18 września 2002, środa, 06:23
Ariadny, Ireny, Irmy, Stanisława – Wszystkiego dobrego.
Ariadna – To córka króla Minosa, ta, która pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu, ale potem przez niego porzucona. Jej diadem rzucony w niebo zamienił się w gwiazdozbiór Wieniec Ariadny.
Irena – ach, jak lubię to imię, to imię greckie oznacza pokój. Jego właścicielka, jak uważa moja książeczka, jest potulna, uległa i spokojna. Moim zdaniem Irena kocha zmiany, ruch, i nienawidzi nudy, a to pobudza ją do wadzenia się ze światem i otoczeniem. Piszą też, że jeśli Irena znajdzie oparcie w kimś solidnym, wpływowym, stabilnym, jej wszystkie talenty i plany rozkwitają, i osiąga cel, który budzi podziw. Może Irena da sobie też radę sama, bez wsparcia. Jest niewątpliwie sentymentalna. Wszystkie Ireny są sentymentalne. Agnieszka Osiecka napisała taki refren o Irenie:
Nie pora Irenko, pamiętać o wrzosach
nie pora pamiętać o wrzosach,
gdy światu okrutny za snem śni się sen,
nie pora – o wrzosach – Irene…
Irma – nie wiem dlaczego mam niechęć do tego imienia, a nawet nie imienia a mojego wyobrażenia, które za nim idzie. Nie jest to osoba sympatyczna, to ktoś groźny, moim zdaniem, dla mnie groźny. Może to jakieś wspomnienia, coś, co zostało w pamięci a ja nie potrafię dziś tego zlokalizować.
Stanisław – Stasio, Stasinek, Tuś. Imię słowiańskie. Imię, na brzmienie którego ogarnia mnie z kolei błogość. Gdybym miała jeszcze syna, na pewno miałby na imię Staś.
Wczoraj, jak wspominałam, pani Irena Kwiatkowska skończyła 90 lat. Dziś też są imieniny Ireny. Przypomniałam sobie, że kiedyś napisałam felieton o pani Irenie. Jest on co prawda w mojej książce „Moja droga B.” Ale pewnie niewielu z Was zna tę książkę. Pozwalam więc sobie zacytować ten list do B. i życzę Wam dziś dobrego dnia.