LUDZKA DUSZA JEST TAKŻE BEZKRESEM. Ankasymander z Miletu
Nic mnie tak ostatnio nie dotknęło, odebrało mi nadziei i zachwiało mojego wrodzonego chorobliwego optymizmu, jak wiadomość o donoszeniu na Jana Pawła II. To, że ktoś taki tam był, to robił. to mnie nie zaskoczyło, do tego wszyscy się już przyzwyczailiśmy, to wliczamy w nasze życie, poruszyło nie to, że to ktoś z najbliższego otoczenia, przyjaciel jak się mówi, osoba, którą darzył zaufaniem, osoba znana nam wszystkim i ceniona, szanowana. Okropne. Obezwładniające. To odbiera wszelką nadzieję i dla nas wszystkich. Niech przepadnie, nie chcę wiedzieć, kto to jest. Niech zniknie. I nie komentuję jak to zostało ujawnione opinii publicznej, dlaczego, i co z tym będzie dalej, to jest sprawa drugorzędna, a emocje tu grają wielką rolę, na pewno nie zawsze korzystną.
Och jak jest nam wszystkim z tym źle! Z tą wiadomością. Z tą wiedzą. I nie wynika to ani z naszej naiwności, ani idealistycznego obrazu świata i ludzi. Po prostu nam źle.
Dobrego kolejnego smutnego, „zawiedzionego” dnia. Oj, jakim dusza ludzka potrafi być ohydnym bezkresem, panie Anaksymandrze.