23
Kwiecień
2005
17:45

dziennik 2005-04-23 17:45:00

KRZYCZ, GDY CHWALISZ, NIE, GDY GANISZ. Tales z Miletu

Wczoraj była pierwsza publiczność. Rodziny i znajomi. Reagowali wspaniale, dokładnie tak jak założyłam, uśmiech i wzruszenie, nie śmiech bez refleksji. Tak chciałam poprowadzić ten spektakl. Usunęłam celowo wszystkie żarty i puenty, które pozwalałyby publiczności się zbyt „rozbrykać”. Jestem zadowolona. No a finałowy taniec robi wrażenie i budzi wybuch radości z sukcesu bohaterów, z którymi publiczność związuje się podczas całej akcji. Chyba cel osiągnięty, powstało miłe przedstawienie, miejscami wzruszające, miejscami zabawne, o zwykłych prowincjonalnych ludziach z ich problemami, zahamowaniami, kłopotami i śmiesznościami. No i chyba niezłe zawodowo. Ta reżyseria nie była łatwa, potrzebne było do tego rzemiosło, rzemiosło, rzemiosło…polifoniczna opowieść dziesięciu historii jednocześnie, tak żeby to było czytelne, z dziesięcioma aktorami stale na scenie, to nie tak proste jakby się wydawało, a wszyscy grają cały czas, na pierwszym, drugim, trzecim czwartym i piątym planie. Chyba się udało.

Dziś III generalna, pieścimy szczegóły. Jutro premiera.

Dla Was dobrej soboty i niedzieli.

Dołączam zdjęcia miejsca w ktorym kiedyś mieściła się słynna łódzka „Honoratka”, owiana legendą kawiarnia, ulubione miejsce artystów, studentów szkoły filmowej, powojennej bohemy. Podobno był tam jedyny włoski ekspres do kawy na wschód od Łaby. I słynny sernik z bitą śmietaną. W polskim środowisku filmowym nie ma człowieka, któremu na wspomnienie tego miejsca nie zachodziłyby oczy łzami wzruszenia. Dziś to anonimowe pomieszczenie banku. Szkoda. No i trochę zdjęć z Łodzi. Łodzianom za granicą sprawią one pewnie przyjemność. Z myślą głownie o nich je robiłam. Zobaczcie jak kolor wdziera się przemocą, biedny kolor ale krzyczący zobacz mnie, zauważ, pokochaj a choćby sobie o mnie przypomnij! Serdeczności załączam.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.