17 stycznia 2003, piątek, 09:25
Antoniego, Mariana, Rościsława – wszystkiego dobrego.
W POKOJOWYCH OKOLICZNOŚCIACH NAPADA WOJOWNICZY CZŁOWIEK NA SIEBIE SAMEGO. (Friedrich Wilhelm Nietzsche)
Człowiek musi wciąż z kimś walczyć, ponieważ taka jest jego natura. Człowiek, którego energia musi być zużyta w walce, zmaga się z własnym losem. W chwili ciszy bije się on z własnymi myślami, namiętnościami, zagłusza rozterki – nie jest w stanie zaznać spokoju. (Marek Niechwiej)
Ach jak uwielbiam być w stanie spokoju i walczyć, zmagać się sama ze sobą, ze swoimi myślami i rozterkami! Zawsze prawie powstaje z tego coś, co widać potem na scenie lub ekranie. Ach, stan spokoju i zużywanie energii na walkę ze sobą a nie tracenie jej na niepotrzebne konflikty codzienne i walkę z innymi. Ach!
Okazuje się, że kluseczki francuskie wymienione przeze mnie kilka dni temu, przy okazji opisu jakiegoś dnia, tak na marginesie, zrobiły trochę zamieszania. Potem w korespondencji jakiś pan poprosił mnie o przepis. Podałam go od niechcenia, notując to co dyktowała mi mama, potem kilka osób nie mogło przepisu znaleźć w archiwum poczty, następnie okazało się że bezpodstawnie nazwałam je francuskimi, a dodatkowo że źle gramatycznie użyłam odmiany słowa kluseczki, kilka razy odpowiadałam przypadkowo spotkanym czytelniczkom mojej strony, jak je kłaść łyżką, jak się to robi, kilka osób objaśniało mnie o odmianie niemieckiej tych klusek, i jak się to robi oraz jak nazywa i jak wygląda garnek do robienia takich klusek, czy klusków, tak żeby były równiutkie itd. itd.
I pomyśleć ile emocji i problemów mogą przynieść głupie kluseczki.
Żeby była zgoda znalazłam przepis na KLUSECZKI FRANCUSKIE w książce kucharskiej pani Neli Rubinsteinowej:
W małym rondelku roztopić masło. Dodać mąkę, dokładnie wymieszać za pomocą sztywnej trzepaczki. Zdjąć z ognia, dodać szklankę gorącej wody i bardzo energicznie wymieszać. Dodać sól. Gdy masa jest całkiem gładka, wbijać kolejno jajka, następne dodawać dopiero wtedy, gdy mamy pewność, że poprzednie zostało dokładnie wymieszane z masą. Garnek zostawić bez przykrycia na ok. 15 minut. Dobrze jest przechylić go nieco i podeprzeć, tak, aby całe ciasto skupiło się w jednym miejscu, co później ułatwi nam formowanie klusek. Owo odstawienie ciasta by”odpoczęło”oraz umiejętność formowania klusek – to dwa najważniejsze sekrety, gwarantujące, że kluski się udadzą. Jest tez trzeci sekret: płyn, w którym będziemy gotować kluski, powinien być na granicy wrzenia, a garnek- duży i szeroki (im szerszy, tym lepiej), by pęczniejące kluski miały dużo miejsca i zachowały swój kształt. Do formowania klusek najbardziej przydatna jest dość wąska i możliwie ostro zakończona łyżka deserowa. Łyżkę zanurzyć w Gorącym płynie, w którym gotować będziemy kluski, następnie czubkiem i jednym bokiem zagarnąć grudkę ciasta, zwracając jednak uwagę, by była ona pulchna i wypukła. Łyżkę z ciastem zanurzyć w gorącym płynie. Kluska powinna sama się odkleić od łyżki. Z pozostałymi kluskami postępować jak z pierwszą.. Gdy wszystkie kluski będą się gotować, garnek przykryć,. Gotować 2 do 4 minut. Potem należy błyskawicznie ostudzić płyn, w którym się ugotowały, najlepiej wrzucić kostki lodu lub dolać zimnej wody. Kluski podawać natychmiast.
No mam nadzieje, że wszyscy teraz będą usatysfakcjonowani i problem kluseczek będziemy mieli z głowy.
A teraz, ponieważ zajmujemy się dzisiaj sprawami małymi, bieg świata zostawiając z boku i samemu sobie, wypracowanie mojego syna na temat „Mój sposób na handrę” u niego chandra przez samo h i pewnie słusznie, bo co ta za chandra- poprawnie napisana, żadna chandra! Dopiero Handra robi wrażenie!
….Kiedy jestem smutny i mam handrę jest mi bardzo źle- nie lubię być smutny. Na szczęście jest szczęście i radość. Są również inne rzeczy takie jak: przyjaźń, dobroć i bezinteresowność. Gdy ktoś jest smutny i źle się czuje, dobry kolega lub rodzeństwo mogą poprawić temu komuś nastrój. Mi zły nastrój przechodzi z biegiem czasu, ale gdy przytulę się do babci albo porozmawiam z kolegą, jest mi raźniej.
Myślę, że większość przypadków handry nastaje w zły dzień i ludzi są po prostu dla siebie niegrzeczni. A ten przysłowiowy zły dzień to taki, w którym ktoś wstaje”lewą nogą od samego początku wszystko mu się psuje. Żal mi tych ludzi, bo sam wiem, co to jest „Mieć handrę” Sam ją nieraz miałem….
A na koniec, dla zabawy dołączam interesujący – bo pesymistyczny, zapis graficzny tego wypracowania. Ważne jest, aby forma była adekwatna do treści. To wypracowanie bardzo mnie rozczuliło, ponieważ jego autor, jeśli miał kiedyś chandrę, to ja, jego matka, nigdy tego nie zauważyłam, a jeśli nawet, to i tak, jak sam zresztą pisze, przechodzi mu to z czasem i przytuleniem. Czas potrzebny mu do pokonania chandry jest u niego bardzo krótki jak mgnienie oka. I to jest wielkie szczęście. Natomiast gentelmen ów, dziś rano, widząc pewnie jak przechodząc, od niechcenia, całuję jego brata w pochyloną szyję, – wygłosił do nas, całej rodziny siedzącej przy śniadaniowym stole takie oto zdanie: „- Bardzo lubię jak mnie całujecie, kiedy wcześniej was o to nie proszę!”. Zapytałam: -„Czy chodzi o to, że mamy cię całować sami z siebie?”-„Tak”- odparł krótko.
O! I to też jest ważne! Trzeba zawiadamiać otoczenie o oczekiwaniach, żeby potem nie było pretensji i niedomówień, no i powodów do chandry w związku z tym.
Wypracowanie- szata graficzna- oraz najlepsze życzenia- dobrego dnia.