DOCENIĄ CIĘ TYLKO LUDZIE WRAŻLIWI. Pitagoras z Abdery
Dziś mam zagrać króciutką scenę, telefon, w której dowiaduję się, że podczas mojej nieobecności w Warszawie, w moim mieszkaniu, umarł Miron. Nie wiem jak to grać. Muszę się dziś skupić, to ten moment w roli najważniejszy… Pewnie nie zagram nic, nic znaczy najwięcej. Ale to nic musi być świetnie zagrane. No zobaczymy.
Wczoraj na koniec dnia zdjęciowego, kręcililiśmy scenę w pociągu. Zajechaliśmy tym pociągiem do Lublina aż pod Dęblin grając, wracaliśmy wieczorem. Polska pusta, zielona, bzowa, kasztanowa i pijana na każdym zakręcie.
Scena 34.
W pociągu. Stacha i Miron mają miejsca przy oknie. Jadwiga obok Mirona.
MIRON – O, bajoro? mech? zaraz, blacha? nie, nylonowy mech? coś pośredniego między sztuczną naturą a prawdziwą, tak to wyglądało, przechodzenie jednej w drugą, przyłapane na gorącym uczynku.
Po chwili.
MIRON – O, jak ładnie! rzeczka, w rowie, chałupa w dole, wierzby, szaro, baba wiesza bieliznę, wszystko w kupie.
Pociąg jest swojski, powolny, podjadają kanapki, pomarańcze.
MIRON – Śmieszne stacyjki, Stasin Polny, Motycz Leśny, znowu Motycz.
JADWIGA – Motycz który?
MIRON – Motycz drugi.
STACHA – Motycz żaden.
MIRON – No i może Jadwiga Przedmieście.
Naprzeciw Mirona siedzi jeden pan. Stacha zerka na niego, potem powiedziała do Mirona.
STACHA – Muszę panu coś napisać na kartce.
JADWIGA – A to nieładnie tak w towarzystwie.
STACHA – No, przecież ja nie o pani. Ja wiem, że byłoby nieładnie.
JADWIGA – Nawet gdyby nie o mnie, ale w ogóle, to też nieładnie.
Stacha napisała i podała karteczkę Mironowi: „CZY SIĘ PANU PODOBA TEN KRÓJ MATRYNARKI, JAKI MA TEN PAN NAPRZECIWKO PANA?”
***
Dobrego dnia. I jeżeli można to nie pijcie w taki upał… Ja sie wybieram w klimat Mirona….