
10:59

dziennik 2006-12-27 10:59:00

KIEDY POTRZEBA – PODNOSI SIĘ W CENIE ZWYCZAJNY KAMIEŃ PONAD NADROŻSZE KLEJNOTY. Edmund Husserl

Uwielbiam określenie „ czytanie ze zrozumieniem tekstu” – to, czego uczą się dzieci w szkole, a co jest wielką umiejętnością daną z natury, nie bardzo się tego można nauczyć. Można tylko „zmeliorować” sposób myślenia a i tak zostanie on wtedy konwencjonalny, a to przykre i kontakt z takimi ludźmi i związki z nimi jałowe i ubogie. No może trochę przesadzam, egzażeruję, choć nie bardzo.

Sama na własny użytek używam często określenia –

„umiejętność życia ze zrozumieniem” – ale jednostki posiadające tę umiejętność są jeszcze bardziej nieliczne. I ile tu nieporozumień! Ja z kimś takim wolę spędzić choć chwilę na deszczu niż z innym miło w słońcu czas dłuższy.

Mówi się często o kimś – to człowiek głęboki- u pospólstwa natychmiast wywołuje to określenie poczucie nudy i niechęci w stosunku do tego kogoś, w przeciwieństwie do ludzi określanych jako – znających życie czy znających się na życiu – co na co dzień oznacza cwaniactwo, powierzchowność, spryt i brak skrupułów. Tak, to budzi podziw i chęć zaznajomienia się. Nie lubię takich. Mam do nich niechęć. W świecie aktorskim jak przyjdzie, co, do czego, o takich mówi się – kałuża- płytki jak kałuża. Złota z nich nie ukopiesz ani chwili ważnej w życiu z nimi nie spędzisz i tyle. I tyle.

Ja chcę powiedzieć o czymś innym, i innej wartości w związkach międzyludzkich, niedostrzeganej przez nas najczęściej, o ludziach, z którymi przypadkowo, lub nie przypadkowo przeżyło się wiele. O tym czymś, tej wiedzy wspólnej, wartości, która powstaje, bo się razem jakiś czas pracowało, wzruszyło czymś razem, widziało coś wspólnie albo zrozumiało wspólnie, do czegoś się wspólnie doszło, płakało w jednym momencie, czy śmiało z jednej rzeczy. Bez wdawania się z oceny jakości związku czy wzajemnych stosunków czy powiązań.

Rozstajemy się z takimi ludźmi często bez żalu, nie zatrzymując ich, losu, życia, nie doceniając tej wspólnej wartości, potem spotykamy innych, nowych, którzy już tego nie widzieli, nie przeżyli, nie śmiali się i nie płakali, nie martwili razem z nami i zaczyna się kłopot…

Wielu z nas wydaje się że nowy dzień ten co najdzejdzie będzie lepszy, nowa chwila, nowy człowiek, nowy partner, tak szybko się nudzimy, tak szybko zniechęcamy, tęsknimy za miejscami w których nas nie ma, ludźmi którzy są gdzieś, inni, lepsi, mądrzejsi, bardziej wykształceni, bardziej pracowici….z którymi będzie lżej, lepiej, weselej…

Zjawiają się nowi, nie myślą tak samo jak my, nie widzieli tych samych rzeczy, nie znają tego, co my…rozczarowują… Jak rzadko ci nowi są ludźmi dla nas, żyją ze zrozumieniem, czyli między innymi szybko pojmują to, co im staramy się przekazać, czego nauczyć o sobie o życiu o świecie, jak rzadko „nadrabiają” ten bagaż, z którym odeszli tamci…

Po co ta bezładna, niejasna paplanina?

Znowu Wigilia, i znowu docierają do mnie wiadomości że to kolejna Wigilia którą wielu starych mężów, po przejściach spędziło niespodziewanie i z ulgą, z byłymi żonami, dorosłych dzieci, rozwiedzionych rozbitków życiowych, po przejściach, na nowo ze starymi rodzicami, rodziny, co się nie widziały latami wróciły do wspomnień i przeżyć sprzed lat, starzy przyjaciele się odnaleźli.

Podobno od pewnego wieku już się nie miewa nowych przyjaciół. To już nie tak proste. Jeśli starzy gdzieś odeszli albo się rozproszyli a rodziny w dodatku nie ma…pozostaje samotność lub namiastka czyjeś bliskości.

Chyba tak, choć wielu by temu zaprzeczyło. Szczególnie wielu, którzy pokochali się w późnym wieku.

Ale jak wielu ludzi można spotkać, co umieją czytać i żyć ze zrozumieniem? I są ludźmi głębokimi i wspaniałymi a nie tylko dobrymi, porządnymi i uczciwymi … tylko i aż tyle.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.