13
Lipiec
2004
11:07

dziennik 2004-07-13 11:06:00

ZACZYNAJĄC DZIEŁO POMYŚL, CZY ZDOŁASZ JE DOKOŃCZYĆ. św. Tomasz z Akwinu.

 

No, to akurat święty Tomaszu z Akwinu, nie jest żadna dobra myśl… Że niby nie zaczynaj, nie podejmuj się, nie rób wysiłku bo możesz nie skończyć? No to inni będą kontynuować jeśli sprawa jest ważna i duża… Broń Boże żeby przeczytał to któryś z naszych ministrów czy posłów na sejm! Jedna kadencja jest za krótka na wielkie sprawy, to co, mają w ogóle nie zaczynać? A może zresztą tak byłoby lepiej, niech nie zaczynają? Ale ktoś musi budować i robić porządki w tym kraju, a nie wszystkie pomysły, inicjatywy i ustawy są źle pomyślane… zresztą prawie każdy następny minister poprawia albo niszczy a w kazdym razie zmienia to co zaczął poprzednik, więc…
A swoją drogą, w sprawie niedokończonego… byliśmy wczoraj w absolutnie metafizycznym miejscu, w murach nigdy niedokończonego klasztoru San Galgano. Jest to budowla gotycka która najbardziej zapada w pamięć ze wszystkich jakie można zobaczyć w całych chyba Włoszech. Została sfotografowane zresztą w ostatnich scenach filmu Takowskiego „Nostaligia”. Cystersi zaczęli budować wielki, imponujacy klasztor i go niedokończyli na skutek wielu nieprzwidzianych wypadków których nie bedę tu opisywać, a potem ich jeszcze „złupiono”, zostały dziś jedne z najsłynniejszych ruin… Tak więc zaczynając dzieło nie wahaj się, co prawda możesz go niedokończyć i to całkowicie z niezależnych od ciebie, nieprzewidywalnych powodów, ale zaczynać zawsze warto… Na górze nad murami niedokończonego klasztoru i pustego opactwa, mały piękny romański kościół Monte Siepi z wbitym w środku w skałe mieczem. Rycerz z okolicznych wsi, San Galgano wbił go w skałę, kiedy po ukazaniu mu się podczas modlitwy św. Michała, postanowił porzucić hulaszcze, rozwiązłe, złe życie i zacząć żywot pustelnika odpokutowującego winy za grzechy. Zbudował chatę, właśnie w tym miejscu w którym teraz znajduje się kosciół. Historię rycerza Galgano opisują freski zdobiace mury wewnętrzne sąsiadujacej z kościółkiem kaplicy. Obok sklep z winami, oraz kremami mydłami, wonnościami, ziołami i lekami produkcji i według receptury kilku mieszkajacych tam dziś mnichów. Kupiłam „płyn diabelski” na reumatyczne bóle, krem mnicha na cerę z problemami, i krople na sen, zobaczymy.
Wczoraj Jędrek powiedział do Adama, naszego drugiego, starszego syna, którego urodziny będziemy obchodzić 14-ego, hucznie, kończąc uroczystości zjedzeniem słynnego deseru, profiteroli: – No, Adam, już najwyższy czas podzielić się z rodzicami wiedzą jaki chcesz prezent na urodziny…
Podobno to lato nazywa się arktyczne na całym świecie, tu ciepło i dużo słońca mimo wszystko ale we Francji nawet na południu zimo, a w Polsce to podobno „dramat”. Gazety piszą tutaj, że to z powodu jakichś huraganów na słońcu.
Wczoraj w Polskiej TV emisja mojego „Związku otwartego”, dostałam znów kilka telefonów z gratulacjami. Dziekuję. A ciebie Marek – piszę do mojego ukochanego partnera w tym utworze, Marka Kondrata, ktory zrobił tam rolę upojną i wspaniałą – pozdrawiam i całuję – Twoja Szmira la Janda, jak mnie nazywasz.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.