SYLWESTER
MOI DRODZY!
CHCIAŁABYM DZIŚ WSZYSTKIM WAM I KAŻDEMU Z OSOBNA, SZEPCZĄC DO UCHA, ŻYCZYĆ DOBREGO ROKU 2005.
Nie będę nazywać, czego Wam życzę, nie będę używać żadnych przymiotników, bo marzenia i pragnienia ludzi są nieodgadnione. Żeby było dobrze wedle miary każdego z Was, obyście byli szczęśliwi, a jak wiemy – szczęście to dla każdego coś innego.
Przyszedł mi do głowy wiersz Julii Hartwig, który czytałam niedawno. Myślę, że wielu z Was go zrozumie odpowiednio i ten wiersz dla wielu z Was, choć troszkę będzie uspokojeniem.
PO PROSTU
Na wszystko przyjdzie pora
Ale nie przyjdzie czas wskrzeszenia pierwszych nadziei
i pierwszych miłości
ani utrwalenia w słowach tego co przebiega ci przez głowę jak wiatr
i bywa przeczuciem jakiejś ważnej prawdy
lecz umyka tak szybko jakby swawoliło
Przychodzi jednak nieodwołalnie pora
kiedy po kolei tracić zaczynasz wszystko co kochałeś
i wszystkich którzy odchodzą stąd
nie wyjawiając czy odchodzą zawiedzeni
Przychodzi ten czas
a ty przyjmujesz go bez wstydu i pokory
ot tak po prostu
Julia Hatwig
Tak, obyście tylko nie stracili nadziei, nie zniechęcili się generalnie, nie rozczarowali całkowicie, nie zaniechali wszystkiego. Znośnego roku 2005.