04
Październik
2004
08:10

dziennik 2004-10-04 08:01:00

NIE PYTAJ MNIE „JAK BYĆ DOBRYM” – GDYBYM TO WIEDZIAŁ, NIE BYŁBYM CZŁOWIEKIEM ŚMIERTELNYM, LECZ BOGIEM. Św. Augustyn

 

Cykl historii telefonicznych się zaczyna. Znów jak w poprzednim moim zapisie, w sobotę, chodzi o telefon, telefon który mnie zaskoczył.

Mam koleżankę. Od zawsze była sama z dzieckiem, z synem. Znam ją wiele lat ale nie pamiętam jej męża, zawsze była sama. Kiedyś mi powiedziała, że dla Jerzyka (syna) tak jest lepiej , a ona nie odczuwa potrzeby szukania kogoś na siłę, no i pewnie nikt taki sam się nie znalazł.. Zawsze mieszkała w małym mieszkanku i można było do niej przyjść, zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Miała zawsze wielu przyjaciół i znajomych, jak to osoby które mają wiele czasu dla innych. A od czasu kiedy jej syn wyjechał za granicę i tam zaczął dorosłe życie ma tego czasu, wydaje się, nieograniczone ilości, choć nie o czas chodzi a o jej naturalną chęć i gotowość do służenia ludziom i zajmowania się ich problemami, zdumiewającą, z którą nam wszystkim, jej znajomym, było dobrze.

Wszyscy szukamy i przyklejamy się do takich ludzi, nie mają wielkich obowiązków rodzinnych, żyją spokojnie, jakby poza nurtem niepokojącego życia, są zawsze w domu, najczęściej jest jeszcze coś co ich w nim trzyma, moją koleżankę trzymają w domu wiecznie chore potrzebujące pomocy zwierzęta, zbierane z ulicy, albo przynoszone przez innych, tych którzy nie maja czasu się nimi zająć. Moja znajoma w tej chwili „służy” do połowy sparaliżowanemu psu i kilku bezdomnym kotom. Jej małe mieszkanko nie pozwala na więcej. Jest osobą mądrą, rozsądną, opanowaną, smutną ale nie rozgoryczoną, ma poczucie humoru, całe zapasy dobrych rad w głowie, cierpliwość, lubi ludzi, zwierzęta i świat i jest generalnie przyjaźnie nastawiona do wszystkiego.

Każdemu z nas wydaje się, że znamy wielu takich ludzi, a w gruncie rzeczy nie ma ich tak dużo, a jak się zastanowimy, takie osoby są absolutnie unikalne, takie które nie przyjmują życia i tego co się zdarza podejrzliwie, zakładają że każdy generalnie chce dobrze a nieprzyjemne rzeczy zdarzają się przez przypadek i nikt nie ma złych intencji.

Dawno się z nią nie widziałam a wczoraj dowiedziałam się, od innej wspólnej znajomej, że od jakiegoś czasu jest bez pracy, została bezrobotna. Firma w której pracowała – biuro projektów, rozwiązała się, a ona w wieku 50 lat nie ma właściwie szans na nową pracę. Zadzwoniłam wieczorem. Jak zwykle, po chwili podniosła słuchawkę i serdecznie i gorąco ucieszyła się że mnie słyszy, jak zawsze, powitała mnie zresztą , jak każdego dzwoniącego czy spotkanego. Zwykle kiedy dzwonie do kogoś, a chcę chwile porozmawiać, pytam na wstępie czy to dobry moment, czy właśnie nie przeszkadzam, i proponuję, że zadzwonię w innym stosowniejszym momencie, jej nie proponuję tego nigdy, bo jej głos, tempo mówienia, spokój informuje mnie, że moment jest dobry.

Najpierw oczywiście rozmawiałyśmy o mnie, musiałam odpowiedzieć na jej wszystkie radosne pytania, wysłuchałam wszystkich gratulacji i pochwał, podziękowań za wszystko co widziała ostano w telewizji, za to co czytała itd., itd., itd., nie dała mi dojść do słowa, a kiedy ja już byłam całkowicie dopieszczona i moje sprawy były omówione, zaproponowałam żebyśmy porozmawiały wyjątkowo o niej i zadałam pytanie co ma zamiar robić. Zamilkła, a po chwili powiedziała słabo, no jakoś to będzie… będzie pomagał mi Jerzy, pracy chyba nie znajdę, powoli tracę nadzieję, szukam już pół roku. Ale oczywiście wciąż będę szukać, tylko nie bardzo mogę odejść od zwierząt… Najlepsza byłaby praca w domu, dodała, masz może jakiś pomysł – zapytała. Mam – odparłam śmiejąc się, załóż firmę po nazwą „WYSŁUCHAM KAŻDEGO” masz ku temu wszelkie dyspozycje. Jest tak wielu ludzi samotnych, którzy chcieliby zwyczajnie porozmawiać, powspominać, opowiedzieć swoje dzieciństwo, smutki i radości, niekochanych, lub zdradzanych kobiet które chcą o tym porozmwaić, osób które czują się pokrzywdzone, niedoceniane, wykorzystywane i znoszą to w milczeniu, ludzi niekoniecznie potrzebujących rady czy pomocy, zwyczajnie ludzi potrzebujących miłego inteligentnego słuchacza , czy rozmówcy… będziesz brała drobne opłaty, zostawiane w koszyczku w przedpokoju przy wyjściu, dyskretnie i spokojnie i będziesz żyła. Upieczesz co rano jedno z twoich pysznych, zabójczych dla odchudzających się, ciast, przygotujesz kawkę, herbatkę, jak dla nas, przyjaciół, tylko przedtem dasz ogłoszenie do gazety… ”Wysłucham każdego- tel….” Śmiałyśmy się jakiś czas, bawiąc się tym pomysłem, aż ona powiedziała niespodziewanie, wiesz, te czasy się skończyły, trochę boję się teraz ludzi, nie wpuściłabym do domu każdego, nawet wyglądającego miło, bałabym się. …No to zostaje ci telefon, odparłam po chwili, już mniej wesoło, taki prywatny telefon – nie zaufania, nie towarzyski, nie sextelefon, tylko telefon ludzki, taki ….Człowiek – Człowiek. Tak, to jest pomysł, tylko jak się na tym zarabia, jak to się organizuje, i żeby nie było na początku tego 700- , ale tak, to mogłabym robić, uwielbiam rozmaić z ludźmi, przez telefon też …a jak siebie znam, to każdego z nich chciałabym wysłuchać za darmo, o pieniądzach nie byłoby mowy, jeszcze bym chętnie dołożyła do każdej ludzkiej historii, na koniec, jak już ja poznam.

Kiedy się pożegnałyśmy uświadomiłam sobie, że co jakiś czas, kiedy byłam na moich zakrętach, dzwoniłam do niej i zajmowałam jej co najmniej godzinę, na opowiedzenie o swoich sprawach, ot, tak, żeby porozmwaić z przyjaznym, miłym, obiektywnym człowiekiem, kimś bez negatywnych emocji i złych myśli, bez fałszywego współczucia i podjudzania, bez potakiwania i zgadzania się ze mną w złości czy żalu, ponad miarę, na kredyt i ponad sytuację. Bez nastawiania do innych, zdarzeń i świata jak do wrogów i ustawiana w pozycji konieczności bezwzględnej walki, zemsty i rewanżu. Bez snucia i wykrywania z poczucia niepotrzebnej solidarności, spiskowych teorii o świecie i ludziach, skierowanych przeciwko nam. Jestem pewna że miałaby wielu klientów… Wszystkim nam taka osoba by się przydała.

Dobrego dnia.

 

Ps. Wyszły DOBRE RADY z moimi „Różowymi tabletkami…” na dokładkę… kupiłam wczoraj w kiosku, całość kosztuje 4,90. Dobrego czytania.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.