MYŚLĄC O DRUGIM – SPOTYKASZ SIEBIE. Erazm z Rotterdamu.
Nie mogę. Już nie mam siły. Muszę wyjechać. Dobrego dnia. Koło mnie kicha kot. „Kobieta jako naród” – macie pojęcie? Taki tytuł, takie zagadnienie, taki temat…. Mam uczucie, że wszyscy dookoła trochę zwariowali. A może to ja jestem nienormalna, a wszyscy w porządku? Zachodzi taka możliwość! Tym bardziej muszę wyjechać.
Wczoraj Joasia Żółkowska po raz pierwszy grała Dotty – moją dotąd rolę w „Czego nie widać” – podobno bosko, ja nie mogłam zobaczyć, żałuję ale pracowałam. Kot koło mnie się przeciągnął. Ten to ma życie. Chciałabym być moim kotem.
Dobrego dnia. Na zdjęciu – spokój. To po to żeby się wpatrzeć i uspokoić. Dziś mam sprawy w banku i u notariusza! Bardzo romantyczne. Teatr, scena, to jest proste, wszystko reszta nie do pokonania! Chyba wydrukuję sobie to zdjęcie i wezmę ze sobą do wpartywania się od czasu do czasu.
Wczoraj wieczorem, kiedy ruszyłam w stronę domu, po całym dniu zajeć, spotkań, pytań, promocji książki, tak sobie myślałam… Chce mi się płakać. Czy płakać teraz czy poczekać aż dojadę do domu? Nie, do domu daleko więc mogę teraz trochę, a w domu dokończę, albo nawet sobie pozwolę tak naprawdę do całkowitej ulgi… Nie. Może do domu nie „doniosę” to może lepiej teraz trochę popłakać, bo jak mi przejdzie i czymś się zajmę to mi się nazbiera i za jakiś czas będzie katastrofa i to nie do opanowania. No ale to wtedy ewentualnie by wypadło już po wszystkim, na wyjeździe. To nawet dobrze się składa. No ale jakbym teraz sobie pozwoliła, tak na trochę choćby, to by mi było lżej… nie, nie ma głupich, rozmarzę się. No i co z tego? Już właściwie jadę do domu. Nie, dobrze, teraz dwie łzy,a potem w domu więcej w kąciku. Mąż się rozczuli dzieci nie zauważą, przed mamą ukryję. Ale kiedy? Nie mam czasu muszę odebrać korespondencję i przejrzeć jeden scenariusz i natychmiast odesłać odpowiedz, a potem… O cholera, przecież teraz jest mecz! No to mogę płakać czytajac scenariusz i pisząc, niezauważona… Eeeee, jednak sobie trochę teraz popłaczę, tak dla przyjemności… A potem zdałam sobies prawę, że tak sobie właśnie jadę i myślę i zaczęłam się śmiać.
Dobrego dnia.