W DWUJNASÓB SIĘ STARA, KTO GŁUPIEMU GŁUPIO WTÓRUJE. Tales z Miletu
Spotkałam wczoraj znajomych z Kanady, wrócili na jakiś nieokreślony czas do Łodzi, ponieważ ich rodzie wymamagją pomocy i opieki. Przerwali tam wszystko, zamknęli własne biuro architektoniczne i „zjechali”. Oboje są architektami. – Rodzice nie mogą być sami- mówili wczoraj – a nie chcą wyjeżdżać, przyjazd do nas to dla nich byłby za duży stres, no trudno musimy im poświęcić te ostatnie lata, zwrócić im to, co nam dali. Może uda na się tu pracować, choć trochę. Tak się cieszą, że jesteśmy z nimi. Tata ogłuchł zupełnie, ale tylko w paśmie, w którym mówi mama. Zdumiewające, tylko pasma tej wysokości nie słyszy zupełnie, wykazało to badanie. Mama ma początki Alscheimera, ale podejrzewają, że to się będzie pogłębiać dość dramatycznie. – I wszystko, zamknęliście na klucz i przyjechaliście- pytałam poruszona, znając ich szeroką działalność w Kanadzie, renomę i krąg spraw, realizacji i kiljentów. Tak, gdybyśmy tego nie zrobili nie moglibyśmy spojrzeć sobie w oczy, nie mówiąc o życiu i pracy z tym obciążeniem, ze świadomością jak postąpiliśmy. A poza tym my mamy dzieci, są już dorośli i patrzą na nas, co robimy, jak traktujemy naszych rodziców. Nie, nie, nie ma, o czym mówić. J też bym chciała na starość być ze swoimi i w swoim domu – uśmiechnęła się urocza, wciąż tryskająca energią i młodością, pani architekt w moim wieku. – To może potrwać kilka lat – powiedziałam z podziwem, ale cicho. – No trudno, na wszystko się zdecydowaliśmy. Niech będą szczęśliwi. A co tak naprawdę się w życiu liczy? Tylko to. A oni nie mieli lekko. Niewiele radości, a wszystko, wszystkie wysiłki były tak naprawdę dla nas. Ja nie pamiętam żeby oni robili cos w życiu dla siebie….
Wiecie, co? To już kolejne osoby wśród moich znajomych, które zmieniają dla rodziców, potrzebujących opieki, na jakiś czas swoje życie i poświęcają im czasem kilka lat żeby mogli być spokojni i te szatnie lata przeżyć bez sterów i samotności.
Kolejny raz wczoraj uświadomiłam sobie zdumiewającą sprawę, poświęcenie się dziecku jest dla nas normą, oczywistością, a to samo poświecenie bezradnym często jak dzieci i chorym starym rodzicom, jest absolutnym jednak wyjątkiem, i patrzymy na to i oceniamy jako heroizm. Dlaczego?
Tutaj, w Teatrze Powszechnym w Łodzi, gdzie w niedzielę 24- tego mamy premierę, dekoracja już stoi na scenie. Dziś pierwsza próba w dekoracjach. Jutro w kostiumach. W obsadzie mam dziewięć kobiet jednego mężczyznę, kostiumy są niekonwencjonalne…..no zobaczymy…
Dobrego dnia.
Dziś rocznica powstania w gettcie warszawskim. Bardzo mi się spodobał pomysł jakiejś artystki, której wstyd mi, ale nazwiska nie zapamiętałam, aby w dniu rocznicy symbolicznie ogrodzić teren getta, białą wstążką.
Dobrego dnia.