03
Listopad
2002
06:11

dziennik 2002-11-03 06:37:00

3 listopada 2002, niedziela, 06:37

Sylwii, Bogumiła, Huberta, Marcina – Wszystkiego dobrego.

TYLKO CZŁOWIEKOWI MOŻNA WYRZĄDZIĆ KRZYWDĘ MORALNĄ, GDY ZAKAZUJE MU SIĘ LUB POZBAWIA WOLNOŚCI MYŚLENIA I WYRAŻANIA SWOICH PRZEKONAŃ. (Roman Ingarden)

Jedynie człowiek zdolny jest do myślenia i może wybierać w każdej sytuacji. Kiedy pozbawia się go możliwości kierowania się rozumem, wówczas się go zniewala. Jest to krzywda moralna, ponieważ nikt nie powinien narzucać przemocą drugiemu swej woli. Jest cechą człowieka, iż tworzy priorytety, które stara się przekazać w formie jedynych słusznych racji.

Tośmy przerabiali dość długo. Tyle tylko, że nam narzucano jedynie słuszne racje i priorytety z cynizmem i świadomością zniewalania nas. Ci sami ludzie są teraz u władzy. Wielu z nich. Teraz są demokratami. Przerażające jest to, że wielu rodziców stosuje to wobec swoich dzieci, uznając tę metodę jako jedyną wychowawczą, skuteczną.

Cały prawie dzień wczoraj czytałam wiersze. Kupiłam „Panoramę Literatury Polskiej XX wieku – Poezję”, w wyborze i opracowaniu Karla Dedeciusa, i czytałam. Ile piękności, ile skarbów.

… Jak uczył święty Augustyn
nasza jest tylko teraźniejsza chwila:
trwa tyle co westchnienie,
zakochane w świecie…

… Zbliża się czas,
w którym okrutnieją dzieci…
(Marek Wojdyło)

Lampa w nocy jest słońcem, a bezruch jest gestem.
Przytomność dzieje się w zgiełku zawsze
Nieprzytomnie
Baudelaire jest bardzo stary. Ja też chyba jestem,
Bo wszystko na tym świecie płynie gdzieś koło mnie…

(Krzysztof Ćwikliński)

… ostatnia stacja
jeszcze daleko
w ciemnym przedziale
z głową na
moim ramieniu
zasnął świat…

wszystko się ułoży
w jasny wzór
wystarczy
trochę odejść
(Jakub Ekier)

Cały karnawał przespałem i przemajaczyłem.
Nie mogłem znieść tych bębnów, piszczałek i palenia kukieł.
Dziś skończył się karnawał, zaczął się
postmodernizm.

Bawię się radiem. To archetypowe
przebieganie po skali można by prowadzić
w nieskończoność. Ja mam
w sobie niedużo Boga, pielęgnuję

ten strzep,
skrzep.

(Marcin Świetlicki)

To się dzieje wśród wody zasuszonej w śnieg i czereśnie.
Pomiędzy mną a uczynionymi nie z prochu a z kości.
Pomiędzy mną a tymi, które stwarzam oczami.
One wciąż nowe, zawsze takie same.
Z ich ciał układam miłość, lęk i słowa.
Zostawiam życie, biorę nic.
(Piękne są twoje usta – dobre i zmysłowe.
Kiedy nie mogę przełknąć okruszyny powietrza – pierwszą
tracę ciebie.
Lecz w sierpniowy dzień myślę o wczesnych wieczorach
listopada.)
(Marcin Baran)

Tamto wyzywające uczucie nazajutrz:
że przespał się ze mną los i że
do czegoś jeszcze przydam mu się w
planach;
Tamto gorące popołudnie, gdy pocące
się dłonie wpychałem między twoje kolana,
wierząc święcie, że wytrwam w tym związku
długie lata;
Tamte chwile, kiedy wydawało się, że o krok
od tajemnicy, że wreszcie wypłyniemy na
duże wody i dalej potoczy się, i będzie
nas niosło;
Tamten moment, kiedy przysięgałem sobie,
zawsze doń powracać, bo będę
w nim widział obraz tej siły, która mnie
wypędziła;
I ta chwila, kiedy – czytając Mickiewicza –
zrozumiałem, że zawsze będę zdradzał, kogo
tylko da się zdradzić, bo nie ma takiego
punktu, od którego mógłbym zacząć
odliczać.

(Krzysztof Koehler)

… gałązko słońca chybotliwa,
jak podróżne pejzaże rozpostarte w jasnej przestrzeni
uczysz mnie kochać: nie posiadając…

(Marzanna Bogumiła Kielar)

Oczywiście, nie do ustalenia, w sobotniej
sukience idzie ulicą, szminka tonie w strugach
wilgotnego wiatru. Asfalt jest miękki, dotyka
warg, piersi i płonie pościel, oczy wędrują
wzdłuż nóg. Szorstki dym przecina skórę i śluz,
paznokcie dławią się szeptem, błyszczą policzki i
palce, ogłuszone, poprawiają niedopięty guzik (zapięcie
torebki?). Pieką spojówki, głowa, odchylona, notuje rytm,
kolor i krój bluzki. Teraz i za tydzień, oczywiście, nie do
ustalenia

(Marcin Sendecki)

Mogłabym tak długo. Im jestem starsza, tym mniej mi się podoba rzeczy w życiu a tym więcej w poezji. To pewnie jakaś prawidłowość. Nic w tym oryginalnego.

Załączam Wam rysunki dzieci z Teatru dziecięcego „W co się bawić”. Narysowały mnie jako Klarę Zachanasian w telewizyjnej Wizycie Starszej pani Dürenmatta. Napisały też… TAK BARDZO CHCIELIBYŚMY BYĆ SŁAWNI JAK PANI… Wzruszyłam się.

Dobrego dnia i dziękuję.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.