W NASZEJ NATURE LEŻY POZNAWANIE PRZYCZYN POPRZEZ SKUTKI. św. Tomasz z Akwinu.
Reżyseria „Na szkle malowane” to nie to co się za reżyserię zwykło uważać, choć to też trzeba zrobić, to zarażenie wszystkich ludzi na scenie radością życia, także poza sceną, entuzjazmem, jasnością, przyjemnością z grania, upodobaniem do naiwności, szczerości i prostoty. Ponieważ robię ten „radosny utwór” trzeci raz, wiem, że ile ja dam, tyle dostanę od aktorów z powrotem, a ze mną dostanie publiczność. Do 14–ego muszę Giewont przenieść na rękach z gór nad morze, własnoręcznie, ale na szczęście już teraz co chwilę dołączają się do mnie inni i pomagają w noszeniu… marzę o momencie kiedy ja stanę i będę patrzeć uśmiechnięta i zadowolona a oni będą z radościa i przyjemnością nosić sami…
Czytam listy Gombrowicza do rodziny i z Argentyny i później z Europy… Strasznie dużo o pieniądzach a prawie nic o uczuciach. Do tego jest małostkowy… A tak jest mi bliski w twórczości, w ironii, kpinie, wykrzywieniu, przerysowaniu, stylizacji, tak wspaniały w Dziennikach… Korespondencja trwała lata, wszyscy starzeli się, chorowali, umierali, Gombrowicz do Polski nie przyjechał, nawet kiedy był już w Europie, nawet tak blisko, w Berlinie, ani nikt z rodziny nie przyjechał do niego. Nie zobaczył się z nikim, nawet z matką przed jej śmiercią. Zdumiewające są te listy, jak listy buchaltera życiowego i pomyśleć że jednocześnie pisał tak wspaniałe Dzienniki. Pamiętam jak kiedyś zdziwiły mnie listy Modrzejewskiej do rodziny, kiedy na przykład opisuje w nich np. szczegółowo w jaki sposób podzielić perkalik który wysyła na fartuszki dla dziewczynek…
Musiałam w ciągu ostatnich dwóch dni dwa razy być jeszcze na moment w Warszawie, jeżdżę i jeżdżę, na polach teraz kwitnie tyle ziół, tak pięknie… przy drodze dużo ludzi sprzedających grzyby, widocznie będzie „grzybny” rok, choć przy tych deszczach to byłoby dziwne, bocianów takie zatrzęsienie że to prawdziwie zdumiewa, kiedy się przejeżdża przez Mazury, co spojrzenie to bocian… Wczoraj widziałam jednego nic sobie nie robiącego z jadących samochodów, brodzącego spokojnie w rowie przy szosie… Tylko przez tę pogodę bardzo te wszystkie bociany brudne, mają błoto w gniazdach, wiecznie mokro, wiecznie im tam pada. Co za rok!
Dobrego dnia. Idę zbójować. Przezbójować!