22
Czerwiec
2002
06:06

dziennik 2002-06-22 06:17:00

22 czerwca 2002, sobota, 06:17

Pauliny, Flawiusza, Jana, Tomasza – Wszystkiego dobrego.

Paulina – według mojej książeczki jest zadumana, wiecznie nieobecna, marzycielka i introwertyczka. Refleksyjna, spokojna i posłuszna. Obca jest jej przekora, złość i szantaż emocjonalny. Nie lubi stawiać spraw na ostrzu noża i robić wokół siebie hałasu. Nie lubi przewodzić, ceni sobie ład i harmonię. Ja znam tylko jedną Paulinę, ale ta zmienia narzeczonych jak rękawiczki, szantaż emocjonalny to podstawa jej działania, zrobi wszystko, żeby świat kręcił się dookoła niej. No ale może dlatego, że taka sama jest jej matka, więc to może dziedziczne i z imieniem nie ma nic wspólnego w tym wypadku. Złe wpływy matki. Uwielbiam je obydwie i ten chaos dookoła nich. Córki refleksyjnej nie widziałam nigdy, a matkę raz, jak ją okradli.

Flawiusz – ten dawno umarł gdzieś w Rzymie.

Jan – niedługo będzie ważniejszy Jan, 24-ego i wtedy o nim napiszę dużo, bo mi się zbiera.

Tomasz – to imię dla prawego mężczyzny. Choć Niewierny niemało kłopotu sprawił Jezusowi, warto z nim się zadać i na nim polegć. Tyle że moim zdaniem Tomasz ma skłonności do tycia i chodzi z teczką zawsze, nawet jak jest artystą. Tak już ma.

Piszę do Was już z Werony. Czytam na głos dzieciom „Romea i Julię” i pokazuję sfałszowany balkon Julii i dom Romea. Ta sztuka Szekspira to lektura starszego syna w przyszłym roku. Ale miłość dzieci z dwóch zwaśnionych rodów niewiele go interesuje. Młodszy opowiedział mi za to dramaty Szekspira ze szczegółami, ku mojemu największemu zdumieniu. I tu muszę wyrazić, jeszcze raz, absolutny zachwyt i wdzięczność dla serii wydawniczej „Monstrualna Erudycja” – okazało się, że kupiłam z tej serii także książkę „Dramaty Szekspira” i w związku z tym chłopcy posiadają kompendium wiedzy i na ten temat. To nieprawdopodobne książeczki, zabawne, mądre, wspaniale napisane. Dzieci czytają je chętnie, bo zawierają również śmieszne rysunki. Wczoraj w samochodzie Jędrek czytał „Wrzask mody” i opowiadał mi o wszystkich najsłynniejszych projektantach świata oraz historię ubioru w szczegółach. Serce matki dla autorów i wydawców nie ma granic. Tych książek jest chyba ze dwadzieścia w tej chwili na rynku, na wiele tematów, a moje dzieci nie przeczytały tylko takiej jakiejś o chorobach i nie mogą się na nią doczekać.

Przesyłam zdjęcia z Wenecji i umieram ze zmęczenia po wczorajszym dniu. W każdym razie Wenecja, Lido trwają szczęśliwie niezmienione. Wciąż także dużo wystaw, spektakli, koncertów, oper, muzea otwarte, turystów mniej niż zwykle. Wysyłam zdjęcia bez komentarza, bo już nie mam siły.

Obie z Magdą Umer, nauczone poprzednimi latami i bąblami od poparzeń słonecznych, chodzimy zakutane w długie szaty i kapelusze, wyglądamy jak siostry zakonne, tyle że w kapeluszach. Marek Kondrat mówi, że jesteśmy siostry „zmiłąsierścią”.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.