CZŁOWIEK TO ISTOTA DWUNOŻNA, NIEOPIERZONA. Platon
Ostatnio krąży taki żart:
Przychodzi orzeł do psychoanalityka i mówi: – Panie doktorze, błagam niech mnie pan ratuje! Przed chwilą, dowiedziałem się, że jestem symbolem tego kraju!
Przemierzyłam podczas ostatnich dwóch dni ten kraj, samochodem. Jest piękny, najpiękniejszy jak zwykle właśnie o tej porze roku, wydaje się spokojny i senny, beztroski i bezpieczny, leniwym, przymrożonym okiem śledzi życie, ozdobiony właśnie znów odradzającą się zielenią. Kraj ten patrzy na wszystko spokojnie, pewny że ten cudowny wiosenny cykl jest nienaruszalny i niezalezny od niczego. Chodzą po nim, poboczami nierównych wyboistych i dziurawych szos zarośnięci i pijani mężczyźni, kobiety w brudnych różowych dresach z second-handów na grubych brzuchach a mimo że spracowani, wydaje sie że idą znów po wino. I tylko dzieci, uśmiechnięte, cudowne, zdrowe, takie jak zwykle, biegają po polach. W miastach bałagan i brak jakiegokolwiek planu ogólnego w budowaniu i stylistyce, ludzie patrzą w ziemię i gdzieś biegną w sobie tylko wiadomych kierunkach. Rozglądają się i mają czas, uśmiechają się, tylko bezdomni bezzębni, pijani i znów dzieci. Ale co wszyscy generalnie myślą, czują, przeżywają, Bóg jeden wie. Wiemy tylko, że wśród Nich są tacy, co zakatowują mniej więcej co dwa dni tutaj w tym kraju jakieś dziecko na śmierć, inni spośród Nich z tego powodu nie mogą spać, płaczą z byle powodu i nie chce im się żyć, ale w bloku, co to przez cienką ścianę wydawałoby się, nikt z nikim się generalnie nie zna i nie wie co się dzieje. Czy jak te dzieci się bije to one nie płaczą? Nie słychać? Rzecznik praw dziecka mówi, że uderzyć w zasadzie można, byle tylko nie na śmierć. Słowo konkubin i konkubina budzą grozę a najstarsi ludzie nie pamiętają już sąsiada czy sąsiadki co to przychodzą pożyczyć soli i u nich się zostawia klucze, kiedy dom się zosatwia pusty. Znowu, jak co roku o tej porze, akcja cała Polska czyta dzieciom na Nowym Świecie, ale dzieci całowane, przytulanie, głaskanie po głowie, w zaciszach domów, trzymanie za rękę przy zasypianiu i usypiane na rekach, w ramionach rodziców, te dzieci gdzieś poznikały. Są tylko te, co występują w telewizji i udają gwiazdy piosenki, karykatury dorosłych. Szeptem wieczorami opowiadane bajki i marzenia wszeptywane mamom do ucha, i śpiewane z czułością kołysanki, zamilkły. Podobno, co dziesiąte tu dziecko jest gwałcone, bite, maltretowane psychicznie, obrażane i upokarzane.
Ludzie! Nareszcie wiosna. Molestuje nas wiosna.