04
Październik
2002
07:10

dziennik 2002-10-04 07:45:00

4 października 2002, piątek, 07:45

Rozalii, Franciszka, Marka, Manfreda – Wszystkiego dobrego.

Rozalia – to imię właściwie już pośród ludzi w Polsce nie istnieje. To zdumiewające jak wiele imion wyszło z mody, przeminęło. Jak wiele pięknych imion. Szkoda.

Franciszek – o tym Franciszku z 4 października mamy wiersz Agnieszki Osieckiej.

KAPUSTA

Franciszek sam się przechadza.
Kto zgadnie, gdzie jego Izolda?
Czy jej w tych oczach przeszkadza
Ta zieleń –
Z kapusty Archimbolda?
Czy niebo w tych czasach – przykrótkie,
Jak kołdra,
Kiedy obudzi strach?
Ach Franek-baranek, kapusta i dzbanek,
Ach Franek – baranek,
Ach!

Wiek osiemnasty się wdzięczył
Na świata śmiesznej arenie,
Kiedy pan Bottger otworzył
Królewską fabrykę w Meissenie.

Lepił tam dzbanki na koffę,
I dzbanki na theę, na łzy…
On świata przeróżną urodę
Do dzbanka chował – niech śpi!

Obudził ją Franek – baranek,
farfury kupuje on w Desie.
Co wiosną do dzbanka napłacze,
to będzie miał na jesień!

….To tyle na dzisiaj – o snach.
Ech, Franek-baranek, kapusta i dzbanek,
Ech, Franek – baranek, trach!

To moim zdaniem wiersz o Franku Starowieyskim, którego wszyscy bardzo lubimy. Kolorowa postać. Co by to było, gdyby Franka nie było? Tak by było bez niego, jakby było bycia dużo mniej. Bo tacy jak Franek robią bycie bardzo bytowym, kolorowym, pełnym i wspaniałym. Pożyczają nam swoją wyobraźnię i fantazję, oddają ją nam za grosik, a to towar rarytasowy, bo duży brak tego towaru na rynku. Agnieszka też żyła za nas. My żyjąc urzędniczymy, a te „złote ptacy” za nas żyją i potem nam trochę tego życia pokolorowanego pożyczają.

Wczoraj wieczorem w piwnicy w skrzynce ze starymi gwoździami i śrubkami znalazłam swoje zdjęcie w sukience z „Gumy do żucia”. Och, jaka ja byłam młoda i ile miałam w sobie nadziei na kolorowe życie. I ja też, jak pisze Agnieszka w wierszyku wyżej, jak Franek, co sobie napłakałam wtedy na wiosnę do dzbanka to teraz mam, na jesień.

Mam od wczoraj wieczór włosy do pasa. Jędrek powiedział mi, że w ogóle one nie pasują do mojej twarzy, Adaś zapytał czy takie włosy mijają, czy wrócą do dawnych, a mąż powiedział, że poznaje mnie tylko po moim podłym charakterze. Faceci są podli!

Mam temperaturę, chyba jestem chora. Może od tych włosów. A wszystko przez Piękną panią Seidenman.

Dobrego kolorowego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.