CZŁOWIEK WOLNY TO CZŁOWIEK ROZUMNY. Epiktet z Hierapolis
Chciałabym najserdeczniej podziękować za wszystkie miłe listy z życzeniami urodzinowymi, kartki pocztowe, zdjęcia i niespodzianki. Większości z nich nie umieściłam w korespondencji, bo miały one bardzo prywatny charakter, ale sprawiły mi wielką przyjemność. Dziękuję bardzo serdecznie.
Postanowilismy z Darkiem stworzyć na stronie nowy dział – FORUM. Zjawia się coraz więcej listów, w których rozmawiacie ze sobą albo prosicie mnie tylko o pośrednictwo w jakiejś sprawie, moja obecność nie jest więc konieczna a moje… Pozdrawiam, czy… Dziękuję, czy Serdeczności…. są tu tylko grzecznością, nie mam co pisać przy okazji tych listów, na co odpisywać i moje „towarzystwo” jest zupełnie niepotrzebne. Powstanie, więc za chwilę dział FORUM, całkowicie wolny od mojej interwencji, zupełnie wolna trybuna wypowiedzi, umożliwiająca także bezpośrednią korespondencję między Wami… Moim coraz większym problemem jest brak czasu, godziny poświęcane tej stronie puchną, nie mogę sobie dać rady. Żeby spełnić Wasze oczekiwania co do formy i treści, musiałabym siedzieć przy komputerze pół dnia, co nie jest możliwe. Teraz poświęcam temu często pół nocy, żeby w ciągu dnia móc realizować moje obowiązki zawodowe… wiele więc z listów tu przychodzących może trafiać od razu do FORUM, gdzie to Wy będziecie na przykład decydować o podawaniu lub nie podawaniu kontaktu do siebie, podpisywaniu się lub nie, zostawianiu adresów itd… ja z zasady wszelkie adresy mailowe i pocztowe wycinam z waszych listów, nawet jeśli ktoś tego nie zaznacza… Poza tym nie będę tam nic selekcjonować ani wyrzucać, będzie tak, jak sobie życzycie, jak wyślecie i co wyślecie.
Pozdrawiam serdecznie, jeszcze raz dziękując za życzenia urodzinowe i wszystkie słowa uznania, sympatii i wszelką życzliwość i serdeczność.
Dobrego dnia.
Wczorajszy poznański Warsztat Operowy i Koncert na rzecz Fundacji SYNAPSIS zajmującej się dziećmi z autyzmem – bardzo udane. Chciałabym wszystkich, który przyczynili się do tego, wszystkim, którzy byli na widowni Opery, kupili bilety i tym samym pomogli Fundacji, podziękować i w swoim imieniu i w imieniu FUNDACJI i pozdrowić najserdeczniej.
Na nasze próby do Teatru Nowego zaczęli przychodzić goście, znajomi, rodzina, przyjaciele aktorów grających, goście przyprowadzani przez artystów „tak sobie”… jako pierwsi widzowie mobilizujący ich do wysiłku. Ja nie mam nic przeciwko temu i wiem, że na pewnym etapie prób widz, choćby jeden, czasem jest na wagę złota i pomaga taka obecność nadzwyczajnie… Na ostatniej próbie siedział więc jakiś pan, jak się po próbie okazało – lekarz, przyjaciel aktorów, po próbie ten pan podszedł do mnie i opowiedział zabawne zdarzenie, które skojarzyło mu się podczas obserwowania akcji sztuki, a z którego ja śmieję się od soboty… Ten pan był lekarzem w Pogotowiu w jednym z poznańskich szpitali. Pewnej nocy, zjawiła się kobieta z silnymi bólami brzucha, prosiła o pomoc. Polecił jej wejść za parawan i przygotować się do badania, kiedy on z kolei po chwili wchodził za parawan, zdumiony spostrzegł, że pani nie ma pod futrem nic, jest po prostu goła, stanął jak wryty, a wtedy pani z czarującym uśmiechem wyjaśniła: – Przepraszam panie doktorze, ja prosto z Warszawy…
Dobrego dnia dla wszystkich Państwa. Idę na próbę. Dziś poprawki a jutro pierwszy raz zobaczę całość i rozjedziemy się na święta.