19
Marzec
2005
02:37

dziennik 2005-03-19 02:37:00

 

KIEDY CI SIĘ ZDAJE, ŻE TWOJE CIERPIENIE JEST NAJWIĘKSZE, ROZEJRZYJ SIĘ WOKÓŁ SIEBIE, A ZMIENISZ ZDANIE. Tytus Lucretius Karus.

Widziałam przypadkowo wczoraj w telewizji rozmowę z posłanką Nowiną-Konopczyną i nie mogę spać. Mam ciarki na plecach i zaczynam się bać. Kiedy zaczyna mówić Narodowa Prawica ja wysiadam z tego pociągu, a raczej wyskakuję, choćby w biegu. Koszmar.

Jakie miejsce wyznaczyć kulturze w konstrukcji europejskiej? Jak zachować rożnorodność kulturalną w zjednoczonej Europie? W jakich warunkach mają szansę rozwijać się twórczość i życie artystyczne w zdominowanej przez nakazy ekonomiczne Europie? To są tematy, nad którymi Pan Renaud Donnedieu de Vabres chciałby się z Państwem zastanowić.

Ten okrągły stół ma być wstępem do Spotkań o Kulturalnym Obliczu Europy, które odbędą się w Paryżu 2 i 3 maja br., pod patronatem Prezydenta Republiki Francuskiej Pana Jacques Chirac, na które spodziewamy się przyjazdu 400 artystów, intelektualistów i ludzi profesjonalnie związanych z kulturą z 25 państw członkowskich Unii Europejskiej. Pierwsze spotkania o tej tematyce odbyły się w listopadzie 2004r. w Berlinie z inicjatywy Kanclerza Schroedera, a następne odbędą się w Budapeszcie w listopadzie 2005 r.

Wczoraj w Ambasadzie Francuskiej, wizytujący Polskę, minister kultury Francji, pytał twórców polskich o zdanie na temat dalszych losów kultury europejskiej i jak pomóc każdemu z krajów zachować tożsamość i odrębność kulturową, bo w tym jest nadzieja na przyszłość a nie w unifikacji. Twórcy się zastanawiali. Takiej prezentacji świetnych nazwisk nie widziałam dawno w jednym pomieszczeniu razem. Ja jak pijana trzymająca się płotu mówiłam wciąż o konieczności promocji młodzieży, choćby według systemu francuskiego. Tam każdy młody twórca, aktor, reżyser, scenograf, muzyk, angażowany do jakiekolwiek przedsięwzięcia zanim upłynie siedem lat, od kiedy jest w zawodzie, dla angażujących go, jest za darmo. Jego (niewysoką zresztą) gażę płaci Ministerstwo Kultury i Sztuki. W związku z tym każdy dyrektor, producent, reżyser, angażuje młodzież z wielką ochotą, bo za młodym przebijajajcym się artystą idą automatycznie pieniądze. Gorzej jest jak po siedmiu latach nie zrobi kariery, musi zmienić zawód. Dużo mówiło się o instytucjach kultury pozarządowych, wciąż ich w Polsce prawie nie ma.

No nic, spędziłam dzień na rozmowach o zachowaniu tożsamości narodowej we wspólnej europejskiej kulturze, ale potem pani Nowina-Konopczyna mnie załatwiła na całego, nazywając każdego, kto w ogóle patrzy w stronę Europy czy podejmuje z nią jakikolwiek dialog w jakiejkolwiek sprawie – zdrajcami.

Świeeecieeee nasz! – jak śpiewał Marek Grechuta…

Mama kupiła jakąś maszynę do pieczenia chleba i pieką z Z. na okrągło jakieś zakalce, które potem zjadą ptaki. Nic im nie wychodzi, ale nie ustają w próbach. Trwa to już z tydzień. Ciekawe kiedy im się znudzi, w każdym razie co rano biegną po świeże bułki do sklepu i z tajemniczymi minami podają nam „te sklepowe” na stół. Dziś podobno ma się odbyć konferencja telefoniczna z jedną panią, co ma taka maszynę od dawna i jej wychodzi pysznego niej coś pysznego. No nic może kiedyś im się uda, bo mi tych obu „piekareczek” już żal. Instrukcja obsługi tej maszyny leży wciąż w kuchni na stole i wygląda już jakby ocalała z powstania. Bardzo to zabawne.

Jędrek prosi żebyśmy w ramach jego prezentu urodzinowego nie poszli na wywiadówkę. Na nasze pytanie, dlaczego, odpowiada, „ bo mnie zdołujecie, dostanę nerwicy i w ogóle przestanę się uczyć.” No nieźle.

Dobrego dnia. Wieczorem „Steinberg” w Teatrze Studio. Teraz kiedy gram tak rzadko, każdy spektakl jest dla mnie stresem i wydarzeniem.

Zamieszczam zdjęcie Krzysztofa Kieślowskiego, bo cały dzień mi chodził po głowie.

Dobrego dnia mieszkańcy Europy.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.