26 września 2002, czwartek, 09:08
Delfiny, Justyny, Łucji, Euzebiusza, Wawrzyńca – wszystkiego dobrego.
Delfina, Euzebiusz i Wawrzyniec – to towarzystwo z innych czasów, do których ja tęsknię, ale to inna sprawa.
Delfinę bolą dziś zęby, Euzebiusz zgubił prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu i stoi dziś w kolejkach w urzędzie komunikacji, zdenerwowany, bo młode urzędniczki wciąż go pytają, jak się pisze jego imię, przez jakie „u”.
Wawrzyniec ma kłopoty ze skopaniem ogródka przed zimą, bo w tym roku boli go już tak kręgosłup, że naprawdę nie da rady, a z emerytury nie może sobie pozwolić na wynajęcie kogoś do tej pracy, nie śpi więc po nocach i się martwi, bo „działka” to ostatnia miłość jaka mu jeszcze została.
Justyna z kolei zamartwia się nocami, co będzie dalej z seledynową sukienką pożyczoną od koleżanki na wesele kuzynki, na której zrobiła plamę z likieru i pralnia już trzeci raz oddaje z tą samą plamą i twierdzi, że nic się nie da zrobić.
Łucja – to imię łacińskie, znaczy „urodzona o świcie”, też już o tym imieniu pisałam, tak jak o Justynie. Łucja urodzona o brzasku, cudowna, wiotka i nieśmiała, dziś utyła i wypadają jej włosy, ocaliła jedynie drżące, tkliwe serce, którego niestety nikt od niej nie chce. Taki skarb. Wstawia je co jakiś czas do lombardu i na chwilę, na dwie, ktoś je kupuje dużo poniżej ceny, ale potem – jak podratuje swoją sytuację emocjonalną – zwraca. Łucja już nad tym nie panuje.
Moi Drodzy. Byłam u adwokata w sprawie konsultacji do scenariusza, który piszę. Zadałam pani adwokat proste pytanie: Co może zrobić kobieta w ciąży, kiedy tatuś dziecka, narzeczony, się „zwinął”? Samotna matka bez pracy, bo z pracy ją na pewno wyrzucą pod byle pretekstem. I oto, jaką usłyszałam odpowiedź. Prawo polskie jest szalenie w takiej sytuacji pro kobiece. A tak więc, po pierwsze kobieta może uzyskać bardzo wiele, po drugie bez większego wysiłku, musi tylko zdecydować się na proces i walkę o siebie i dziecko. Przy czym można być bardziej lub mniej „dotkliwą” w tej sprawie. Ja Wam przedstawiam wersję „Dotkliwa”, bo to mi było potrzebne do scenariusza.
Może się komuś z Was to przyda. Mam nadzieję, że nie. Ach, i przestroga dla pań i panów – może być w takiej trudnej sytuacji o ustalenie ojcostwa lub obalenie domniemania, potrzebne badanie DNA. Otóż, żeby je przeprowadzić, potrzebna jest ślina, sperma, włos, paznokieć itp. tatusia. Radzę paniom od razu po zakochaniu się obcinać pukiel włosów ukochanego i chować do pudełeczka. Na wszelki wypadek.
Pozdrawiam i dobrego dnia. Wysyłam zdjęcie okna na mojej werandzie. Zainteresowało mnie o czymże też mogą rozmawiać te dwie panie. Dwie muzy: MUZYKA i ŚPIEW. Postawiłam je w tym miejscu razem miesiąc temu, ciekawe jak im płynie czas, i czy ciekawie. Chyba je odwrócę bardziej w stronę okna, niech popatrzą jak pięknie na jesień.
