14
Sierpień
2005
07:34

dziennik 2005-08-14 07:34:00

NIGDY SIĘ NIE ZESTARZEJE SERCE KTÓRE KOCHA. Sokrates z Aten

Szukałam dla Was długo relacji przbiegu Strajku. Oto opis zamieszczony w 12 numerze dwumiesięcznika PUNKT z grudnia 1980 roku – almanchu gdańskich śrdowisk twórczych, opis autorstwa Adama Orchowskiego.

Przebieg strajku okupacyjnego

w Stoczni Gdańskiej im. Lenina

w dniach 14-31 sierpnia 1980 roku

14 sierpnia (czwartek)

Z samego rana w tramwajach i pociągach dowożących do pracy pracowników gdańskich zakladów — tuż przed poranną zmianą – pojawiły się ulotki i „ Robotnik”. Nawoływały one by przywrócić do pracy Anne Walentynowicz, suwnicową z wydziału W-2 Stoczni Gdańskiej:

.„Do pracowników Stoczni Gdańskiej. Zwracamy się do Was jako kolegów Anny Walentynowicz. Pracuje ona w Stoczni od 1950 roku . 16 lat jako spawacz, potem jako suwnicowa na wydziale W-2, odznaczona brązowym, srebrnym i w 1979 roku Złotym Krzyżem Zasługi. Była zawsze nienagannym pracownikiem, a ponadto człowiekiem reagującym na każdą krzywdę i niesprawiedliwość. To sprawiło, że zdecydowała się podjąć działalność, która ma na celu powołanie niezależnych od pracodawcy związków zawodowych. Od tego czasu spotykają ją w pracy różne szykany: np. kilkumiesięczne delegowanie do innego zakładu, dwie nagany za rozdawanie „.Robotnika”, przeniesienie na wydział GS. Chociaż przykre i uciążliwe nie miały dotychczas skrajnego charakteru. Ostatnio

dyrekcja nie liczy się nawet z pozorami praworządności.

Oto co się zdarzyło.

W dniu 17.VL8O r. Terenowa Komisja Odwoławcza do Spraw Pracy przywraca A. Walentynowicz na poprzednie stanowisko suwnicowej na wydz. W-2. 29V11.8O A. Walentynowicz zgłasza się na wydział rozpoczynając pracę. Po godzinie pracy kierownik oddziału prefabrykacji W-2 A. Gumieńki i mistrz Z. Falczyński wyłączają suwnicę, uniemożliwiając jej pracę. Potem rozbijają jej szafkę odzieżową i wydają innej pracownicy służbowe polecenie zajęcia szafki. 30.II. A. Walentynowicz zostaje zatrzymana na bramie i na polecenie komendanta straży przemysłowej Turowieckiego przetrzymana przez 1 .5 godz. Kierownik działu osobowego T. Żurowski grożąc dyscyplinarką żąda dalszej pracy w magazynie. Od dnia, aż do 5. VIII swój czas pracy A. Walentynowicz spędza niewpuszczana na na wydział W—2 w szatni, zamykana czasem na klucz. Codziennie bez skutecznie żąda respektowania prawomocnego orzeczenia Komisji. .W dniu 4. VIII zgłasza się na rozmowę z dyrektorem naczelnym. Walentynowicz proponuje, iż podejmie tymczasowo pracę na stanowisku zastępczym. W czasie rozmowy kierownik kadr Szczypiński mówi, iż w Terenowej Komisji Odwoławczej czeka na nią nowe pismo. Okazuje się nim oświadczenie kierownika Komisji sędziego Góreckiego stwierdzające, że pieczątkę uprawomocniającą orzeczenie otrzymała przez pomyłkę. (Wiemy że sędzia ten w lipcu zabrał akta sprawy, uniemoż1iwia jej normalny bieg).Cztery dni później, będąc na chorobowym A. Walentynowicz otrzymuje dyscyplinarne zwolnienie od dn. 7.VIII za „ciężkie naruszenie obcwiązków pracownika”. Podpisał je dyr. d/s pracowniczych Słaby. Przypominamy

jeszcze, że A. Walentynowicz jest na 5 miesięcy przed emeryturą. Przebieg sprawy wsakuje, iż dyrekcja Stoczni nie liczy się ani z opinia publiczną , ani z przepisami prawa, które łamie i nagina przez powolnych sobie ludzi. A. Walentynowicz stała się niewygodna, bo swoim przykładem działała na innych. Stała się nie wygodna bo broniła innych i mogła zorganizować kolegów. Jest to stała tendencja władz, aby izolowac tych , którzy mogliby sitać się przywódcami. Po strajku w czerwcu 1976 roku często jedyną podstawą zwolnienia , było posiadanie w zakładzie autorytetu.Jezeli nie porafimy się temu przeciwstawic , nie będzie nikogo, kto wystąpi przeciw podwyżce norm, łamaniu BHP, czy zmuszaniu do nadgodzin. We własnym interesie należy wiec takich ludzi bronić. Dlatego apelujemy, wystąpcie w obronie suwnicowej Anny Walentynowicz. Jeżeli tego nie uczynicie, wielu z Was może się znaleźć w podobnej sytuacji. Dyrekcji zaś przypominamy, iż takie posunięcie w okresie fali strajków, jaka przechodzi przez cały kraj, jest, co najmniej nieprzemyślane. Podpisano: Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych i redakcja „ Robotnika Wybrzeża” : Bogdan Borusewicz , Joanna Duda- Gwiazda, Andrzej Gwiazda, Jan Karnadziej, Maryla Płońska, Alina Pieńkowska, Lech Wałęsa”.

W tym samym czasie w stoczniowych szatniach wywieszono plakaty informujące o dyscyplinarnym charakterze zwolnienia p. Anny, posiadającej m.in. Złoty Krzyż Zasługi i 30 –letni staż pracy. Na plakatach zawarto ponadto żądanie podwyżki płac o 1000 złotych i wprowadzenia dodatku drożyźnianego.

Pierwsze grupki robotników zebrały się pod składem elektrod, przy szatniach, narzędziowni oraz przed wydziałami: K-1, K-3, C-5 i silnikowym. Utworzył się pochód idący przez Stocznię i wchłaniający po drodze większość robotników. Około godz.8.00 rozpoczął się wiec, poprzedzony minuta ciszy dla uczczenia pamięci stoczniowców poległych w 1970 r. i odśpiewaniem Hymnu. Z wysokości koparki przemawiali inicjatorzy strajku i dyrektor.. W między czasie z tyłu za dyrektorem pojawił się Lech wałęsa. Powiedział m. in.: „Dziesięć lat pracowałem na Stoczni i czuje się nadal stoczniowcem, ponieważ mam mandat zaufania złogi. Już cztery lata jestem bez pracy” i dodał” zakładamy strajk okupacyjny”. Zażądano wysłania samochodu dyrektora po Annę Walentynowicz.

Powstał Komitet Strajkowy, który przedstawił żądania: przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy – członków Komitetu Strajkowego w Grudniu 1970 r. i Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, wzniesienia pomnika ofiar Grudnia, gwarancji nierepresjonowania za strajk, podwozi płac o 2000 złotych, zrównania zasiłków rodzinnych z MO o SB. Po pertraktacjach Dyrekcja wyraża zgodę na trzy pierwsze żądania.

To jednak, zdaniem strajkujących za mało. Tworzy się straż robotnicza, która nie wpuszcza obcych na teren zakładu i pilnuje by do Stoczni nie wnoszono wódki. Rozpoczyna się strajk okupacyjny.

C.D N….

Dobrego dnia

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.