29
Grudzień
2004
15:12

dziennik 2004-12-29 15:42:00

NIE JEST SZTUKĄ TO, CO JEDYNIE PRZYPADKIEM OSIĄGA SKUTEK. SZTUKĄ JEST MĄDROŚĆ. Seneka Młodszy

Dziś opowiadam o naszym drugim psie, czyli Ricie. Rita H. – jak o niej mówimy. Przywiozłam ją w pierwszym miesiącu po zamieszkaniu w Milanówku, z miejscowego schroniska dla zwierząt. Dowiedziałam się, że jest tu schronisko, pojechałam w odwiedziny i wróciłam do domu z nią. Z młodym, zdrowym, samotnym psem, jak oświadczyłam mamie, ale już w chwilę później okazało się, że jest to nie pies a suka, nie młody pies a pies „w latach”, nie zdrowy a chory i do tego w ciąży… starsza, suka, chora i w ciąży i do tego bardzo smutna… Samotna, to jedno się zgadzało. Rita urodziła wkrótce dziewięć, powtarzam – dziewięć szczeniąt, jednym z nich była Greta, która została u nas, a po latach przepadła bez wieści (mówią ludzie z Milanówka, że jej matka, czyli Rita, nie do wychowania pies z przytułku, z natury łazęga, wyprowadziła ją w „rajzę” i pewnie wpadła pod pociąg.) Po porodzie Rita przeszła poważną operację i mimo zdumienia lekarzy, którzy ją operowali i nie dawali potem żadnych szans na przeżycie (a w każdym razie nie na długie i zdrowe życie po tej operacji), żyje, zadowolona i szczęśliwa do dziś. Podejrzewamy, że ma około 15, 16 lat, jest dziś prawie ślepa, głucha i ma kłopoty z zębami, ale podskakuje jak mały, szczęśliwy szczeniak na znak, że idziemy na spacer; i wciąż ucieka z domu, jak jej się zachce (szczególnie w dni targowe) i wałęsa się po mieście z wielką przyjemnością i wprawą, no, ale przecież podobno, zanim trafiła do przytułku, kilka lat była okolicznym włóczącym się, bezpańskim psem. Umiała, jak ludzie mi teraz opowiadają, jeździć pociągiem z Brwinowa do Grodziska lub z powrotem, wysiadać sobie w Milanówku, kiedy chciała itd. itd. Jej „terenami” była Podkowa Leśna, Brwinów, Grodzisk, Milanówek i okoliczne pola i lasy, potem dopiero trafiła, złapana przez rakarza, do przytułku, a z przytułku do nas. Jej dobrą formę, wspaniały humor i nieprawdopodobną kondycję trwającą przez jej całe życie upatruję w tym, że nigdy nie lubiła jeść. Zawsze była szczupła, oddawała bez protestu innym zwierzętom swoje porcje jedzenia i zawsze lubiła biegać. Rita jest na ostrej diecie całe swoje psie życie, tak się urodziła, nie łakoma i kochająca wolność… Ale przede wszystkim bez apetytu. Jest wolną od wszelkiego psiego konwenansu duszą, w domu dbamy o nią, jak o maleńkie dziecko, kupujemy wątróbkę, włączamy kaloryfer w jej „pokoju” przy garażu przy byle obniżeniu temperatury, trzepiemy, pierzemy i kupujemy nowe kołderki do spania, a ona ucieka mysią dziurką, włóczy się po błocie, zimnych stawach i strumieniach, w śniegu i zamieci, najlepiej jej wszystko smakuje, co wyciąga ze śmietników, a ulubionymi  towarzyszami spacerów dla niej są okoliczni przewracający się na każdym rogu i chcący ją kopnąć co chwilę pijacy. To wszystko kocha, w tym się zatraca, do nas wraca, jak do nudnej konieczności z krótkotrwałą i, moim zdaniem, zdawkową, udawaną radością przy powitaniu i tyle. Ile to razy biegaliśmy, szukaliśmy, po mieście, w nocy, o świcie, ile razy jeździliśmy samochodem z otwartymi szybami wołając Rita! Rita! Ta ździra, suka jedna, prostytutka, jak nazywały ją kolejne gosposie, włóka, barachło, niewdzięcznica, nawet, jeśli zamajaczyła nam gdzieś na horyzoncie, u wylotu którejś z milanowskich ulic, biegła dalej, jakby nie słyszała, ogłuchła, w ogóle się na nas nie oglądając, nie odwracając w naszą stronę nawet głowy, jakby nas nie znała! Co jakiś czas wydaje nam się, że umiera, zdycha, że już ledwo zipie…. Nie wstaje, nie podnosi głowy, nie je… jedna wizyta lekarza, dwa proszki, zastrzyk i po chwili otrzepuje się, wybiega ze swojego „mieszkania” i znów jest królową przedmieścia…

No i tyle… tak jak wczoraj o Oskarze mogłabym i o niej pisać długo, ale muszę się oddalić do innych zajęć… a dla Was rewelacyjny żart, który usłyszałam wczoraj:

Rabin zachorował i poszedł do szpitala. Dostaje kartkę pocztową: „Kochany Rebe, nasza gmina stosunkiem głosów 17 do 6 życzy Ci powrotu do zdrowia”.

I jeszcze życzenia dobrego dnia. Chwila i już NOWY ROK!

Ach, jutro niespodziewanie o godz.: 22:40, w TVP2: „TRÓJKĄT DAMSKO-MĘSKI” z gen. Sławomirem Petylickim.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.