11
Kwiecień
2005
06:30

dziennik 2005-04-11 06:30:00

 

JAKŻE ŁATWO SPLAMIĆ SZATĘ, A CÓŻ DOPIERO DUSZĘ. Cyceron

Minął jeden z najbardziej niezwykłych tygodni w moim życiu, w naszym życiu. Wszyscy zastanawiają się czy coś niego zostanie. Czy ten czas nas zmieni. Na pewno zostanie po nim ślad w świadomości, w pamięci, powstał nowy punkt odniesienia, ale wcześniej było podobnych „ wspólnych” dni kilka, kilkanaście, kilkanaście, których z czasem zapomnieliśmy. A poza tym do mediów, wiadomości, prasy, do naszego życia wróci codzienność i przyniesie ze sobą męty, wiadomości, brud, zdarzenia znikneły słowa, nienawiści i kłamstwa, które nie znikneły a po prostu przez tydzień nie miały pola do działania i nie były wpuszczane na forum mediów, a wiec nie trafiały i do naszego życia i naszej świadomości. Wszystko zaraz wróci do normy niestety. Ale ten tydzień, dla niektórych choćby przez kontrast, jeśli nie z innego powodu, podziałał na nas jak prysznic.

Ja przeżyłam tydzień spokoju, skupienia i samotności w rodzinie i wśród ludzi, jak pewnie wielu z was. Bardzo tego potrzebowałam.

W sobotę wieczór byliśmy na niezwykłym koncercie nadzwyczajnym filharmonii warszawskiej, wspaniałym, nadzwyczajnym, także przez atmosferę. Koncert symfoniczno –oratoryjny wykonany w hołdzie Papieżowi, w programie Koncert skrzypcowy D-dur Ludwiga van Beethovena i Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta. Wspaniały, nie będę pisać nic więcej, bo nie umiem pisać o muzyce i opisywać zachwytów nad wykonawcami, nie czuje się kompetentna. Powiem tylko, dziękuję.

Śmierć Jerzego Grzegorzewskiego, zaskoczyła i zostawiła w półkroku i półruchu, półsłowa…za wcześnie, w trakcie, miał zaczynać „Czarodziejską górę”, przygotowywał się, mówiło się o tym w środowisku….. tak jak kiedyś „ Hamleta” Swinarskiego dokończyliśmy sobie, według Niego, w wyobraźni, tak teraz musimy tworzyć sobie każdy z nas osobno tę według Grzegorzewskiego „Czarodziejską górę”, dobrze że pozostawił nas z czymś o czym możemy myśleć a nie tylko wracać do tego co nam już podarował…

Rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego, Dusi Trafankowskiej, Basi Winiarskiej….

Wczoraj zrobiłam długi spacer po okolicznych polach. Wszędzie tyle brudu, tyle śmieci, tyle wypalonych bezmyślnie traw i młodych drzew, zespsuło mi to nastrój i nadzieje na poprawę naszego życia, do końca.

No i tyle.Ruszamy w życie od dzisiaj na nowo. Powodzenia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.