19
Czerwiec
2004
00:06

dziennik 2004-06-19 00:00:00

 

NIE JEST LATWO ODNALEŻĆ MADROŚĆ KTÓRA JEST W NAS. Wilhelm Ockam

 

Że to zawsze i wciąż na nowo, za każdym razem, musi być tak, że dopiero po śmierci uświadamiamy sobie znaczenie i wielkość, zasługi i rozmair, kształt i odcień naszych uczuc do kogoś. Ale już go nie ma. Śmierć Jacka Kuronia zatrzymała wszystkich w pędzie i wisimy teraz w powietrzu i dragmy bezmyślnie z martwymi twarzami i bez zdolności mowy, jak na stop klatce w filmie, czy telewizji, jak kiedy się zespuje projektor.

 

W ” Małej Steinberg” jest taki fragment tekstu: – z tymi co umarli to jest taki kłopot- że jak żyli to nie wiedzieliśmy że oni są tacy ważni – i nic nie robiliśmy – a jak umrą to to się okazuje – i dopiero nic nie możemy zrobić – i gdzie oni sa jak umrą – a gdzie ja będe jak ja umrę? – przecież jak ktoś umrze to nawet nie zostaje po nim dziura w powietrzu – tam gdzie był- to gdzie aj bęe jak umrę?- zostanie moja sukeinka , buty, mama tata, nawet kupa w nocniku, a gdzie ja bedę?- nie mogę myśleć o śmierci – bo to tak jak bym myślała o niczym – bo tego nie ma – a przecież smierć to jest wiecej niż nic- a może nie? – a moze to jest mniej niż nic?- ale myślę sobie że jeśli się nie bałam przedtem, zanim byłam – to dlaczeogo mam się bać potem kiedy mnie nie będzie?-…..

 

Jest taki wiersz pani Julii Hartwig TEN KTÓRY ODSZEDŁ, on jest dla mnie teraz o Jacku …Kto jest „ptaki”? Tak wielu….

 

 

Ten tóry odszedł karmi ptaki

Karmił je zawsze dlaczego miałby przestać

Jego ręka jest niewidzialna ale ptaki ją widzą

i widzą ziarno które sypie

Sycą się nim jak wiatrem i deszczem

 

 

Dobrego dnia. Nie cierpię mojego sentymentalizmu. Ale dziś jestem usprawiedliwiona.

 

Czy wyobrażacie sobie że lotnisko może mieć adres: Księżycowa 1? To jak żart.

 

Magda Umer powiedziała że nowa ksiażka poodba jej się bardzo, i że nic w niej nie udaję, ale najbardziej zazdrości mi mamy….a ja pomyślałam w tym momencie o śmierci i aż mnie w brzuchu….. zadzwoniłam do Magdy kiedy była jak się okazało na 402 stronie, podniosła słuchwkę i powiedziała : – o dzwoni do mnie autor….i pewnei miała mnie dosyć i tu i tam, a ja dzwoniłam w całkiem innej sprawie i nie widziałam że to czyta….najbardziej zazdroszczę ci tej twojej mamy, powiedziała….

 

O matko! Nie umierajcie nam Ci najważniejsi!

 

Wczoraj niespodziewanie dostałam dwa zdjęcia z Zakopanego. Oto góra Giewont, ot tak…..

 

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.