03
Wrzesień
2002
07:09

dziennik 2002-09-03 07:14:00

3 września 2002, wtorek, 07:14

Doroty, Izabeli, Bronisława, Grzegorza, Szymona – wszystkiego dobrego.

Dorota – Wciąż szuka czegoś nowego, ma sto pomysłów na godzinę. Niechętnie się podporządkowuje. Ma naturę wybuchową. Pociągają ją awangardowe kierunki i działania. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, przepada za gośćmi, towarzystwem, z każdym właściwie da sobie radę. Hobby – gra w karty, ogrodnictwo, teatr. Sport – jazda konna. Zawód – aktorka, malarka, prawniczka. Szczęśliwy dzień – sobota. Kamień – granat. Roślina – malwa. Owoc – jabłko.

Izabela – o Izabeli było przed kilkoma dniami.

Bronisław – to broniący sławy. Mocna osobowość walcząca o swoją niezależność. Inteligentny, zdolny, o wszechstronnych zainteresowaniach. Dbający o rodzinę, odpowiedzialny, stały w poglądach. Często społecznik i wolontariusz. Zawód – rzemieślnik, sportowiec, wojskowy. Kolor – purpura. Kamień – rubin. Roślina – piwonia. Owoc – czereśnia.

Grzegorz – czyli czujny, czuwający. To imię pochodzenia greckiego. Grzegorz najczęściej ma wysokie mniemanie o sobie, chce wykraczać poza ogólnie przyjęte poziomy. Jest ambitny, ale tylko w sprawach, które go naprawdę interesują. Łatwo traci głowę na widok ładnej kobiety i w tej sprawie też mierzy zawsze wysoko. Jest oszczędny. Szczęśliwy dzień – wtorek. Kolor – brązowy. Kamień – karneol. Roślina – akacja. Owoc – granat.

Szymon – imię hebrajskie. Oryginalność jest najmocniejszą stroną Szymona. Jego poglądy, w które wierzy i umie ich bronić, często odbiegają od utartych. Nie przejmuje się tym, co myślą o nim inni, realizuje swoje założenia i plany. Wyróżnia się pogodnym usposobieniem i poczuciem humoru. Jest cierpliwy i dociekliwy. Szczęśliwy dzień – piątek. Kolor – pomarańczowy. Kamień – cyrkon. Roślina – rumianek. Owoc – granat.

Wczoraj zobaczyłam na przystanku autobusowym trzy jedenasto-, dwunastolatki, popychające się… i śmiejące beztrosko. Wracały pewnie z uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego. Były ubrane w białe bluzki, plisowane spódnice, sandałki, włosy miały uczesane w warkocz lub rozpuszczone. Były śliczne, naprawdę ładne, naturalne, aż ścisnęło mi się serce na myśl, co z nimi się stanie już za rok, dwa. Ufarbują włosy, umalują się, przebiorą w coś obcisłego i staną się małymi koszmarami. No cóż, biologia będzie im kazała naśladować ogólnie przyjęte wzory, przybierać ustalone w społeczeństwie, wylansowane przez media i środowiska, barwy godowe, które zmienią je w podobne innym, samiczki gotowe na związek, szukające partnera. I żadne głosy rozsądku nie powstrzymają ich. Tym bardziej, że dziś one prawie nie istnieją. Myślę o wzorcach kobiecych lansowanych, pokazywanych w mediach. Koszmar. I winę za to ponosimy również i my, aktorki. No, ale „artystka” to całkiem inne zagadnienie, jej obowiązkiem jakby jest niekonwencjonalność i indywidualizm. Myślę o wzorcu kobiety, w ogóle. Wzorcu sposobu bycia, noszenia się, wysławiania, umiejętności rozmawiania, słuchania, inteligencji, poczuciu humoru. Zastanawiam się czy w całej telewizji, we wszystkich programach i kanałach mamy choć jedną osobę, pojawiającą się stale, którą można by nazwać młodą damą, kobietą o klasie światowej? I tu nie mam na myśli wiedzy, czy znajomości tematu, który podejmuje, bo to też inna sprawa, ważna, ale inna. No więc, czy ktoś taki jest? Nie wiem. Nie oglądam właściwie telewizji. Może ktoś taki czy kilka osób takich jest. Jakie słowo kojarzy się z kobietą z klasą? Umiar. No, ale telewizja nie jest najlepszym miejscem, w którym słowo „umiar” miałoby szansę. Moją obsesją zawsze było społeczne spojrzenie na funkcje sztuki i mediów. Zawsze o wiele bardziej interesowało mnie podniesienie o stopień wyżej zaniedbanego, zdezorientowanego, zagubionego zwykłego widza niż kroczenie po wyżynach. Ach, jakie to trudne….

Dobrego „umiarkowanego” dnia.

Śmiać mi się chce, ponieważ moja babcia – pamiętam – wpajała mi, że kobieta, która na przykład nosi kolorowe buty, czerwone, niebieskie, żółte, to kobieta podejrzanego prowadzenia, a w każdym razie to bardzo nieeleganckie. A suknię zupełnie bez rękawów można założyć tylko i wyłącznie… Oj babciu, babciu, jak się te twoje normy zestarzały….

Dołączam projekt okładki mojej nowej książki, która ma wyjść 7 listopada. Podobno. Tak mi mówi moje wydawnictwo, czyli WAB.

Dobrego dnia.

Dziś ubiorę się elegancko, na szaro, założę szare buty, umaluję się dyskretnie, każde zdanie przeze mnie wypowiedziane będzie miało podmiot, orzeczenie na swoim miejscu, będzie wypowiedziane celowo i bez przesadnych egzaltacji. Nie wyrażę o niczym i nikim opinii zbyt pochopnej i przesadnej, będę uważnie słuchać co do mnie mówią rozmówcy, ich sprawy i problemy postawię na pierwszym miejscu i nie okażę zniecierpliwienia w żadnej sprawie, w ogóle, nawet jak ta pani przez telefon znów się na mnie wydrze, że to nie jej sprawa.

Przywołam uśmiech na cały dzień i tak sobie będę dziś żyła.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.