15 sierpnia 2002, czwartek, 05:56
Marii, Napoleona, Tarzycjusza – wszystkiego dobrego.
ŚWIĘTO WNIEBOWZIĘCIA NMP
Nie odzywam się, bo nie mam siły.
Nie odzywam się, bo to co robimy jest naprawdę trudne, a mnie trochę nie idzie i muszę uruchomić interwencyjne siły w mózgu.
Mam tylko już wielki dług wdzięczności zaciągnięty w stosunku do wszystkich, z którymi pracuję, a pan Krzysztof Raczkowski – nasz Chrystus – powinien dostać odkupienie za życia, tyle się nanosił tego „Krzyża na Golgotę”, tyle razu pod nim upadł, tyle się z nim nastał na plecach zanim ja dojdę ze wszystkim do ładu i powiem: „Akcja, Chrystus rusza!”. Wczoraj Jasiek Holoubek, który u nas robi zdjęcia pod bokiem mojego męża, krzyknął do pana Krzusztofa: „Panie Jezu, gdzie pan idzie?!”, ponieważ nie zrozumieli się… co do linii, po której idzie w kadrze Pasja.
Plećcie dziś wianki, święćcie, suszcie, i wieszajcie sobie na ścianach i pod świętymi obrazkami. Zaklinajcie los i szczęście. Proście o dobry rok i urodzaj, kwitnienie i udane plony wszystkiego. Dziękujcie za to, co było.
Dobrego dnia.






