20
Marzec
2004
09:48

dziennik 2004-03-20 09:48:00

GDYBY NOS KLEOPATRY BYŁ TROCHĘ KRÓTSZY, CAŁA POWERZCHNIA ZIEMI WYGLĄDAŁABY INACZEJ. Blaise Pascal.

O, to dla mnie prawdziwa niespodzianka, od lat używałam powiedzenia „Gdyby nie nos Kleopatry sprawy wyglądałyby inaczej” nie wiedząc, że oryginalnie ta myśl brzmi inaczej i że pochodzi od Pascala. W każdym razie chodzi o to, że drobiazgi przesłaniają nam istotę spraw i nie pozwalają spojrzeć na rzeczy i zdarzenia z szerszej, bardziej obiektywnej, perspektywy. Wszyscy to robimy i sami doświadczamy skutków skłonności ludzi do zaburzania hierarchii spraw z powodu głupstw czy osobistych uprzedzeń czy upodobań. Wiedzą o tym ludzie trzymający władzę, wiedzą media, i każdy kierujący grupami ludzkimi. Manipulacja następująca na skutek tej wiedzy bywa mistrzowska, ale nawet najbardziej prymitywnie stosowana zawsze daje rezultaty.

Wczoraj usłyszałam historię, która mnie prawdziwie zastanowiła. To idealna po prostu historia do mojego serialu MĘSKIE – ŻEŃSKIE. Pewna pani rozwiodła się z mężem kilka lat temu. Zostawiał ją dla innej, nie chciała mu dać rozwodu, ale kiedy w tamtym związku pojawiły się dzieci, ustąpiła. Były mąż był ginekologiem, dziś pracuje w znanej specjalistycznej przychodni, jest między innymi specjalistą od bezpłodności. Pani od czasu rozwodu, od czasu łez, zaniedbania, utycia i wiecznych narzekań, pracowała nad sobą, przez te kilka lat zmieniła wygląd, sposób myślenia, założyła firmę wynajmu nakryć stołowych na wesela i bankiety, jest szczęśliwą kobietą sukcesu z udanym także, od niedawna, życiem osobistym. Niestety okazało się, że ma problemy z zajściem w ciążę w nowym związku. Od roku z upodobaniem torturuje byłego męża, na siłę lecząc się właśnie u niego. Protestował, zamieniał się na dyżury z kolegami, nie pomogło. Powiedział jej, że zmieni miejsce pracy, zagroziła, że go znajdzie. Jest pacjentką dla prywatnej przychodni bardzo cenną, regularnie przychodzi i płaci drogo za wizyty i specjalistyczne porady. Radzi się i innych specjalistów, bo bardzo pragnie dziecka a do byłego męża nie ma za grosz zaufania, ale przynajmniej raz w miesiącu chodzi do niego na badanie, tak dla przyjemności i satysfakcji. Podobno mówi, że strasznie się jąka i trzęsą mu się ręce. Teraz jego była teściowa, matka byłej żony, postanowiła iść do niego, bo ma poważne kłopoty z okresem przekwitania. A kto mi zabroni? – pyta słuchających tej historii.

Dobrego dnia. Dobrej niedzieli.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.