17
Lipiec
2006
06:51

dziennik 2006-07-17 06:51:00

Będzie o miłości.

 

MIŁOŚĆ – w chrześcijaństwie główna wartość moralna i jedna z cnót teologicznych. Jej wyrazem i sprawdzianem jest bezinteresowna służba dla innych. Jeden z głównych wątków nauczania Jezusa, który wzywał do miłości Boga i bliźniego, do naśladowania miłości Bożej i do okazywania miłości nawet nieprzyjaciołom.

W etyce rozróżnia się rodzaje miłości: między kobietą i mężczyzną (eros, amor), wśród członków rodziny i między przyjaciółmi (amicitia, philia) oraz miłosierna i uczynna miłość bliźniego (Caritas) ( Encyklopedia PWN)

Są wakacje, dookoła i w polityce nieprzyjemnie – mówmy o miłości.

Przyszło mi to do głowy, bo wczoraj siedziałam sobie przed spektaklem w holu naszego teatru, a na ławeczce na zewnątrz usiedli pani i pan. Siedzieli najpierw w milczeniu, potem ona wyjęła telefon komórkowy i zaczęła rozmawiać z koleżanką na zupełnie obojętny i nie dotyczący go temat, w obecności tego pana, lekceważąc go. A kiedy skończyła, jemu ni stąd, ni zowąd się wyrwało: ”No tak cię normalnie kocham, że nie wiem nawet!” Zdumiało mnie to niezborne wyznanie, choć jego szczerość mnie wzruszyła i nie miałabym do niego zastrzeżeń, bo każdy wyraża uczucia jak umie, i nie ma ma się co przyczepiać do formy, byle uczucia były gorące i prawdziwe, nie mniej… pomyślałam – nie umie się facet wysłowić, i zaraz sama się zganiłam, bo niby o co pretensje? Jednak uczucia niezdarnie wyrażane nie odzwierciedlają ich wielkości.

A potem uświadomiłam sobie że my Polacy w ogóle mamy z tym problem. Jeśli chodzi o uczucia, wyrażanie uczuć, emocji, wrażeń, jesteśmy spontaniczni i gotowi do przesady, ale nie jesteśmy zbyt finezyjni. A szkoda. Może się trzeba tego uczyć? Nie wstydzić się. Nie asekurować, w obawie że się narazimy na śmieszność.

Przypomniałam naprędce literaturę na ten temat, listy miłosne jakie czytałam, Słowacki, Zapolska, Krasiński, Jan III Sobieski, Goethe…

Pomyślałam Goethe będzie najodpowiedniejszy, choćby z okazji polsko- niemieckich zatargów o wzajemną miłość, uczmy się wyrażania miłości od wielkiego Niemca…

On uznany za największego poetę niemieckiego, geniusza, już za życia, ona Charlotte von Stein, kobieta zamężna, matka kilkorga dzieci. Nieszczęśliwa w małżeństwie, doświadczona też jako matka, czworo z siedmiorga jej dzieci umarło, najmłodsze było dotknięte kalectwem, nierozumiana przez męża, wątła, chorowita, żyjąca na uboczu, szukająca ucieczki do monotonii życia w literaturze. Nie zachował się ani jeden z jej listów do Goethego, kiedyś w porywie rozpaczy spaliła wszystkie. Jego listy zachowały się w dużej ilości, choć napisał ich do niej, tysiące, tysiące.

Osiemnasty wiek, małe miasteczko, uczucie i korespondencja i skrywana przed światem, trwająca latami (10 lat). Kiedy się spotkali ona miała 33 lata, on 27. Stała się jego największą miłością, miłością życia. Poświęcał jej każdą wolną skrywaną chwilę, przeżywał jej każdą radość i zmartwienie, przenosił uczucia na jej synów, to jej czytał jako pierwszej wszystko co napisał. Ona podobno nie rozumiała wielkości swego wielbiciela, autora Fausta. Cechowała ją podobno elegancja i niezwykła prostota, była kobietą subtelną i obdarzoną poczuciem piękna, kochała literaturę i muzykę, ale była, jak twierdzili współcześni, jednocześnie konwencjonalna i niezdolna do uczuć wyższych.

Nie wiemy tego, oglądamy ją tylko dzięki zachowanym listom, oczyma zakochanego poety i niech tak zostanie.

 

Weimar 28 stycznia 1776

Najdroższy aniele, nie przyjdę na koncert. Jest mi tak dobrze, że nie chcę patrzeć na tłum! Niedobry wieczór. Droga Pani, cierpię, że Cię tak kocham. O gdybym mógł pokochać kogoś innego bardziej, opuścić Cię Pani bez udręki. Adieu, skarbie, nie wyobrażasz sobie jak Cię kocham.

Wiemar 30 stycznia 1776, nocą wpół do pierwszej..

Kocham Cię. To więcej niż spowiedź, gdy się wyznaje to, na co nie potrzeba absolucji. Adieu, nigdy nie zmądrzeję, i dziękuję za to Bogu. Jesteś jedyną, która dała miłość mojemu sercu i uczyniła mnie szczęśliwym. Ścielę się do Twych stop i całuje Ci ręce. G.

Jutro więcej….

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.