NIE TRZEBA DZIAŁAĆ POD PRZYMUSEM, NI WBREW DOBRU PUBLICZNEMU, ANI WBREW ROZWADZE, ANI W ROZTERCE. Marek Aureliusz
Mój drogi Marku Areliuszu, łatwo powidzieć…
Jestem. Zdjęcia do „Wróżb kumaka” skończone. Rzucam się do moich zajęć warszawskich w pośpiechu.
Dla Was zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia….
Dziś, poranna godzina z życia na placu przed rzymskim Panteonem. Plac był widokiem z mojego okna hotelowego, pewnego dnia rano obudziłam się razem z bezdomnym kloszardem, mieszkającym na tym placu. Obserwowałam go wcześniej dwa dni, nawet się trochę zakolegowaliśmy, palił moje papierosy, pił fundowaną mu kawę i już pierwszego dnia mówiliśmy sobie dzień dobry, a za każdym razem kiedy wychodziłam czy wracałam do hotelu mnie pozdrawiał. „Godzina z życia na placu” temat fascynujacy, opowiedziałam tę godzinę moim aparatem, od siebie, bardzo indywidualnie, mierząc ją zmianami nastrojów i pozycji mojego bezdomnego. Pomyślałam robiąc te zdjęcia, że byłoby to wspaniałe ćwiczenie dla studentów reżyserii, opowiedzieć godzinę życia na jakimś placu, w sposób absolutnie dowolny i indywidualny…. wspaniałe ćwiczenie…. no i elementarne…
Dobrego wieczora.