22
Sierpień
2002
06:08

dziennik 2002-08-22 06:37:00

22 sierpnia 2002, czwartek, 06:37

Marii, Cezarego, Fabrycego, Zygfryda – Wszystkiego dobrego.

Marii – Dziś Najświętszej Maryi Panny Królowej.

Cezary – to imię dumne, ale większość Czarków nie lubi, kiedy tego imienia się nie zdrabnia, więc mamy Czarków. Dziś imieniny i urodziny Czarka Żaka.

Fabrycy – chodzi w żabotach i przyprawia kobiety o mdlenie, jego serce to kamyczek, otacza go duszny zapach olejku różanego.

Zygfryd – czyli Zigi, tak się zdrabnia jeden znajomy mi Zygfryd z Berlina. Jest wybitnym scenografem i nienawidzi swojego imienia.

Słuchajcie, czy i Wy wiecznie macie uczucie, że ten właśnie moment, który przeżywacie, to nie jest ten moment, i że ten moment, co będzie ważny, to będzie ten następny? I tak tracicie życie? Bo ja tak mam i to mnie zadręcza. Dlaczego myślę, że ten moment za chwilę będzie miał dopiero znaczenie? To głupie. Nie ma takiej gwarancji. I tak nauczyłam się skracać perspektywę, wcześniej ten najważniejszy moment był za rok, za trzy lata, kiedyś, teraz jest w sobotę, za tydzień, jutro. Już nie liczę na to, że wszystko się zmieni, wybuchnie, zrewolucjonizuje, i to dopiero będzie ten moment, od którego się zacznie to ważne życie, teraz ten moment to są cele codzienne, zwykłe, daty, terminy, w których nic się tak naprawdę nie może zmienić, ale dla mnie dziś to są już te momenty. To wielka ulga, to już dużo lepiej, ale ciągle nie to. Jak zrobić, żeby właśnie ten moment teraz był najbardziej satysfakcjonujący, żeby był tym momentem najważniejszym i żeby do cholery już na nic nie czekać, nie liczyć, nie spodziewać się za chwilę, jutro, w sobotę? I w związku z tym nie marnować chwil. Nie przeżywać ich byle jak w oczekiwaniu następnej, ale się w każdej „poczuć”. Jak to zrobić? Sobota to będzie w sobotę i będziemy się wtedy sobotą i momentem soboty zajmować, a teraz jest czwartek 6:40 i to ma być ten moment ważny i w związku z tym szczęśliwy. Jak osiągnąć harmonię w tym względzie? Jak zrobić, żeby nie gonić i nie patrzeć w przyszłość, nawet jeśli ta przyszłość, czego – jak powtarzam – się z mozołem nauczyłam i sobie sama wbiłam do głowy, jest niedaleka?

O, siedzę przy komputerze. Cudownie. Lubię to. Siedzę w koszuli nocnej i moim ulubionym szlafroku. Wspaniale. Uwielbiam tę koszulę, a szlafrok jest tak miły i ładny, moim zdaniem, że sprawia mi on wieczną radość. Koło mnie śpią dzieci, nie będę tu używała słów, bo każde będzie za małe, żeby wyrazić, co czuję na myśl „dziecko”. Mąż mi robi właśnie w kuchni kawę, od samego tego zdania rozlewa mi się w żołądku ciepło. Mama śpi na dole, dobrze się ostatnio czuje, za chwilę pojedzie sobie na swoje wakacje, ale na razie dziś jest dziś i jest fajnie. Koło mnie wszystko co kocham, lubię, wszyscy bezpieczni i beztroscy, do cholery to jest ten moment!!!! Dlaczego cały czas myślę o tym, co będzie wieczorem, jutro, w sobotę, i to nie pozwala mi cieszyć się tą teraz chwilą? Cholera, jak się tego nauczyć!

Muszę kończyć, bo zaraz muszę wziąć prysznic i wyjechać. I tyle było tego momentu. Ale, ale, zaraz zacznie się boski moment brania prysznica. Przecież to uwielbiam! I lubię też wyjechać do pracy. O co mi chodzi? To będą wszystko te momenty, po kolei. No tak, ale zatruje mi go myśl, że na pewno czegoś dziś zapomnę załatwić, albo coś źle zrobię. O cholera! Dosyć!

Dobrego dnia. Dziś wieczorem gram Virginię, teraz jadę montować teatr telewizji, z moją ulubioną mistrzynią sklejek, planów, avidów, „symfonii” (to komputery, na których montujemy), Milenią Fiedler, lubię to. A teraz mam założoną nogę na nodze, a uwielbiam tak siedzieć, i to jest ta przyjemność tego momentu, i ciesz się nią! Bo cię gwizdnę w ten głupi łeb! (to było do siebie samej!)

Dobrego dnia. Szukajcie co sekunda małej przyjemności. Choćby tylko dziś. Ach, ile sekund w ciągu dnia! Ile przyjemności! Ja znałam nawet księgową, co z uśmiechem szczęścia i błogości mówiła: „Teraz sobie zaksięguję to i owo! Siądę sobie do biureczka, wezmę sobie mój ulubiony długopisik, spojrzę na pierścionek, co go mam od mamy, i sobie zacznę pisać!”.

Pozdrawiam.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.