Jestem od dwóch dni w Poznaniu, przygnały mnie tu pierwsze próby sztuki, która ma mieć premierę dopiero w początkach stycznia co prawda, ale realizacja jej będzie na tyle skomplikowana że te kilka prób czytanych i pozostawienie potem czasu na myślenie na ten temat, może się nam wszystkim bardzo przydać. Tekst wymaga znalezienia specjalnej stylistyki grania, uruchomienia wyobraźni w troszkę innym kierunku niż zwykle, prowokuje do zabawy formą.
Jest to sztuka Petera Nicholsa „ Gra namiętności”, utwór dziwny i skomplikowany narracyjnie, z pogranicza gatunków, zaproponowany zaskakująco już w zapisie, jako rodzaj fugi na głosy i zachowania, emocje i sytuacje. Rodzaj współczesnej satyry, moralitetu…nowocześnie pomyślanego, bez grzechu zbytniej nachalności i naiwności.
Pracuję z Antoniną Choroszy, Danielą Popławską, Marią Rybarczyk , Agnieszką Krukówkną, Mariuszem Sabiniewiczem, Mirosławem Kropielnickim i Aleksandrem Machalicą, to oni będą trzonem obsady…
Jestem wciąż w takim stanie że próby są dla mnie wybawieniem…
Wczoraj postanowiłam zwiedzić Katedrę Poznańską , w której nigdy nie byłam a w niej Złotą kaplicę z grobowcami Mieszka I i Bolesława Chrobrego…Wycieczka kulturalna do początków naszej państwowości….Dołączam zdjęcia.
Dobrego dnia, mimo wszystko…