23
Październik
2004
15:43

dziennik 2004-10-23 15:43:00

NIECH CIĘ NIE ZAJMUJE TO CO JEST POZA TOBĄ. Marek Aurelusz.

 

Kolejne dziecko w naszej rodzinie się spóźnia z wychodzeniem na ten świat. Wszystkie nasze dzieci nie chciały wyłazić….może tak im było dobrze tam gdzie były….albo tak się bały zobaczyć to co stamtąd słyszały, lub obawiały się same zmagać się z tym co przeczuwały że jest na zewnątrz…..Bo też z drugiej strony, nie ma się do czego tak śpieszyć….Już po terminie a ta mała ani myśli się z nami przywitać….no dobrze, będziemy czekać cierpliwie.

Dziś rano szłam ulicą i słyszałam jak dwie nastolatki rozmawiały sobie o matkach tak:

– Ona się drze tylko na mnie! Ojciec ją wku.wia, a na mnie się wyładowuje. Do Remka synku to, synku tamto, a na mnie z mordą. Cały czas tak jest!

– Moja też jest straszna k..wa…. – Posumowała swoja matkę ta druga i potem już byłam za daleko żeby usłyszeć, co ta druga matka i dlaczego jest k…wą, według niej…

Córeczki kochane. Miałam ochotę je kopnąć, obie…

Musiałam na chwilę wejść do sklepu. Wyobraźcie sobie, krem Shiseido „Future Solution” kosztuje w Domu Towarowym w Gdyni 845 złotych!

– Czy to ktoś kupuje zapytałam panią sprzedawczynię?

– Oczywiście. I panie bardzo sobie chwalą!

– Ciekawe.

Za te pieniądze to on nie tylko powinien wygładzać zmarszczki i rewitalizować skórę, ale dawać także szczęście i powodzenie na dokładkę, zmieniać los i odwozić samochodem do pracy…Co za koszmar! A ta jeszcze mówi, że:

– Bardzo chętnie panie kupują!

Wzięłam opakowanie do ręki, nawet bezczelnie nie ma żadnej informacji po polsku!

– A co on robi proszę pani, bo nie ma instrukcji i wyjaśnienia- zapytałam…

Spojrzała na mnie jak na głupią:

– Wszystko! Jest na noc i na dzień, rewelacyjny! Do tego jeszcze mamy „Bio- Performance” pod oczy i ma pani komplet.

– A ciekawe ile kosztuje ten pod oczy?

– Tylko 245 złotych.

– No to razem 1100 i cudnie!

– Bierze pani?

– Nie, postoję, od patrzenia na opakowanie może się zrewitalizuję.

– Jak pani sobie życzy.

Dobrze, że mnie nie poznała, bo ja czapka na oczy i bez makijażu po nocnych zdjęciach.

Podchodzę do kiosku z gazetami, równocześnie z jakąś panią. Ona wyraźnie rusza w zawody, która pierwsza coś kupi.

– Proszę – usuwam się.

Patrzy na mnie zdezorientowana. Jeszcze ma minę agresywną, ale wreszcie rozumie, że ją przepuściłam

– Ach, dziękuję. Wie pani, człowiek nieprzyzwyczajony do uprzejmości.

– No, co mam podać! – wydziera się na nas obie, pani z kiosku.

Dobrego końca tygodnia. Nie spałam całą noc. Idę spać. Spracowałam się , ale niemieccy redaktorzy opiekunowie naszego filmu ze strony niemieckiej produkcji mówią że są ze mnie zadowoleni…ciekawe co oni tam widzą na tych projekcjach. Mówią że mój niemiecki „klinkt gut” i bardzo ich bawi jak mówię. Nie ważne, idę spać.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.