03
Kwiecień
2006
06:04

dziennik 2006-04-03 06:53:00

 

NAJPIERW JEST IDEA A DOPIERO PÓŹNIEJ TEN, KTÓRY JĄ POZNAJE. Platon

Idealizm obiektywny, wedle którego idee, czyli ogólne byty niematerialne, odwieczne i doskonałe, istnieją poza obrębem naszej świadomości i niezależnie od niej. Pierwotność substancji duchowej nad materialną. Idea jest doskonałością, pełnia. Nieskończona liczba idei nie stanowi przedmiotu poznania zmysłów. Marek Niechwiej „Historia filozofii w sentencjach”)

Niestety nieporozumienia i nieprzyjemne pomówienia osób trzecich, każą mi wyjaśnić historię mojego pobytu w Cieszynie, mojego grania i zasłabnięcia, mimo iż wolałbym tego uniknąć.

Rzeczywiście grając pierwszego wieczoru „Shirley Valentine” z trudem dokończyłam spektakl. Skróciłam drugi akt i mówiłam biorąc, co słowo oddech, bo zwyczajnie walczyłam z omdleniem. Zorientowałam się, że jak mówię długimi zdaniami brakuje mi powietrza i odpływam, nie chcąc przerywać i robić cyrku przed sześciuset osobową widownią, dokończyłam bez skandalu za to z „ubytkiem jakości”, co pewnie dało się zauważyć. Po spektaklu pozbierałam się i nawet odbyłam małe zapowiadane spotkanie z gośćmi teatru. Niestety następnego dnia rano, wylądowałam w szpitalu, zrobiono mi wszystkie badania i po rozpoznaniu – przemęczenie- położono mnie pod kroplówką do wieczornego spektaklu. Musiałam odwołać wszelkie inne obowiązki zawodowe, między innymi spotkanie z publicznością, ponieważ kroplówka trwała kilka godzin i ze szpitala weszłam prosto na scenę. Kolejnego dnia, aby zagrać „Małą Steinberg” wieczorem, prawie cały dzień musiałam zostać w łóżku, odwołując kolejne obowiązki.

Nie było w tych odwołaniach niczyjej złej woli, winy ani okoliczności innych niż te, które opisuje. Jednocześnie, skoro już tak, i zdecydowałam się to wyjaśnić, dziękuję najserdeczniej szpitalowi z ulicy Bielskiej 4, ludziom tam pracującym, panu doktorowi Januszowi Gadowskiemu za opiekę, a przede wszystkim uroczej pani pielęgniarce, która spędziła ze mną ten dzień, pilnowała żebym nie mdlała między kolejnymi badaniami, a przede wszystkim reagowała spokojnie na moje prośby, aby przyśpieszać kroplówki i podawać jednocześnie zastrzyki żeby skrócić czas. Dziękuję wszystkim Państwu najserdeczniej.

A także dyrektorowi teatru cieszyńskiego panu Andrzejowi Łyżbickiemu za „filozoficzny spokój i opanowane”.

Dziękuję i bardzo Państwa wszystkich przepraszam, przede wszystkim tych z Państwa, którzy wybrali się na spotkania ze mną, a ja na te spotkania nie dotarłam. Proszę mi wybaczyć. I mam tylko nadzieję, że publiczność teatralna, wieczorami, nie odczuła mojej niedyspozycji.

A Was, czytających ten dziennik, przepraszam za te wyjaśnienia zamieszczane tutaj.

Dobrego, miłego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.