07
Styczeń
2003
10:01

dziennik 2003-01-07 10:55:00

7 stycznia 2003, wtorek, 10:55

Juliana, Lucjana, Rajmunda – wszystkiego dobrego.

POZOSTAŃMY NA TERAZ PRZY TYM, IŻ ŻYCZLIWOŚĆ I DOBRE UCZYNKI STANOWIĄ ISTOTNĄ CECHĘ DOBREGO CZŁOWIEKA; NIECHAJ WSZAKŻE BĘDZIE WOLNO NAM DODAĆ: Z TYM ZASTRZEŻENIEM, IŻ PRZEDE WSZYSTKIM WZGLĘDEM SIEBIE SAMEGO BĘDZIE ON USPOSOBIONY ŻYCZLIWIE I DOBROCZYNNIE. GDYŻ BEZ TEGO RACHUNKU- MIANOWICIE, KIEDY PRZED SOBĄ UCIEKA, SIEBIE NIENAWIDZI, SOBIE KRZYWDĘ CZYNI- NIE JEST ON NA PEWNO DOBRYM CZŁOWIEKIEM (Friedrich Wilhelm Nietzsche)

U postaw szacunku względem innych musi występować akceptacja siebie samego. Własne przekonanie o bezwartościowości udziela się tym, którzy z nami przebywają. Życzliwość względem siebie nie jest tożsama z egoizmem. (Marek Niechwiej)

Akceptacja samego siebie. Życzliwość i dobroczynność wobec siebie!

Słabuję. Leżę w łóżku. Odpoczywam. Odreagowuję. Leniuchuję. Uspakajam się po wszystkich pochwałach jubileuszowych i słowach uznania. Po łzach i uśmiechach. I liże rany wewnętrzne, bo przecież wiem jakie to jest naprawdę. Trudno.

Rozkoszuje się wolnością. Czytam z lubością „Błyski” Julii Hartwig. Cudowną książkę. Książkę jak westchnienie ulgi i błysk uśmiechu. Książkę – wytchnienie i zatrzymanie. Zaczyna się tak: BŁYSKI to ślady codziennej krzątaniny umysłu, z której poezja chce się wydobyć na strzelistą drogę wiersza lub poematu prozą. A pierwszy zapis jest taki:

***

Nie ma pierwszego i drugiego rzędu.

Zewsząd widać to samo niebo i lipa wysyła wokół swoje aromaty.

***

Wszystko, co robisz bez wyraźnej konieczności, staje się jak cenny diament.

***

Uwielbiamy najlepszych. Co za niesprawiedliwość.

***

Głębia w sztuce to pojęcie ambiwalentne. Ci, którzy jej poszukują- a jest ich wielu- oczywiście nigdy jej nie osiągną, wychodzą, bowiem z założenia, że kto szuka, tan znajdzie.

To, co zadziwia nas swoją odkrywczością, co przejmuje nas drżeniem, zachwytem lub zgrozą, rodzi się z niczego, z pioruna lub szaleństwa.

***

Moda na wiersze „ciemne” jest niczym innym, jak małpiarstwem wobec rzadkiej w dziejach ludzkości sztuki natchnionej.

***

Porządek jest rzeczą piękną, ale wiele mam sympatii do maniaka, który nie będąc w stanie przerwać pasjonującej go lektury, zalewa książki zupą, herbatą, sosem.

***

Jean Starobinski pisze, że Mozart na łożu śmierci prosił, by mu zaśpiewano tchnące życiem arie Papagena.

Czy to niezdumiewające? Kiedy maił do wyboru arie dobrego dzikusa i mędrca Sarastra wybrał te pierwsze.

Ciągle i wciąż dzwonią do mnie pisma zajmujące się urządzaneim wnętrz, budowaniem domów i stylami życia i proszą o wpuszczenie do naszego domu i możliwość pokazania go, sfotografowania. mojego powodu protestów mojego męża i mamy i wobec niechęci dzieci, wciąż odmawiam, i jestem szczęśliwa ze mam tak poważny i ważny powód odmowy i argument. Jeśli to kogokolwiek interesuje, a tłumaczą mi ze tak jest. Jeżeli ma się cokolwiek pokazać to niech to będzie tylko tu i dlatego że taki jest mój nastrój i sobie fotografuję to, co mi sprawia przyjemność, a nikomu z domowników to nie przeszkadza.

To kawałki mojego domu, dziś rano. Widok z łóżka a potem kawałek dołu, kiedy szłam na śniadanie.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.