07
Listopad
2002
06:11

dziennik 2002-11-07 06:49:00

7 listopada 2002, czwartek, 06:49

Kariny, Antoniego, Ernesta, Florentyna – wszystkiego dobrego.

CZŁOWIEK WYKRACZA POZA WSZELKIE RAMY NADAWANYCH MU OKREŚLEŃ PRZEZ WŁASNE CZYNY, CZASEM BOHATERSKIE, A CZASEM STRASZLIWE, POPRZEZ NIEZMIERNĄ RÓŻNORODNOŚĆ SWEGO CHARAKTERU I ZAMIERZEŃ, JAKIE USIŁUJE REALIZOWAĆ, PRZEZ NIE DAJĄCĄ SIĘ WYCZERPAĆ NOWOŚĆ SWYCH DZIEŁ I PRZEZ PODZIWU GODNĄ ZDOLNOŚĆ DO REGENERACJI PO KAŻDYM PRAWIE SWYM UPADKU. WSZELKIE WYSIŁKI, BY OBJĄĆ PEŁNIĘ JEGO ISTOTY OKREŚLENIEM ADEKWATNYM I ZADOWALAJĄCYM, OKAZUJĄ SIĘ DAREMNE. (Roman Ingarden)

Natura ludzka jest twórcza i niezgłębiona. Proces tworzenia historii nie da ująć się w pojęcia. Bieg wydarzeń powstaje przy udziale wielkich emocji i nieprzeliczonych poświęceń. Twórca chwalebnego dzieła kładzie na szali własne życie dla stworzenia pomnika, który zapewni jego indywidualnemu duchowi nieśmiertelność na przyszłość.

Człowiek jest nie do nazwania, określenia, przewidzenia, opisania…. Piękne. I jaka w tym wciąż nadzieja i jakie przerażenie.

No i już, książka już jest. I można iść dalej. Cieszę się z niej. Lubię ją. Jestem z niej dumna. Wczoraj podczas promocji zapytano mnie, dlaczego różowe są te tabletki na uspokojenie, w tytule, i nagle uświadomiłam sobie, że dla mnie tabletki na uspokojenie mają w ogóle kolor różowy z tego prozaicznego powodu, że mama, kiedy byłam mała, miała w torebce tajemnicze pudełeczko, a w tym pudełeczku były maleńkie tabletki o zachwycającym kolorze różowym, czasem mama sięgała po taką pastylkę, a kiedy byłam tego świadkiem, za każdym razem powtarzała mi, że to są tabletki bardzo niebezpieczne, żeby mi nigdy nie przyszło do głowy spróbować połknąć po kryjomu choćby jedną. Twierdziła, że dzieci już od takich dwóch umierają. Mama się po nich w cudowny sposób uspokajała. A dla mnie zostawały tajemnicze i niezrozumiałe, ale za to piękne. „Różowe” – dziś tylko ci, którzy wychowywali się w Polsce w szarych czasach lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, (urodziłam się w 1952 roku), wiedzą, co znaczy kolor w życiu i jaka jest jego moc, i jak silna może być tęsknota za kolorem, szczególnie kiedy się jest dzieckiem. Różowy kolor tych tabletek był dla mnie tęsknotą. One były ładne. Wczoraj na sali ludzie przypomnieli mi, że nazywały się te tabletki ELENIUM. No? I do tego taka miła nazwa.

Dobrego dnia. Dziś idę na wywiad do telewizji, prosili mnie, żebym nie ubierała się na czarno, biało, niebiesko, za kolorowo, tylko nie w paski i nie wolno pepitek, bo kamery wariują. No cóż, zostaje mi szary.

Mimo to dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.