27
Sierpień
2002
06:08

dziennik 2002-08-27 06:26:00

27 sierpnia 2002, wtorek, 06:26

Moniki, Cezarego, Józefa – wszystkiego dobrego.

Monika – Z greckiego, MONOS – jedyna, samotna, sama. To wiele mówi o Monice. Łagodna, troskliwa i spokojna, jest skłonna do kompromisu i unikania wszelkich konfliktów. Tradycjonalistka, którą trudno namówić na ryzykowną przygodę. Można przy niej odpocząć. Tak charakteryzuje Monikę moja książeczka, a ja mam całkowicie jak zwykle odmienne doświadczenia, w stosunku do mnie znanych Monik żadne z tych zdań się nie potwierdza. Jest z Monikami po prostu bardzo różnie. Ale jedno jest pewne, mężczyźni albo uwielbiają imię Monika, albo moje znajome Moniki uwielbiają meżczyzn, bo bardzo im jest z nimi po drodze. Wszystkiego dobrego.

Cezary i Józef – pisałam o Panach niedawno. Wszystkiego.

Moi Drodzy, dziś mój syn ma operację i ja będę siedziała cały dzień w szpitalu i „wyła”, i sobie płakała, bo taka jest moja potrzeba, i to jest naturalne, i taki jest w moim pojęciu obowiązek matki. Spędzę tam także z nim noc, więc rano do Was nic nie napiszę. To operacja nosa, a raczej przegrody nosowej, która krzywiła się coraz bardziej i bardziej tak, że już ostatatnio nie mógł w ogóle tym nosem oddychać a tomografia wykazała, że jedna z dziurek zupełnie już straciła drożność. Dziecko po tej operacji zacznie nowe życie, będzie spało z zamkniętą buzią, biegało bez problemów i może nawet osiągnie jakieś wyniki w piłce nożnej w rozgrywkach szkolnych (to jego motywacja). I w ogóle ta operacja jest konieczna i potrzebna, i nieunikniona, i im wcześniej tym lepiej, i bez tego się dalej nie da, i potem poczuję ulgę – i ja, i on, i na to się zanosiło od dawna – ale ja, niezależnie od wszystkich ZA, będę dziś siedzieć w szpitalu i trwać nieszczęśliwa pod drzwiami sali operacyjnej, gdzie uśpią mój 13-letni skarb. I nie będę nic pisać dalej, bo nie wyrażę i tak tego, co czuję, a mój mąż nie śpi już z nerwów kilka nocy i udaje, że to nie dlatego, i że ja jestem nie do wytrzymania, i żebym przestała ciągle pytać syna, jak się czuje, i dzwonić do niego z pracy co chwila i pytać, co robi i czy się boi operacji, a potem mu tłumaczyć, że to nic takiego ta operacja i że po niej będzie wspaniale – bo to mu nie pomaga…

Nie wiem, dlaczego Wam to piszę, takie intymności, pewnie też z nerwów, ale już taki Wasz teraz los, że Wam piszę, co mi przychodzi do głowy i co mi leży na sercu. Trudno. Proszę mi wybaczyć tę dzisiejszą „prywatę”, ale nie mogę się powstrzymać.

O! A on, to znaczy mój syn, obudził się właśnie i poszedł sobie od razu do komputera. Pewnie on się zupełnie nie przejmuje, że za trzy godziny… Boże, te dzieci!!!

Czyżby one nie miały wyobraźni? On teraz sobie jeszcze będzie grał w coś… Nie do wiary!!! I pomyśleć, że moja mama nie śpi i martwi się tą operacją od miesiąca! A on sobie wstał, w dzień operacji, teraz, na chwilę przed nią, i sobie gra….!

Nie do wiary.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.