CHCESZ BYĆ SZCZĘŚLIWYM- POZWÓL, BY INNI BYLI Z TOBĄ SZCZĘŚLIWI. Sokrates z Aten
Przebieg strajku okupacyjnego
w Stoczni Gdańskiej im. Lenina
w dniach 14-31 sierpnia 1980 roku
29 sierpnia (piątek)
8,40: W sali BHP rozpoczynają się codzienne czynności: sprzątanie, wietrzenie, przygotowywanie posiłków. Pewną sensację wśród stoczniowców a później delegatów wywołuje pojawienie się numeru ogólnopolskiego tygodnika „Czas” z opisem wydarzeń określanym tu jako nadzwyczaj obiektywne. Wszyscy są zaskoczeni, że można tak szybko, rzetelnie i nie w obcym języku.
9,00: Rozpoczyna się codzienne spotkanie delegatów zakładowych.
10.10: Stoczniowi elektronicy montują urządzenie pozwalające podsłuchiwać rozmowy milicji. Radiowęzeł rozpowszechnia je na terenie całej Stoczni.
10,23: Radiowęzeł zostaje wyłączony. Sprzęt musi odpocząć przed planowanymi na 12.00 rozmowami między MKS-em a Komisją Rządową.
10,45: Ekspert MKS-u twierdzi, że teraz idzie o ogólnie pojmowane zasady. Jego zdaniem eksperci powinni wkroczyć po ustaleniu postulatów politycznych w momencie dogadywania się.
11,40: Sprzątanie holu i małej sali BHP.
11,50: W małej sali BHP: „proszę opuścić to pomieszczenie, zostają tylko eksperci i ludzie z polskiej telewizji. Potrzebny tłumacz angielskiego i niemieckiego. Chodzi o przetłumaczenie, że żadni dziennikarze zagraniczni nie mają prawa tu być”.
12,09: Bogdan Lis i Andrzej Gwiazda przechodzą do dużej sali BHP: mamy następujący komunikat: – „po raz drugi Komisja Rządowa odwołała swe rozmowy argumentując tym, że nie jest przygotowana. Gotowi są do omawiania 21 punktów, ale po omówieniu pewnych spraw w grupie roboczej, która przyjedzie do Stoczni w późniejszym czasie. Uważam, że Komisja Rządowa robi nas w konia.”
A. Gwiazda: Jeszcze o rozmowach. Komisja Rządowa odeszła od proponowanej praktyki, by wszystkie rozmowy były jawne, może chcą pretekstu, do zerwania rozmów. Wymazanie krzyża na zdjęciu w tygodniku „Czas” traktujemy jako brak dobrej woli. To, co się mówi w tej sali, nie jest może zbyt dobrze słyszane w całej Polsce, ale na pewno dobrze to słychać w reszcie świata. To, co teraz dzieje się w grupach roboczych, to są tylko przetargi. Przygotowujemy jedynie projekt.
Na salę przybywają delegaci dużych zakładów pracy z Wrocławia, Bytomia i innych miast.
Pan Osęk-Nowicki emeryt przekazuje MKS-owi kwotę 100 tys. zł. Mówi: jestem to winien dziadom jak i poległym towarzyszom broni.
13,00: rozpoczynają się rozmowy w grupie roboczej.
Kobyliński – członek prezydium MKS-u odczytuje telefonogram: 28 sierpnia górnicy w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu rozpoczęli strajk solidarnościowy. Strajkujący górnicy Zagłębia miedziowego przesyłają „szczęść Boże” oraz delegację na rozmowy z MKS-em.
Ogromnymi oklaskami zostaje przyjęty delegat z Legionowa. Czyta swoją relację z burzliwego zebrania partyjnego w swym zakładzie, którą podpisał „Prawdzic”.
14,30: W dużej sali odbywa się koncert aktorów Teatru Wybrzeże dla delegatów. Niezwykle gorąco zostaje przyjęta piosenka „Opowie ci matka o tych dniach pełnych nadziei”.
15,33: Zespół Teatru Wybrzeże śpiewa Marsz Polonia – sala burzliwymi oklaskami, na stojąco żegna aktorów.
Rozpoczyna się odczytywanie telegramów z RFN-u, Szwajcarii i innych państw.
15,40: W holu między salami poruszenie – jest Andrzej Wajda. Redakcja Biuletynu Informacyjnego „Solidarność” przeprowadza z nim wywiad: „Jest pan autorem jednego z najlepszych polskich filmów o współczesnej tematyce robotniczej – myślę o Człowieku z marmuru. Film ten znają prawie wszyscy strajkujący robotnicy. Jego akcja kończy się tu właśnie, na terenie Stoczni Gdańskiej. Jak widzi pan swój film z perspektywy 10 lat, w świetle ostatnich wydarzeń?
A. Wajda: Zawsze marzyłem o tym bym mógł zrobić dalszy ciąg tego filmu. Myślę, że byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby udało mi się zrobić film, który byłby opowiadaniem o synu człowieka z marmuru.
Historia syna – myślę, że wy w międzyczasie dopisaliście tę historię, dopisaliście ją czynami. Ich obrazem były obecne wydarzenia. Dlatego też wiadomo jak ta historia wygląda. Ona już się stała, już się wydarzyła. Miejmy jeszcze nadzieję, że się szczęśliwie zakończy, gdyż jej zakończenie jest tym, co napawa wszystkich największą troską.
Red.: Akcja filmu Człowiek z marmuru kończy się 10 lat temu. Dzisiaj jak Pan mówi wypełnia się nadzieja, która była przesłaniem tego filmu. Autorami obecnych wydarzeń są ludzie, którzy nigdy nie byli „ludźmi z marmuru”. Oni raczej co roku składali kwiaty na ich grobach. W ten sposób zmienił się jak gdyby ich rodowód. Rodowód przywódców strajków. Jak Pan ze swojej strony widzi tych ludzi, ich motywy działania?
A. Wajda: Myślę, że zachodzi tu jakaś kontynuacja, że jeżeli chciałbym zrobić dalszy ciąg tego filmu, to dlatego, że rozumiem to, czego jest nam najbardziej potrzeba i co jest bardzo ważne – poczucie naszej kontynuacji. Twierdzę, że nic nie zaczyna się od początku, że wszystko gdzieś i kiedyś ma swoje korzenie, myślę, że nie jesteśmy uczciwymi ludźmi od poniedziałku, tylko że i przedtem byli jacyś uczciwi ludzie. I nawet jeżeli ponieśli oni klęskę, a przynajmniej nie odnieśli oni sukcesu, to nie byłoby dobrze gdybyśmy wszyscy zaczynali od dziś. Dlatego chciałbym zrobić kontynuację tamtego filmu, bo mam poczucie, że udało mi się w tym filmie powiedzieć coś prawdziwego. Że ukazałem postać robotnika, który ma swój honor, swoją ambicję i swoją świadomość klasową. Chciałbym więc zobaczyć jak wygląda syn takiego człowieka. Myślę, że nie jest bez znaczenia fakt, iż jest on synem człowieka z marmuru, że nie zawiedzie go, innymi słowy, że poprowadzi dalej sprawy ojca. Muszę zaznaczyć, że przyjechałem do Stoczni przed chwilą, toteż chcę się rozejrzeć i wiele spraw przemyśleć.
Red.: Na zakończenie tej rozmowy chcielibyśmy zapytać Pana o pierwsze wrażenia ze Stoczni.
A. Wajda: Pierwsze wrażenie to właśnie to, co dochodzi do Warszawy, a także do innych miast. Jest to mianowicie wrażenie spokoju, wrażenie absolutnej pewności siebie, wrażenie czegoś odświętnego, podniosłego i niezwykłego. Czuję, że jestem świadkiem jakiegoś fragmentu naszej historii, co nie często się zdarza. Przeważnie historia przechodzi obok nas, a tu się ją czuje. Tutaj widzi się jej obecność bezpośrednio.
18,40: Z radiowęzła płyną piosenki zespołu „Śląsk”.
18,50: Bardzo duże wzruszenie wywołuje hejnał i polonez Ogińskiego.
Bogdan Lis podaje mi w zaufaniu: jest zgoda Warszawy na punkt l.
W Dzienniku TV wiadomość: „Cegielski” ogłosił 24-godzinny strajk ostrzegawczy i wzywa obie strony do szybkiego porozumienia w Gdańsku. Gotów jest wznowić strajk, gdy nie zostaną spełnione słuszne żądania stoczniowców.
20,15: Wojewoda Jerzy Kołodziejski jest optymistą jeżeli chodzi o zakończenie strajku, uważa, że chodzi tylko o sprawy proceduralne.
22,00: Plastycy wyklejają hol i małą salę BHP plakatami z napisem „Solidarność” .
22,42: Wałęsa pozuje do zdjęć z grupą fotoreporterów i dziennikarzy włoskich i francuskich.
22,50: Z miasta docierają wiadomości o grupkach pijanych ludzi. Podobno wódkę sprowadza się aż z Bydgoszczy. Chętni płacą 300 zł za półlitrówkę „siwuchy”.
Na ławce w holu dziennikarze czytają „Głos Wybrzeża”. Zwracają uwagę na fragment: „powstaje pytanie, czy istniejąca rozbieżność poglądów w tej istotnie ważnej sprawie powinna mieć decydujące znaczenie dla konstruktywnego zakończenia rozmów, czy powinna ona odbierać szansę osiągnięcia porozumienia? Czy strajkujące załogi mają tak długo nie przystępować do pracy, jak długo wszystkie złożoności wspomnianego punktu 1 nie zostaną rozpatrzone? Czy cena gospodarcza i polityczna, jaką w takim przypadku musiałby zapłacić kraj, nie jest zbyt wysoka? Czy istotnie nie istnieje możliwość kontynuowania dyskusji nad obliczem ruchu związkowego również na posiedzeniach Komisji Rządowej i MKS-u po przerwaniu strajku i przystąpieniu załóg do normalnej pracy? Czy przerwanie strajku nie mogłoby przyjąć formy jego zawieszenia do czasu znalezienia zadawalających rozwiązań? Wszystkie te pytania stawiamy publicznie, ale adresujemy je w szczególności do załogi Stoczni Gdańskiej i członków MKS-u. Ten szczególny adres podyktowany jest przekonaniem że od stanowiska Stoczni Gdańskiej i MKS zależy sytuacja w całym Trójmieście”. Z kolei w „Trybunie Ludu” w artykule Obywatelska dyskusja – obywatelska troska pisano: „Na zebraniach partyjnych i dyskusjach m.in. w Elblągu coraz częściej padają żądania aby odkryć karty drugiej strony, powiedzieć kim są ludzie kierujący strajkiem, a także kto za nimi stoi?” Odpowiedział Biuletyn Informacyjny „Solidarność”: „Ludzie kierujący strajkiem to robotnicy, wśród których są także członkowie PZPR. Za nimi stoją robotnicze masy, wśród których jest wielu członków partii. Komitety strajkowe są dziełem ludu żądającego prawa do własnej trybuny”.
Pani Walentynowicz mówi, że na rzecz MKS-u i na pomnik Ofiar Grudnia wpłynęło z całego kraju ponad 5 mln zł.
23,10: Obrady w grupach ekspertów wciąż trwają – skończą się grubo po północy.
Dobrego dnia.