Adieu, kochany aniele, posyłam kwiaty. Jeśli nie można wprost powiedzieć jak się kogoś kocha trzeba się ratować. Jeśli tylko zdobędę się na to, wyjadę w poniedziałek. Nie odwiedzam Cię, choć pragnąłbym przyjść nawet w tej chwili… Adieu.
Weimar, 10 albo 11 kwietnia 1778 roku – J.W Goethe do Charlotte von Stein
Przypomniała mi się pewna historia miłosna, o której warto może opowiedzieć, do tego mam w archiwum zdjęcia ją ilustrujące, przywiózł je kiedyś mój mąż z Florydy. Tak więc…
Pani z obrazu to Mae Cadwell Manwaring Plant, lepiej znana jako Maisie. Urodziła się w roku 1878 roku i była bardzo, bardzo piękna. Ten pan również przystojny, na zdjęciu, to Morton Freeman Plant, człowiek niezwykle bogaty. Gdy się poznali ona była żoną zupełnie innego pana. Pan Plant do tego stopnia oszalał na jej tle, że zaproponował temu panu sprzedaż Maisie za 8 milionów dolarów. Propozycja dla męża Maisie okazała się nie do odrzucenia i została przyjęta. Ślub Maisie i Mortona Plant’a odbył się w roku 1914. Jako prezent ślubny dostała dom, położony przy 5 Alei w Nowym Jorku.
Wkrótce okazało się, że oboje lubią spełniać swoje zachcianki i marzenia, za wszelką cenę.
Pewnego razu Maisie zobaczyła łańcuch pięknie dobranych pereł, wyceniony na 1,2 mln dolarów i poczuła, że po prostu musi je mieć. Poprosiła męża, żeby jej je kupił w prezencie, ale on uznał, że jak na perły są zbyt drogie i odmówił. Maisie jednak nie mogła przestać o nich myśleć i coraz bardziej „czuła”, że musi je mieć i z każdą chwilą była coraz bardziej przekonana, że perły zasługują na tę cenę a nawet na wiecej, że 1,2 mln dolarów było absolutnie słuszną ceną za ich urodę. Pan Plant jednak mimo wielkiego uczucia do żony uważał inaczej i nie dawał się przekonać. Maisie ogranięta nieodpartym pragnieniem, zaczęła sama pertraktacje w sprawie pereł z ich właścicielem. Właścicel nazywał się Cartier. W rezultacie mediacji oddała mu za upragnione perły dom przy 5 Alei, który dostała od męża w prezencie ślubnym. Pan Cartier nazwał dom „House of Cartier” i znajduje się w nim do dziś najsłynniejszy na świecie sklep z biżuterią, a perły?… Kiedyś po prostu zniknęły. Jubilerzy Cartiera bardzo chcieliby je mieć w swojej kolekcji, niestety do dziś nie wiadomo co się z nimi stało. Do dziś wszyscy zastanawiają się gdzie się podziały.
Kiedy pierwszy raz pojechałam do Nowego Jorku, przy okazji grania w pewnym niemieckim filmie, mój maż kupił mi w tymże domu, w tymże słynnym sklepie, u Cartera pierścionek, który kilka lat później zgubiłam w Krakowie, na planie filmowym, grając Modrzejewską.
I tyle. Tak mi się przypomniało. Taka historia z innego świata jako odtrutka na naszą mizerię i kłopoty.
Dobrego dnia i wielu dowodów miłości życzę. Może to być prezent w postaci korali z jarzębiny, bo Warszawa ozdobiła się pysznymi czerwonym jarzębinami właśnie.
Dziś znów zebranie Wspólnoty Mieszkaniowej, prawnicy, ekspertyzy prawne, mediacje.
A Natasza Brook już na miejscu. W piątek rozpoczynają się próby, na szczęście Ona nie jest wtajemniczona szczegółowo w sprawę sceny, na której ma dać premierę za niecałe trzy miesiące i zajmuje się tylko Czechowem.
Dobrego dnia.
Prośba do forumowiczów:
Forumowicze, z którymi kontaktowała się dziennikarka z
magazynu PANI, pani Karolina Kopacz, w związku z
reportażem o forum, proszeni są o pilny kontakt z panią
Izą Komendałowicz:
iza.komendalowicz@bauer.pl lub GSM: 608 017 912.