04
Sierpień
2002
05:08

dziennik 2002-08-04 05:53:00

4 sierpnia 2002, niedziela, 05:53

Dominika, Jana, Protazego – wszystkiego dobrego.

Dominik – imię przynoszące kłopoty mężczyźnie. Jestem tego pewna. Tak jak Dominika jest zupełnie na miejscu i u siebie, tak Dominik ma problemy i z ludźmi, i sobą, i z miejscami, w których jest. Coś w tym imieniu męskim jest zaczarowanego. Dominikowi nie jest dobrze nawet we własnej skórze. I nawet czasem, kiedy odzyska równowagę, korzysta z tego w tak „nadmierny” sposób, że zawsze są potem problemy. Taki Dominik. Na szczęście Dominików nie ma wielu, ja znam jednego i nie zazdroszczę mu.

Jan – Janie sierpniowy, już ci się znudziło? Mam tylko jedną prośbę – nie pij. Masz skłonności do zabijania szarości alkoholem. A jesień będzie ciężka! I ty sam już to wiesz.

Protazy – imię dziś tylko w literaturze trwające. I dobrze, bo mój komputer wciąż poprawia je na Protezy, i nie chce zrozumieć, że może być Protazy – takie imię.

Urządzam i maluję swój nowy pokój do pracy. Ten, który miałam dotąd, muszę oddać synowi. Dorósł, powinien mieć swoje miejsce, swój świat. Naturalna kolej rzeczy. Dziś jeszcze muszę zdecydować, na jaki kolor pomaluję u siebie ściany, w tym nowym miejscu. Śpię najchętniej w zieleni, ale pracuję w czerwieni, a raczej odmianach czerwieni. Kolor to sprawa szalenie indywidualna. Każdy z nas reaguje na kolory bardzo intensywnie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wybór koloru otoczenia, w którym spędzamy dużo czasu, jest sprawą zasadniczą. Dla mnie jedną z podstawowych. To tak jakbym spędzała życie w tym kolorze. Większość osób, które znam, nie mogą się obyć bez bieli. Biel porządkuje ich myśli i daje poczucie harmonii i bezpieczeństwa. Ja bieli nie znoszę, białych wnętrz. Przeszkadzają mi, nie dają mi się skupić. Zbyt jasne wnętrza mnie denerwują. Wszystkie pokoje w moim (o cholera! mąż by mnie zabił!), w naszym domu są kolorowe. Sypialnie mają szarą, spokojną, ale dość intensywną zieleń, jadalnia jest ciemno brązowa! Od jakiegoś czasu mam ochotę pokój dzienny pomalować na malinowo, ale wciąż nie mam odwagi.

Pewnie i tym razem u siebie zdecyduję się na kolor z grupy czerwieni. Chciałabym, aby była to nasycona chińska róża. Zobaczymy.

Przesyłam Wam zdjęcia z mojej ulubionej książki „Kolor we wnętrzach”, abyście troszkę sobie myśleli o kolorach, tak jak ja dzisiaj.

Jadę za chwilę zaśpiewać dziś mój koncert i jutro prezentować „Zazdrość”, na festiwalu w Kazimierzu. Życzcie mi powodzenia. To pierwszy występ w tym sezonie.

Dobrego, kolorowego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.