16 czerwca 2002, niedziela, 08:21
Aliny, Julity, Justyny, Benona – Wszystkiego dobrego.
Alina – to podobno zdrobnienie od Adelajda i Adelina, oznacza dostojną, łagodną, miłą. Podobno Alina jest uosobieniem łagodności i umiaru. Nie znosi hałasu, bałaganu, przemocy. Ale też nie jest zbyt ambitna i nie dąży do sukcesów za wszelką cenę. Lubi życie spokojne, uregulowane i bezpieczne. Wszystko to być może potwierdza się w życiu. Nie znam żadnej Aliny, nie potrafię tego zweryfikować choćby na jednym przykładzie.
Julita – według mojej książki – łagodna i zawsze uśmiechnięta, potrzebuje dużo miłości i czułości, aby mogła żyć szczęśliwa. Nie ma odwagi sama borykać się z wyzwaniami losu, chętnie podporządkowuje się osobom doświadczonym i zdecydowanym. Znów, być może, nie znam także żadnej Julity. Ale sądząc z opisu zamieszczonego w mojej książeczce, jest ona wspaniałym partnerem dla dominujących mężczyzn. Panowie! Julita na was czeka, niezdolna żyć bez was.
Justyna – no, tu moja książka jest radykalna, uważa, że Justyna to ktoś święcie przekonany o swojej wyjątkowości, żądna podziwu, zachwytów i hołdów. Nawet porażki nie są w stanie zmienić i zachwiać tym przekonaniem. To niespokojny duch, wulkan energii i bujna osobowość pełna fantazji. Otóż tym razem książka się myli moim zdaniem kapitalnie. Znam Justyny trzy. Wszystkie bez wyjątku są miłe, skromne, przepraszają, że żyją. Takie kobiety, o których myślisz jak o balsamie na skołataną duszę i serce, takie „przyłóż do rany” – przysięgam. A Justysia Sieńczyłło jest jedną z najsłodszych kobiet, aktorek, koleżanek.
Benon? Nie wiem nic o Benonie. Z niczym i nikim mi się nie kojarzy. Niech pozostanie w spokoju.
Wczoraj usłyszałam dwa dowcipy o blondynkach.
Przychodzi blondynka do zakładu fryzjerskiego, prosi o uczesanie, ale bez zdejmowania słuchawek, która ma na uszach. Fryzjer usiłuje spełnić prośbę, ale po chwili zrywa te słuchawki, nie mogąc sobie poradzić z włosami. Wtedy blondynka pada martwa. Zdziwiony fryzjer przykłada słuchawki do uszu i słyszy: – Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech…
Dlaczego blondynki tak chętnie oglądają filmy pornograficzne? Bo myślą za każdym razem, że na końcu będzie ślub.
Wczorajsza Steinberg… sprawiła mi prawdziwą przyjemność. Uwielbiam ją grać. Zdziwiona byłam też, że tak wielu ludzi zostało na pospektaklową rozmowę o autyzmie, tak cenne pytania padały i ludzie wcale nie chcieli skończyć, wyjść z teatru, choć było naprawdę późno. (Te spektakle czerwcowe, dwa – wczorajszy i dzisiejszy – gram o 21.00).
I jeszcze jedna radość na sali – dużo młodzieży, i rodziców z dziećmi. Naprawdę dziećmi, ośmio- dziesięciolatkami. Kiedy grałam zresztą, słyszałam często ich śmiech. Na dyskusji siedzą zainteresowane i co więcej – zadają pytania. Wczoraj jakaś dziewczynka, właśnie w takim wieku, siedząca w towarzystwie koleżanek i kolegów zresztą, zadawała zdumiewająco dojrzałe pytania i mnie, i pani terapeutce z fundacji Synapsis, mnie – pytania dotyczące pracy nad rolą i kontaktami z takimi dziećmi, i pani terapeutce – szczegółowe, dotyczące samej choroby, sposobów leczenia i rozpoznawania autyzmu. Zdumiewające.
